To, co dzieje się wokół Sony i ekosystemu PlayStation, przypomina thriller korporacyjny. Po fali oburzenia dotyczącej „licznika 30 dni”, gracze zaczęli masowo bombardować pomoc techniczną pytaniami. Efekt? Gigantyczny chaos. Zrzuty ekranu z rozmów z konsultantami pokazują dwie skrajnie różne wersje rzeczywistości, co sugeruje, że Sony albo kompletnie straciło kontrolę nad komunikacją, albo próbuje po cichu wycofać się z kontrowersyjnej zmiany.
Sprzeczne komunikaty: Support kontra Support
Analiza przesłanych przez graczy screenów ujawnia absurdalną sytuację. Wsparcie PlayStation oficjalnie potwierdza istnienie „30-Day Timer”, zaznaczając, że dotyczy on gier kupionych po marcu 2026 i nie da się go obejść funkcją „Primary Console”. Jednak już inni konsultanci (lub boty) twierdzą coś zupełnie przeciwnego: że „nie ma żadnego wymogu ponownej autoryzacji co 30 dni”, a gracze mogą korzystać ze swojej biblioteki bez żadnych przeszkód. Ta niespójność wywołuje u użytkowników furię – nikt nie wie, czy zakupiona właśnie gra przestanie działać za miesiąc, jeśli odłączą konsolę od sieci.
— 🐨 Koala Kong 🐨 (@Koala_Kong) April 28, 2026
Test Spawn Wave: Dowód na „ukryty” licznik
W całym tym informacyjnym smogu twarde dowody dostarczył youtuber Spawn Wave, który postanowił sprawdzić system w praktyce na PlayStation 5. Aby „oszukać” konsolę i zasymulować upływ czasu bez dostępu do sieci, usunął on baterię CMOS (odpowiedzialną za weryfikację czasu systemowego). Wyniki eksperymentu są bezlitosne dla Sony:
- Saint Slayer, Vampire Crawlers: kupione cyfrowo w dniu testu – odmówiły uruchomienia, wyświetlając błąd braku możliwości weryfikacji licencji.
- Crimson Desert: kupiona około miesiąc wcześniej – działała bez problemów.
- Pragmata: wersja na płycie – działała bez problemów.
To potwierdza najgorszą teorię: Sony faktycznie wprowadziło DRM, ale działa on „pod maską” i jest ukryty w interfejsie PlayStation 5 (w przeciwieństwie do PlayStation 4, gdzie licznik jest widoczny). Blokada aktywuje się tylko dla nowych transakcji, co tłumaczy, dlaczego część graczy jeszcze jej nie zauważyła.

Wnioski: Płacisz za wypożyczenie, nie za własność
Eksperyment Spawn Wave i chaos w supporcie obnażają smutną prawdę o cyfrowej dystrybucji w 2026 roku. Choć Sony oficjalnie może próbować uciszyć sprawę sprzecznymi komunikatami, techniczne testy nie kłamią. Jeśli kupujesz grę cyfrowo po marcu 2026, Twój dostęp do niej zależy od serwerów Sony i okresowej weryfikacji. Wygląda na to, że jedynym bezpiecznym azylem dla graczy ceniących własność pozostają wydania fizyczne oraz starsze gry z kolekcji, których nowy system – przynajmniej na razie – nie objął.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse
