Be My Horde od Polished Games przekroczyło próg 100 tysięcy sprzedanych kopii, co dla projektu, który zaczynał jako eksperyment i narzędzie do nauki, stanowi wyraźny punkt zwrotny. Gra, dostępna we Wczesnym Dostępie od czerwca 2024 roku, systematycznie budowała swoją społeczność, a jej rozwój pokazuje, jak niewielki projekt może przekształcić się w pełnoprawną produkcję z rosnącym zapleczem deweloperskim.
Marathon – recenzja (PS5). System, który wciąga, ale nie wybacza
Od projektu edukacyjnego do pełnoprawnej produkcji
Początkowo Be My Horde miało być jednorocznym projektem o ograniczonej skali, którego głównym celem było zdobycie doświadczenia i rozwój zespołu. Zakładano sprzedaż na poziomie około 10 tysięcy kopii, co w tamtym momencie wydawało się realistycznym wynikiem. Już pierwszy rok pokazał jednak, że gra zaczęła funkcjonować poza pierwotnymi założeniami, osiągając 25 tysięcy sprzedanych egzemplarzy i budując zaangażowaną społeczność. Ten moment można uznać za przełomowy — zamiast traktować projekt jako etap przejściowy, twórcy zdecydowali się go rozwijać, zwiększając skalę produkcji i inwestując więcej czasu w dopracowanie mechanik.
Nekromancja jako rdzeń rozgrywki
W Be My Horde gracze wcielają się w Morianę, nekromantkę, która zamiast odpierać kolejne fale przeciwników, buduje własną armię z pokonanych wrogów. Każda jednostka — od wieśniaków po demony — może zostać wskrzeszona i dołączona do rosnącej hordy, co zmienia klasyczny schemat gier typu survivor. Taki model rozgrywki przesuwa punkt ciężkości z przetrwania na zarządzanie zasobami w postaci przeciwników, co w praktyce nadaje każdemu starciu dodatkowe znaczenie i wpływa na tempo rozwoju postaci.
Aktualizacje napędzające sprzedaż
Kluczowym momentem dla gry była aktualizacja Welcome to Hell z maja 2025 roku, która wprowadziła nową krainę, przeciwników i mechaniki. W ciągu dwóch tygodni od jej premiery sprzedaż tytułu podwoiła się, co pokazuje, jak duży wpływ na zainteresowanie graczy mają znaczące rozszerzenia zawartości. Kolejne aktualizacje, w tym Horde Reborn z grudnia, rozwijały projekt dalej, bazując na opiniach społeczności. Ten model pracy jasno wskazuje, że gra ewoluuje w ścisłej relacji z graczami, co często przekłada się na większą lojalność i dłuższy cykl życia produkcji.
100 tysięcy kopii i rosnący zespół
Obecnie Be My Horde osiągnęło poziom 100 tysięcy sprzedanych egzemplarzy — wynik, który jeszcze półtora roku temu pozostawał poza zasięgiem oczekiwań twórców. Wraz z sukcesem rozrósł się także zespół, który z kilku osób zwiększył się do 14 deweloperów wspieranych przez zewnętrznych współpracowników. To pokazuje, że projekt przestał być eksperymentem i stał się pełnoprawnym filarem działalności studia.
Co dalej z grą?
Twórcy skupiają się obecnie na dopracowaniu fundamentów rozgrywki, zanim przejdą do dalszego rozszerzania zawartości. Pełna wersja Be My Horde planowana jest na pierwszy kwartał 2027 roku. Historia tej produkcji pokazuje wyraźnie, jak projekt tworzony „na próbę” może przekształcić się w realny sukces — pod warunkiem, że znajdzie swój unikalny pomysł i społeczność, która chce go rozwijać razem z twórcami. Czy Be My Horde utrzyma tempo rozwoju i wykorzysta swój potencjał aż do pełnej premiery?

Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.




