Indyk Wyścigowy #002: art of rally — recenzja gry (PC)

Podczas gdy Codemasters świętuje premierę DiRT 5, na mapie rajdówek pojawił się indyk tak piękny, że monopol Brytyjskiego giganta w tej dziedzinie zaczął mnie smucić. Przywitajcie art of rally!

Spowiedź małego rajdowca

Nie jest łatwo w roku 2020 wydać niezależną rajdówkę. Wraz z utratą licencji World Rally Championship przez Sony i Evolution Studios przy premierze PS3, w dziedzinie nastał niemalże monopol. Podczas gdy w generacji PlayStation 2, każde duże studio miało przynajmniej jedną grę wyścigową w portfolio, tak teraz nowych rally racerów praktycznie nie ma. Codemasters za to, już od 1998 roku poleruje serię Colin McRae Rally, która po śmierci latającego szkota ewoluowała w DiRT i ma się świetnie.. Chciałoby się rzec czasami, że seria ta jest aż za dobra.

Kylotonn Games, producent najnowszych gier sygnowanych logiem WRC nie nadąża za jakością, jaką prezentują produkty od Codies. Ich ostatnie WRC 8 odstawiłem w kąt po godzinie, narzekając na niski klatkaż oraz niepewny model jazdy. W samym DiRT Rally 2.0 za to spędziłem ponad 150 godzin. To fenomenalnie zaprojektowany simcade ze wciągającymi mechanikami wziętymi z najlepszych gier jako usług. W wyniku tego, przez ponad rok dzieło Codemasters gościło w mojej rotacji gier stricte relaksacyjnych. Podczas gdy kolejne premiery przemykały bokiem, ja bezstresowo kończyłem kolejne odcinki specjalne, walcząc o platynowe trofeum w DiRT Rally 2.0.

art of rally - piękna jesień

Poślizg na syropie klonowym

Mówię o tym, gdyż art of rally, niezależna produkcja Kanadyjczyków z Funselektor, zaskakująco łatwo wypełniła lukę po zakończeniu szutrowych przygód z mistrzami kodu.
Jest to tytuł, który w swoim założeniu wraca do początków istnienia podgatunku gier rajdowych. Jeżeli kiedyś bawiliście się, chociażby z pierwszą lub drugą odsłoną Colin McRae Rally, poczujecie się tutaj jak w domu. I nie jest to skojarzenie bezpodstawne. Dune Casu, główny developer gry sam przyznaje, że to wspomnienia z ogrywania tych pozycji, zainspirowały stworzenie art of rally.

Widać to chociażby w modelu jazdy, który, choć jest wyraźnie arcadowy , wymaga pewnej wprawy i precyzji w pokonywaniu zakrętów. Te jednak gracz widzi z bardzo daleka, a to za sprawą kamery, która dość nietypowo została umiejscowiona nad pojazdem tak, jak kiedyś w kultowym Ignition. Jest to rozwiązanie o tyle sprytne, że likwiduje całkowicie potrzebę istnienia pilota oraz jego wskazówek. Każdy zakręt wyłania się z odpowiednim wyprzedzeniem, więc kierując pojazd, jesteśmy w stanie bardzo łatwo przygotować się na wejście w łuk. To powoduje, że w porównaniu z wymagającym DiRT Rally 2.0, gra staje się zdecydowanie bardziej przyjazna nowicjuszom.

art of rally drift

Czym wyróżnia się art of rally?

Największą siłą omawianej produkcji jest prostota i bezpośredniość. Gra z pewnością nie stara się niczego komplikować. Główny tryb rozgrywki to kariera, która polega na klasycznym odhaczaniu kolejnych eventów z listy. Zaczynamy klasykami lat 60. takimi jak Mini Cooper czy Renault Alpine, by skończyć na ukochanej przeze mnie Grupie A, czyli autach takich jak Subaru Impreza i Mitsubishi Lancer. I to tak naprawdę tyle. W menu znajdziemy także dodatkowy tryb jazdy dowolnej, w którym poruszamy się autkiem po wielkiej mapie i wykonujemy drobne zadania, na wzór klasycznych odsłon Tony Hawk’s Pro Skater. Nie jest to jednak specjalnie zajmujące. Autorzy nie przewidzieli nagród, które by usprawiedliwiały zaglądanie do tego trybu. Gdyby jednak komuś było mało, w grze znajdziecie codzienne i cotygodniowe wyzwania, z których potem są gromadzone rankingi sieciowe.

