Chyba powoli zamieniam się w furrasa, bo im dłużej w The Elder Scrolls Online obcuję z rasą Khajiitów, tym coraz większą miłością do ich kultury pałam. Jeżeli śledzicie moje recenzje dodatków do TESO, to z pewnością zdążyliście zauważyć, że dość często odwołuję się do Elsweyr, jako jednego z najlepszych okresów w długiej historii gry. Wieńczące „Sezon Smoka” rozszerzenie Dragonhold tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że był to złoty okres The Elder Scrolls Online.
Dalsza część tekstu pod materiałem video
Smoki pośród kotów
Historia w nim zawarta to bezpośrednia kontynuacja Elsweyr, przenosząca tym razem akcję do południowej części tej krainy. Smoki wciąż pustoszą Tamriel, więc wraz z pomocą znanego z podstawki Saia Sahana ponownie chwytamy za broń, by położyć kres jaszczurzym podbojom. Nie będziemy w tym jednak osamotnieni, bo z pomocą niesfornej grupy piratów pod wodzą osobliwego i przeuroczego Za’jiego już na samym początku opowieści przyjdzie nam przywrócić do życia Dragonguard – legendarną grupę łowców smoków.

Fabuła Dragonhold bez dwóch zdań stanowi jeden z lepszych wątków The Elder Scrolls Online, nie tylko pozwalając na jeszcze głębsze poznanie kultury humanoidalnych kotów, ale też przede wszystkim bawiąc szeregiem interesujących postaci. Wspomniany Za’ji z miejsca kupuje gracza swoim specyficznym podejściem do życia, wcale nie gorzej wypada Nahfahlaar, czyli jeden ze smoków, z którym wchodzimy w niespodziewaną komitywę, a zapomnieć nie można przecież o wielebnej Tadali, przywódczyni klanu zrzeszonego wokół świątyni Khenarti czy Casce, z którą w późniejszych rozszerzeniach przyjdzie nam jeszcze współpracować.
W Senchal znajdziesz wszystko, czego Ci potrzeba
Świat i jego historia to zdecydowanie największy atut Dragonhold i przejawia się to również w kontekście samej mapy. Południowe Elsweyr drastycznie różni się od swojego północnego sąsiada, przede wszystkim ciesząc oczy masą zieleni. Sporą część lądu porasta bowiem gęsty las, pośród którego drzew odkryjemy liczne świątynie, a nawet górskie szlaki. Miasto znajdziemy tutaj tylko jedno – Senchal. Nie powala może rozmiarami, ale poszczycić może się z pewnością śliczną architekturą i dość wygodnie ulokowanymi miejscami dla graczy. Posiada bowiem naprawdę solidnie wyposażone miejsce do craftingu, w którym znajdziemy w zasadzie wszystkie najważniejsze stanowiska, wyłączając jedynie outfittera.

Nie tylko ciachanie
Cieszy również konstrukcja samych zadań. O ile większość z nich nadal opiera się na przecinaniu się przez zastępy wrogów i prowadzenie długich rozmów z mieszkańcami Elsweyr, o tyle twórcy nie boją się zabawić od czasu do czasu formą. Sporo jest tutaj choćby zagadek. Prostych, bo prostych, ale skutecznie urozmaicających rozgrywkę, wymuszając na przykład odpowiednie przesunięcie kamiennych bloków, znane doskonale weteranom Scalebreaker. Nie jest to specjalnie zajmujący motyw i na dłuższą metę mógłby męczyć, ale na szczęście twórcy nie wciskają go na każdym możliwym kroku. Miło wypada również debiutująca tu linka z hakiem, pozwalająca przyciągać się do specjalnych słupków, aczkolwiek jej użycie ogranicza się w większości do przewidzianych przez twórców momentów podczas zadań.
Tych jest tutaj natomiast całkiem sporo. Sam główny wątek składa się z sześciu długich zadań, a jeżeli wcześniej ukończymy Elsweyr, odblokujemy trzyquestowy epilog całej linii fabularnej, zwieńczony widowiskową, choć niestety mechanicznie dość męczącą walką z głównym złym. Poza tym poziomy powbijać można w trakcie trzynastu zadań pobocznych oraz dwóch zestawów misji dziennych. Po ich ukończeniu warto natomiast udać się do nowych delve’ów lub – jeżeli wcześniej wyposażymy się w zgraną ekipę – zapolować grupowych bossów i latające po mapie smoki. Kolekcjonerów czeka natomiast między innymi kilka nowych zestawów pancerzy, nowe style craftingowe czy elementy wyposażenia do domu, wliczając w to dwie nowe posiadłości do kupienia – Lucky Cat’s Landing i Potentate’s Retreat.
Elsweyr, home…
Dragonhold kończę zatem szczęśliwy, że po raz kolejny mogłem odwiedzić swoich mruczących braci w tak dobrym stylu, a jednocześnie nieco smutny, zdając sobie sprawę, że będzie to kolejny dodatek, do którego przyrównywał będę wszystko to, czego doświadczę później. Jeżeli podobało Wam się Elsweyr, to zdecydowanie warto pójść za ciosem i zaliczyć również Dragonhold. Rozszerzenie, choć mniejsze, trzyma poziom, a przy tym zamyka jakby nie patrzeć urwane zakończenie poprzednika (to akurat zmora większości dużych dodatków do TESO).
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), naszym Discordzie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.

