V Rising — pierwsze wrażenia z survivalu o wampirach we wczesnym dostępie

V Rising pierwsze wrazenia

V Rising jest to gra survivalowa od szwedzkiego Stunlock Studios, w której wcielamy się w wampira. Jak się zapewne domyślacie, nie jest to tytuł wysokobudżetowy, lecz indyczek, będący w dodatku we wczesnym dostępie. Na wstępie zaznaczę, że nie jestem miłośnikiem gatunku związanego z przetrwaniem. Od samej gry po trailerach spodziewałem się czegoś bardziej w stylu HnS, niżeli survivalu gdzie rozwój naszej postaci oparty jest na czymś innym, niżeli wbijaniu kolejnych pasków doświadczenia. Zatem przejdźmy do właściwej formy tekstu, czyli moich pierwszych wrażeń z V Rising.

YouTube player

Widzisz otwierającą się trumnę, a tam…

Pojawiasz się Ty jako wampir, który tak na dobrą sprawę egzystuje bez jasno wyznaczonego celu. Twoim celem jest przetrwanie, a żeby tego dokonać, musisz wybudować swoją twierdzę i wspiąć się na szczyt łańcucha pokarmowego. Tak w wielkim skrócie można „opowiedzieć” o fabule gry V Rising. Na ten moment, tytuł ten nie posiada żadnej linii fabularnej zawierającej początek, rozwinięcie i zakończenie. Być może twórcy zdecydują się wprowadzić takową, dopiero gdy produkt wyjdzie z wczesnego dostępu, lecz na ten moment nic o tym nie wiadomo. To już na wstępie uświadomiło mi, jak bardzo byłem w błędzie co do gatunku produkcji.

A gdyby tak połączyć krew i kamień…?

Wówczas otrzymamy serce naszej twierdzy, czyli miejsce, które jak w każdym survivalu, będzie naszym schronieniem. O ile pod kątem fabularnym gra nie urzeka, bo nie ma czym to zaskakująco dobrze zostały przemyślane mechaniki zastosowane w grze. Choć muszę przyznać, że początkowo ciężko było mi się przyzwyczaić do budowania z rzutu izometrycznego. Jednym to się spodoba, drugim niekoniecznie. Dla mnie było to po prostu mało czytelne, a co za tym idzie nie dawało oczekiwanego fanu z budowania.

To, co udało się twórcom, to bardzo dobrze zaimplementowany cykl dnia i nocy. Za dnia, aby przetrwać, musimy poruszać się w cieniu. Nocą natomiast, to my działamy bez żadnych ograniczeń. Stopują nas możliwości naszego ekwipunku, bo to właśnie na podstawie jego liczony jest „poziom” naszej postaci. To jest w moim odczuciu kolejną wadą tej produkcji.

V Rising — ekran inwentarza

Rodzaje serwerów w V Rising

Do naszej dyspozycji są tak naprawdę 2 rodzaje serwerów: PvP oraz PvE. Osobiście w tego typu grach zawsze wolałem ten drugi rodzaj serwerów, z prostej przyczyny. Nikt nie mógł mnie raidować. Ma to jednak swoje minusy. Im dalej w las, tym ciężej o sensowną miejscówkę dla naszego zamku. W PvP natomiast wszystkie chwyty dozwolone. Możecie zaatakować każdego, ale również być zaatakowani. Z drugiej strony może to dodać nieco klimatu do rozgrywki survivalowej. Jest jeszcze jeden „tryb” mianowicie, możecie rozpocząć grę Solo. Świat przedstawiony w grze stoi wówczas przed Wami i Waszymi przyjaciółmi otworem. Znika też problem z szukaniem dogodnej miejscówki twierdzy oraz raidowanie ze strony innych graczy.

A jak prezentuje się oprawa audiowizualna w V Rising?

To jest tak naprawdę najlepszy na ten moment element gry moim zdaniem. Podoba mi się ta cellshadingowa stylizowana grafika oraz wcześniej wspomniany zaimplementowany system cieni. O każdej porze dnia, te padają pod zupełnie innym kątem. Jednak nie ma róży bez kolców. O ile sama oprawa wizualna wygląda naprawdę dobrze, to animacje ataków niektórych broni, wołają o pomstę do nieba. Owszem jest to indyk, i to we wczesnym dostępie . Mimo wszystko miałem czasem wrażenie, że nie ma znaczenia czy bije dwuręczną maczugą, czy jednoręcznym mieczem… Odczucie z walki jest podobne. Mam nadzieję, że finalny produkt otrzyma więcej animacji. Na pochwałę zasługuje używanie umiejętności, tutaj nie mam się do czego przyczepić. Wszystko wygląda bardzo dobrze.

Podsumowując, czy warto zagrać w V Rising?

Wszystko to zależy od tego, jakie są Wasze oczekiwania wobec tytułu. Jeśli chcecie gry skupiającej się na rozgrywce w stylu hack & slash to na ten moment bym się wstrzymał. W grze nacisk nastawiony jest przede wszystkim na crafting oraz zbieractwo materiałów, mniej na „machanie toporem”. Owszem ten element również występuje, ale w moim odczuciu jest go zdecydowanie za mało. Natomiast jeśli lubicie gatunek survival, gdzie trzeba zbierać kamienie, drewno itp. To gra jest wręcz idealnie skrojona pod Was. Zawartości w niej, mimo iż jest to wczesny dostęp, nie brakuje. Zatem wszystko zależy, od tego, czego oczekujecie od V Rising. Gdy gra wyjdzie z wczesnego dostępu, na pewno spróbuję podejść do niej jeszcze raz i zrewidować wówczas swoje oczekiwania co do tego tytułu.

Gameplay

YouTube player

Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), naszym Discordzie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


Avatar photo
Pasjonat gier komputerowych od najmłodszych lat, pamiętający czasy ZX-Spectrum i C64. Wieloletni fan gier spod stajni Blizzarda. Najbardziej lubi oglądać rozgrywki esportowe Starcrafta.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Scroll to top