Two Point Museum – recenzja (PC). Obowiązkowa pozycja dla miłośników serii

Gra dostępna na:
PC
PS5
XSX
Okładka Two Point Museum
Patalke
Patalke

Powrót do serii Two Point marzył mi się już od jakiegoś czasu. Głównie ze względu na Campus, który skradł moje serce, ale też niewiele ustępujący mu Hospital. Tym razem deweloperzy oddali w nasze ręce muzeum, a właściwie kilka placówek, którymi musimy odpowiednio pokierować. Nasza rola nie ogranicza się jednak wyłącznie do zarządzania obiektami – Two Point Museum wprowadza ciekawe nowości, zdecydowanie urozmaicające rozgrywkę.

Pierwsze wrażenia z Two Point Museum

Przede wszystkim mamy tu do czynienia z ewolucją, a nie rewolucją – otrzymujemy mniej więcej to, co znamy, ale z garścią świeżej treści. Należę do osób, które potrafią przy tytułach pokroju Two Point Museum spędzać nie dziesiątki, a setki godzin, a nowa tematyka, skoncentrowana wokół skamielin i innych eksponatów daje mi tylko pretekst do ponownego zanurzenia się w tak uwielbianej przeze mnie serii. Całe szczęście, twórcy postawili na dobrze nam znane mechanizmy, urozmaicając jedynie zabawę dodatkowymi elementami.

Kafelki informujące gracza jak postępować z rybami w muzeum

Interfejs nie przeszedł generalnego remontu – jest na tyle czytelny i intuicyjny, że również nowi gracze nie powinni mieć problemów z nawigacją. Do tego kampania prowadzi nas za rękę, w zrozumiały sposób tłumacząc zasady i pokazując, jak powinniśmy dbać o swoje muzeum. Jak wspomniałam wcześniej, Two Point Museum wprowadza kilka nowości, zatem mała pomoc na początku bez wątpienia przyda się nawet weteranom serii.

Ekspedycje powiewem świeżości

Podobnie jak w poprzednich odsłonach musimy budować określone pomieszczenia, zatrudniać pracowników i stawiać różne obiekty, które wpłyną zarówno na zadowolenie gości, jak i naszych ekspertów. Najciekawszym elementem są oczywiście eksponaty, które stanowią główny punkt muzeum – w końcu to dla nich pojawiają się zwiedzający. Okazy zdobywamy dzięki wyprawom, na które wysyłamy specjalistów, czasami wraz ze sprzętem. Dodatkowe narzędzia możemy wytwarzać w warsztacie, a gdy zapowiada się bardziej skomplikowany wypad, będziemy potrzebować zarówno nowego sprzętu, jak i ekspertów posiadających wymagane umiejętności. Jak miało to miejsce w przypadku Campusu, twórcy oddali do naszej dyspozycji pokój szkoleniowy, w którym wyspecjalizujemy wybranych pracowników.

Mapa ekspedycji w Two Point Museum

Jak jednak sprawdzają się ekspedycje w praktyce? Muszę przyznać, że przez ten element rozgrywki wpadłam w pewnym momencie w pętlę „jeszcze jednej wyprawy”. Każdy kolejny eksponat był jeszcze ciekawszy lub – w typowy dla serii Two Point sposób – zabawniejszy, a odblokowywanie licznych lokacji przygotowanych dla graczy dawało ogromną satysfakcję. Poza nowymi okazami możemy też zdobywać specjalny surowiec wymagany do tworzenia jeszcze bardziej zaawansowanych narzędzi w warsztacie. W Two Point Museum jesteśmy już zatem nie tylko zarządcą obiektu, ale i planistą eskapad! A gdzie możemy się udać? To zależy od tego, jakiego rodzaju przedmiotów szukamy; dostępne są Zaświaty, Groty Bungle, Wszechświat, Pas Kości czy Morze Two Point.

Postać w grze obserwuje ryby w wielkim akwarium

Warto dodać, że wyprawy to nie tylko powrót z eksponatem i wieńce laurowe na głowach śmiałków. Bywa, że naszym pracownikom może przytrafić się jakiś uraz (jeśli nie zadbamy o apteczkę), lub w trakcie wyjazdu zespół natrafi na dylemat, który obniży morale i wydłuży czas trwania ekspedycji. Jeśli zaś chodzi o wspomniane obrażenia, te wyleczymy w specjalnym miejscu dostępnym w pomieszczeniu socjalnym dla pracowników, które służy również jako miejsce odpoczynku dla ochroniarzy, dozorców czy asystentów.

