Silk & Sorrow zaprasza do mrocznego świata odpadków

Oficjalna grafika promocyjna gry Silk & Sorrow z dwójką małych bohaterów i świecącą larwą stojącymi w snopie światła obok stylizowanego tytułu gry.
Marcin Ćwiek
Marcin Ćwiek

Nie wszystko, co wyrzucamy, znika bez śladu. W świecie Silk & Sorrow niepotrzebne przedmioty, zapomniane wspomnienia i odrzucone emocje trafiają do tajemniczej krainy zwanej Chrysalis. Problem w tym, że miejsce to utraciło swoje światło, a wraz z nim sens istnienia wielu zamieszkujących je istot. Belgijskie studio Snowberry Games zapowiedziało przygodę fantasy, w której dwoje dzieci spróbuje przetrwać w tym osobliwym świecie.

W ciemności łatwo stracić drogę

Za Silk & Sorrow odpowiada dwuosobowy zespół Snowberry Games z Antwerpii. Twórcy przygotowują swoją debiutancką produkcję, rozwijaną od 2 lat. To ręcznie rysowana przygodówka z elementami mrocznego fantasy, zaprojektowana z myślą o dwóch graczach. Rozgrywkę będzie można prowadzić zarówno w trybie lokalnej kooperacji, jak i przez internet.

Widok z góry na postacie walczące z wielkim, przypominającym krokodyla potworem z rozwartą paszczą w mrocznym otoczeniu.

Punktem wyjścia jest śmierć Królowej Słońca, ogromnej świetlówki, która nadawała sens wszystkiemu, co trafiało do Chrysalis. Bez jej blasku stworzony przez nią świat pogrążył się w ciemności, a jego mieszkańcy zaczęli zapominać, do czego zostali powołani. Właśnie w takich okolicznościach pojawia się dwoje osieroconych dzieci, które muszą znaleźć sposób na przetrwanie.

Dwójka bohaterów stojąca na krawędzi skalnej półki naprzeciw wielkiego żuka z okrzykiem „NOOOOO”.

Pomocą służy im Glint, niewielka larwa emitująca światło. Jest jednak pewien haczyk: stworzonko może znajdować się tylko w jednym miejscu naraz. Kiedy jedno z dzieci niesie Glinta, drugie musi radzić sobie w mroku. Ten pomysł ma stanowić fundament kooperacji, zmuszając graczy do komunikacji, dzielenia się obowiązkami i wzajemnego zaufania.

Nie tylko zagadki, ale też walka o przetrwanie

Podczas wyprawy przez Chrysalis gracze będą rozwiązywać zagadki środowiskowe, walczyć z czyhającymi w ciemności stworami i poznawać osobliwych mieszkańców tej krainy. Ich otoczenie powstało z ludzkich odpadków, zapomnianych wspomnień, emocji, a nawet odrzuconych ludzi. To ciekawy punkt wyjścia dla świata fantasy, który może opowiadać o czymś więcej niż tylko ucieczce przed potworami.

Postać strzelająca strumieniem światła w oko potwora pośród stert gałęzi i śmieci.

Istotną rolę odegra również sam Glint. Gracze będą mogli karmić go świetlikami, wzmacniając jego możliwości i odblokowując przydatne zdolności. Trudno na razie ocenić, jak rozbudowana będzie ta mechanika, ale już teraz widać, że towarzysz nie ma być wyłącznie chodzącą latarnią. Jego rozwój może mieć znaczenie zarówno podczas eksploracji, jak i w starciach z zagrożeniami.

Bohaterowie stojący w czerwonym świetle naprzeciw gigantycznego, zdeformowanego bossa o ciele przypominającym embrion z mackowatymi kończynami.

Na uwagę zasługuje także oprawa. Twórcy ręcznie rysują wszystkie lokacje, stworzenia i każdą klatkę animacji. W połączeniu z ponurą tematyką daje to szansę na stworzenie charakterystycznego świata, który zapadnie w pamięć nie tylko dzięki projektom potworów, lecz także atmosferze opuszczonego miejsca.

Kiedy premiera Silk & Sorrow?

Silk & Sorrow ukaże się na PC w 2027 roku. Na Steamie dostępna jest już karta gry, a demonstracja ma pojawić się w grudniu 2026 roku. To dobra okazja, by sprawdzić, czy pomysł na kooperację opartą na podziale światła i ciemności sprawdzi się w praktyce.

YouTube player

Na razie produkcja Snowberry Games wygląda na projekt, któremu warto się przyglądać. Szczególnie interesuje mnie to, czy konieczność działania w różnych warunkach przełoży się na pomysłowe zagadki i sytuacje wymagające prawdziwej współpracy, zamiast zwykłego trzymania się razem podczas podróży. Kim najchętniej zeszlibyście do Chrysalis: z osobą, z którą potraficie dogadać się bez słów, czy z kimś, kto w obliczu pierwszego potwora prawdopodobnie zostawiłby Was na pastwę losu?


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Reddicie lub Fediverse.


Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Marcin Ćwiek
Imperator krainy jeży, pasjonat ciężkiej muzyki, gracz i obieżyświat. Cześć! Mam na imię Marcin i uwielbiam grać oraz gotować, podróżować, aktywnie spędzać czas z moją kochaną rodzinką. Za dnia jestem ojcem oraz menadżerem hostelu w centrum Gdańska, w nocy zaś zakładam kocyk i ratuję wirtualne światy 😄 Gram na wszystkim i nie lubię wojen konsolowych!
Scroll to top