Jako laik, który nigdy wcześniej nie obcował za bardzo z domowymi arcade stickami, ale od lat grywał w gry walki na padzie, muszę przyznać, że Victrix Pro KO Leverless Fight Stick kompletnie przewrócił moje myślenie o sterowaniu w tego typu produkcjach. To urządzenie, które na pierwszy rzut oka wygląda jak dziwaczna klawiatura z kolorowymi przyciskami, okazało się być ciekawą przygodę w sposobie grania w Street Fighter 6, Tekken 8 czy Mortal Kombat 1.
Dalsza część tekstu pod materiałem video
Pierwsze wrażenia – co to w ogóle jest?
Kiedy po raz pierwszy ujrzałem Victrix Pro KO, myślałem, że ktoś pomylił paczki i przysłał mi jakąś dziwaczną klawiaturę gamingową. Gdzie jest ta dźwignia? Okazuje się, że w leverless fightstick-u nie ma żadnej dźwigni – wszystko opiera się wyłącznie na przyciskach. Po lewej stronie mamy te odpowiadające za ruch (lewo, góra, prawo, dół oraz większy przycisk „skok”), a po prawej przyciski akcji.
Rozpakowując urządzenie, od razu można poczuć, że to sprzęt premium. W zestawie znajdziemy proste etui (bardziej woreczek ochronny), solidny pleciony kabel USB-C o długości trzech metrów oraz narzędzie do wymiany przycisków/switchy. Tak, dobrze widzicie – można wymieniać przyciski oraz switche.
Budowa i jakość wykonania
Konstrukcja jest solidna, ale jednocześnie waży około 1,2 kg. Powierzchnia ma delikatne nachylenie (6,28°), które zapewnia komfortowe ułożenie nadgarstków podczas długich sesji.
Przyciski wykorzystują przełączniki Cherry MX Speed Silver RGB znane z mechanicznych klawiatur gamingowych. Dają one taktylną odpowiedź i są niezwykle responsywne. Każdy przycisk ma podświetlenie RGB, które można konfigurować według własnych preferencji.
Na górze urządzenia znajdziemy dodatkowe przyciski funkcyjne, touchpad (w wersji PlayStation) oraz przełącznik blokady turniejowej, który wyłącza przypadkowe naciśnięcia przycisków systemowych podczas zmagań. Bardzo praktyczne rozwiązanie.
Krzywka uczenia się i pierwsze problemy
Tutaj zaczyna się prawdziwe wyzwanie. Jako osoba przyzwyczajona do pada, musiałem kompletnie przeprogramować swój mózg. Hadouken w Street Fighter 6, zamiast być wykonywany ruchem ćwierćkoła, staje się kombinacją „środkowy palec-palec wskazujący”.
Pierwsze godziny były frustrujące. Wielokrotnie próbowałem wykonać skok, naciskając nieistniejący analog w górę, a mój mózg kategorycznie odmawiał współpracy. Cena około 850 złotych sprawia, że można się zastanawiać, czy warto inwestować w sprzęt, którego nauka zajmuje tyle czasu.
Przełomowym momentem było gdy zdałem sobie sprawę, że leverless fightstick oferuje absolutną precyzję. Żadnych przypadkowych ruchów, żadnego „niemal” wykonania ruchu. To ja jestem odpowiedzialny za każdy błąd, nie sprzęt.
Personalizacja na najwyższym poziomie
Domyślnie urządzenie ma 12 przycisków, ale w obudowie ukryte są cztery dodatkowe, które można zainstalować w przewidzianych miejscach. Wymiana przycisków jest bajecznie prosta – wystarczy podważyć górną pokrywę i za pomocą dołączonych pęset przesunąć przyciski tam, gdzie są nam potrzebne.
Mapowanie nowych przycisków odbywa się bez dodatkowego oprogramowania. W moim przypadku dodałem drugi przycisk skoku bliżej lewego kciuka oraz dodatkowy przycisk pod standardowymi akcjami, który przypisałem do bloku w Street Fighter 6. Warto wspomnieć, że z kontrolera korzystałem głównie na PS5, ale działa również z PS4 oraz PC.
Wydajność w praktyce
Po dwóch tygodniach spędzonych z tym sprzętem mogę powiedzieć, że Victrix Pro KO zmienił sposób, w jaki gram w bijatyki. W Street Fighter 6 wykonywanie specjalnych ataków stało się znacznie bardziej konsekwentne. Szczególnie przydatny okazał się podczas grania postaciami, które wymagają przytrzymania jednego kierunku przez chwilę, a potem szybkiego przejścia w drugi – na przykład grając Guile’em w Street Fighter 6 czy niektórymi postaciami w Mortal Kombat 1. Na przyciskach jest to o wiele łatwiejsze niż na analogowym drążku.
Niestety, czasami nadal nie czuję się komfortowo w każdej sytuacji. Wciąż łatwiej mi wykonać niektóre serie ataków na zwykłym padzie. Ale kiedy udaje mi się „złapać rytm”, różnica w precyzji jest niesamowita – ruchy wychodzą dokładnie tak, jak chcę, bez przypadkowych pomyłek.
Podsumowanie
Victrix Pro KO Leverless Fight Stick to sprzęt, który definitywnie nie jest dla każdego. Jeśli grasz w bijatyki sporadycznie, to prawdopodobnie nie potrzebujesz tej zmiany. Jednak jeśli traktujesz tego typu produkcje poważnie i jesteś gotowy zainwestować czas w naukę nowego sposobu sterowania, to może być twoją bramą do wyższego poziomu gry.
Cena może budzić wątpliwości, ale za te pieniądze otrzymujemy sprzęt klasy premium z możliwościami personalizacji, które są praktycznie „nieograniczone”. Jeśli pokonasz barierę mentalną i w pełni opanujesz sterowanie, Victrix Pro KO może stać się dobrą inwestycją.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.







