Submerged: Hidden Depths – Pierwsze wrażenia

Submerged: Hidden Depths

Submerged: Hidden Depths to kolejny tytuł, który trafił do mojej wirtualnej Steamowej półki przez przypadek. Zdarza się to ostatnio coraz częściej i powiem szczerze, że jestem bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy. Niestety nie mogę jeszcze zdradzić czy gra jest warta polecenia, czy należy ją spisać na straty. Mogę natomiast podzielić się pierwszymi wrażeniami i kilkoma screenami.

Ukryte Głębiny

Powierzchnia kuli ziemskiej została pochłonięta przez oceany. Jedyne co się ostało to najwyższe szczyty zatopionych miast. W tym wrogim otoczeniu dwójka rozbitków próbuje znaleźć dla siebie nowy dom. Czy uda im się osiągnąć ten cel i zakończyć swoją tułaczkę przez Wielki Błękit?

Para bohaterów

Wcielając się we wspomnianych rozbitków, będziemy przemierzać bezkresne wody i zwiedzać coraz to nowsze ruiny. Używając dużej ilości sprytu i odrobiny zręczności odkryjemy, co takiego spowodowało katastrofę. Poznamy też bliżej naszą parę protagonistów oraz barwną faunę i florę, która pojawiła się po tej ogromnej tragedii.

Pierwsze wrażenia

W Submerged: Hidden Depths spędziłem około 100 minut. W tym czasie pływałem, wspinałem się i zbierałem mnóstwo mniej lub bardziej poukrywanych przedmiotów. Biorąc pod uwagę, że jest to pierwszy projekt tego typu studia Uppercut Games, gra wygląda przepięknie. Jak na dłoni widać inspirację takimi tytułami jak Enslaved: Odyssey To The West, czy serią Horizon. Jak na razie nie natknąłem się na żadne poważne błędy, a sama przyjemność z grania jest na zadowalającym poziomie. Więcej szczegółów będę mógł zdradzić po premierze.

Submerged: Hidden Depths za rogiem

W świat Submerged będzie można zanurzyć się już niebawem. Według oficjalnej strony na platformie Steam będzie to miało miejsce dziesiątego marca. Czy warto już teraz zainteresować się Ukrytymi Głębinami? Po tym, czego doświadczyłem do tej pory, dodałbym ten tytuł do swojej wishlisty bez większego wahania. Czy w Waszym przypadku będzie podobnie? Jedyne co mogę zrobić to zaprosić do recenzji, która powinna pojawić się na łamach naszego bloga w dniu premiery.

Gram w gry odkąd pamiętam. Jako mały brzdąc właziłem na stołek, żeby pograć na automatach w salonie dziadka. Teraz rozsiadam się wygodnie w zaciszu własnego domu i z padem w rękach oddaję się swojemu ulubionemu hobby. Zawsze chciałem dzielić się swoimi wrażeniami ze wspaniałego świata wirtualnej rozrywki. Pamiętajcie, że czas spędzony na czytaniu nigdy nie jest czasem zmarnowanym.
Scroll to top