Sprawdź pierwszy odcinek Indyka Wyścigowego

Kolorowy minimalizm

art of rally mieni się niczym kamień szlachetny przez swój charakterystyczny art-style. Minimalistyczne low-poly potrafi zachwycić. Choć samych lokacji jest niewiele, bo zaledwie pięć (Niemcy, Japonia, Włochy, Norwegia i Finlandia), to każda z nich zdecydowanie się wyróżnia. Podzielone one zostały na ponad 60 odcinków specjalnych, a ustawień pogody i pór dnia jest zaskakująco wiele. Dzięki temu otrzymujemy pokaźny zestaw konfiguracji rozgrywki. Dzięki temu, art of rally staje się wręcz generatorem tapet i widokówek, a na pewno ułatwia to prosty i przyjemny w obsłudze tryb fotograficzny.

Każda miejscówka jest bogata w kolory i przemierzając kolejne odcinki, trudno było mi wyjść z podziwu. Wspomniana wcześniej kamera zdecydowanie w tych zachwytach pomaga. Dodatkowo potężne juź uderzenie nostalgii wzmagane jest przez sympatyczną, synthwave’ową ścieżkę dźwiękową. Ta została skomponowana przez artystę o pseudonimie Tatreal. Muszę przyznać, że często ją wyłączałem, ale z tego względu, że rajdówki to dla mnie idealne tło do słuchania podcastów. Natomiast samego synthwave’u ostatnio w grach jest mnóstwo.

art of rally wyskok

art of rally bez prawdziwych aut

Autorzy gry nie uzyskali licencji na samochody rajdowe od ich producentów. Dlatego też w produkcie nie spotkamy żadnych marek oraz logotypów. Mimo to projekty aut oraz ich malowania są tak charakterystyczne, że nie potrafię sobie wyobrazić, ile konsultacji prawnych autorzy przeszli, aby ostatecznie wypuścić pewnie grę z takimi pojazdami. A jest ich naprawdę sporo i z łatwością znajdziecie auta z waszych ulubionych rajdówek.

Z innych technikaliów — art of rally miewa problemy z rysowaniem obiektów, ale nie jest to coś wybitnie irytującego. Najbardziej denerwuje za to przesadzona prostota interfejsu gry. Rozumiem minimalizm, ale jednak to pierwszy element, z którym styka się gracz po uruchomieniu gry. Dlatego UI powinno bardziej zachęcać do zagłębienia się w produkcję. A niestety tego nie robi — wręcz odrzuca, w przeciwieństwie do przepięknej części głównej tej produkcji.

art of rally recenzja

Rajdowa nostalgia

90 złotych. W takiej kwocie obecnie możecie zakupić art of rally i tak naprawdę, dostajecie za to tytuł obecnie bezkonkurencyjny. Kanadyjczycy z Funselektor absolutnie nie mieli na celu stawać w szranki z Codemasters. Zamiast tego stworzyli przyjemną, lekką rajdówkę, która z pewnością wciągnie wszystkich tych, którzy zagrywali się niegdyś w Colin McRae Rally 2.0 lub V-Rally 2.

Nad art of rally warto się pochylić, chociażby dla wspaniałej stylistyki, ale też samego trybu kariery. W moim przypadku pożarł on około 10 godzin i stanowił on ciekawą przebieżkę przez bogatą historię tego sportu. A jeśli to dla was za mało, to zawsze możecie wrócić do bardziej klasycznych gier z gatunku. Dobrym przykłądem będzie wspomniany DiRT Rally 2.0. Ja natomiast liczę, że art of rally pojawi się także na konsolach, ponieważ jest to świetny tytuł, który szkoda byłoby zatopić w odmętach Steama.

Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy producentowi art of rally, firmie Funselektor.

Szymon Baliński
Moim marzeniem zawsze było mówić i pisać o grach. Z zazdrością patrzyłem na redaktorów wielkich gazet oraz Hypera, dlatego teraz robię wszystko by być jak moi idole. Choć moim konikiem są wyścigi i platformówki, staram się coraz częściej wychodzić z giereczkowej strefy komfortu.
Scroll to top