Eksponaty i humor w Two Point Museum

Mnogość i różnorodność eksponatów jest godna podziwu. Każdy nowy, odblokowany rejon umożliwia zdobycie kolejnych obiektów – czy to zamrożonej w kostce lodu lodówki, która musi być przechowywana w odpowiednich warunkach (bo się rozmrozi!) czy egzotycznych ryb do akwarium potrzebujących więcej ciepła, niż inni reprezentanci wodnego gatunku. Nie ukrywam, że moją ulubioną częścią serii jest tryb sandboxowy, w którym mogę tworzyć własne budynki, a dzięki rozmaitym okazom i ich pochodzeniu, wykreujemy prawdziwie unikalne przestrzenie poświęcone różnym motywom. Czy to aleja dinozaurów, czy pokój z roślinnymi eksponatami wymagającymi wilgoci – Two Point Museum oferuje całą gamę możliwości.

Mroźny eksponat w Two Point Museum

Będąc przy temacie dostępnych w grze okazów, warto podkreślić ważną rolę ochroniarzy. Muzeum niejednokrotnie może stać się bowiem celem całych grup przestępczych, które tylko czekają na dogodny moment, aby skraść cenne przedmioty. Pokój z monitoringiem pozwala nieco lepiej kontrolować sytuację, choć zdarzyło mi się, że złodziej zwiał z jednym z moich eksponatów. Jak do tego doszło? Nie wiem.

Jedno z wyzwań w grze. Widzimy muzeum i zadanie do wykonania.

Jeśli chodzi o lokacje, te również są zróżnicowane. Mamy mroczne Wailon Lodge idealne do prezentowania paranormalnych eksponatów, ale też nadmorskie Passwater Cove czy kosmiczne Wzgórza Pebberley (tak, możemy też organizować wyprawy w kosmos). Ponadto w kampanii pojawiły się wyzwania, polegające na przykład na wypełnieniu celów w określonym czasie.

Dozorca w grze porządkuje podłogę.

Uwagę zwraca też typowy i dobrze znany fanom serii humor. W grze nie brakuje zabawnych imion i nazwisk, sarkastycznych komentarzy spikera wypowiadanych przez radiowęzeł czy wesołych animacji postaci. Pod względem graficznym nie widzę chyba żadnych różnic między Two Point Museum a przywoływanym już poprzedniku, Two Point Campus. Muzyka to natomiast nienarzucające się, przyjemne dźwięki w tle. Jeśli zaś chodzi o kwestie techniczne, jedyne błędy, jakie odnotowałam, to kilkukrotne zacinanie się postaci – czasem jakiś zwiedzający utknął przy automacie z przekąskami, ale wystarczyło podnieść na chwilę dany obiekt, aby gość się odblokował. Poza tym gra działa bez zarzutów.

CPU GPU RAM SSD OS
Intel Core i5-13600KF (13 gen.) GeForce RTX 3060 12 GB 32GB DDR5 1TB NVME Windows 11 Pro 64-bit

Two Point Museum to must have dla miłośników serii

Nie mam wątpliwości, że Two Point Museum to pozycja obowiązkowa dla fanów serii. Poza tym wszystkim, co miłośnicy cyklu uwielbiają, dostajemy dodatkowe mechanizmy i – oczywiście – zupełnie nowe przedmioty, spełniające ważne dla muzeum funkcje. Tytuł z pewnością przypadnie do gustu graczom, którzy lubią zarządzanie, budowanie i pilnowanie, aby wszystko działało jak w zegarku. Cieszcie się rozgrywką, odkrywając na własną rękę przygotowane przez twórców atrakcje – nie zawiedziecie się.

Two Point Museum - widok na muzeum i eksponaty dinozaurów.

Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy Cenega
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


Kup Two Point Museum (PC)

Reklama produktu w Ceneo.pl

Banner reklamowy X-KOM


Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Sonata - Avatar
Hej! Tu Patalke - miłośniczka gier. Nie zamykam się na żaden gatunek i chętnie poszerzam swoje growe horyzonty. Interesuję się popkulturą, a kiedy mam okazję, staram się powiększać swoją kolekcję płyt z muzyką.
Scroll to top