Od premiery Dying Light The Beast właśnie minęło pół roku. Przez ten czas gracze posłali do piachu miliardy umarlaków, a sama gra doczekała się całej masy poprawek. Co więcej, w typowym stylu dla Techlandu, tytuł jest cały czas aktywnie rozwijany. Tryb New Game+ wprowadzony w wersji 1.4, czy tryb koszmaru w 1.5, zostały bardzo ciepło przyjęte przez fanów.
Czas zawalczyć o swoje!
Techland lubi zaskakiwać społeczność skupioną wokół marki Dying Light. Tym razem niespodzianka doczekała się wręcz własnego podtytułu – oto Restored Land.
Jeżeli dodany w patchu 1.5 tryb koszmaru to dla was za mało, deweloperzy przygotowali zupełnie nowy sposób na obcowanie ze światem Dying Light. W Restored Land nadal poznajemy taką samą historię jak w podstawowej wersji The Beast, jednak tym razem nacisk kładziony jest na elementy przetrwania, oraz – zgodnie z tytułem dodatku – odzyskaniem świata zawładniętego przez nieumarłych. Zombie, które poślemy podczas naszej przygody do piachu, już nie powrócą. Przedmioty raz podniesione, nie pojawią się ponownie, aktywności takie jak Konwoje, Ciemne Strefy czy Gniazda będzie można ukończyć tylko raz, a sklepy nie będą już oferować nieskończonych zasobów, sprzedając w dodatku swój ograniczony asortyment po wyższych cenach. Świat Dying Light staje się w tym trybie bardziej realistyczny (o ile to możliwe w przypadku historii o zombie) i oferuje nam w nagrodę coś nietypowego. Oczyszczone z umarlaków regiony nie pozostaną długo puste. Na ulicach pojawią się mieszkańcy – tym razem z pulsem – próbując przywrócić choć cień minionej normalności. Kto wie, może z wdzięczności nawet postanowią wspomóc Kyle-a w jego prywatnej krucjacie przeciwko Baronowi?
Restored Land to nie tylko survival
Fani survival horrorów dostają więc nie lada gratkę. Solowy tryb pozwalający na maksymalne wczucie się w świat po apokalipsie zombie, w którym zasoby są na wagę złota, a protagonista musi stale zarządzać poziomem głodu czy pamietać o zwykłej wymianie baterii w latarce. Jednak to nie wszystko!
Od czasów dodatku do pierwszego Dying Light – fenomenalnego The Following – zdarzało mi się powtarzać, że „w ciemno brałbym kolejną odsłonę Carmageddon, gdyby wyszła spod ręki ludzi z Techlandu”. Możecie więc wyobrazić sobie jak szeroki uśmiech pojawił się na mojej wąsatej twarzy, gdy Tymon Smektała – dyrektor marki Dying Light – zaczął opowiadać o Roadkill Rallies. Moc i prędkość, opakowana w kolczastą karoserię, na widok której zaniemówiłby każdy inspektor BHP – jeżeli jakiś jeszcze się ostał w Castor Woods. W przeciwieństwie do wyścigów znanych nam z podstawowego Dying Light The Beast tym razem istotne nie jest jedynie dojechanie do mety, ale również styl, w jakim to zrobimy. Styl mierzony flakami nieszczęśników, którzy znaleźli się po niewłaściwej stronie maski naszego samochodu.
Długa lista zmian
Oba tryby spaja kolejna nowinka w postaci rankingów. Jeżeli czujecie potrzebę sprawdzenia jak wasza walka o przetrwanie wypada na tle znajomych (lub globalnie, choć ta opcja dostępna będzie tylko dla graczy konsolowych) – teraz macie szansę. Przydatna funkcja, szczególnie jeżeli zdecydujecie się zagrać z włączoną opcją „one life”. Tak jest, dla wszystkich maniaków wyzwań Techland dodał swój odpowiednik trybu hardcore. Jeden błąd i Kyle żegna się z życiem, a my z zapisem. Warto jednak podjąć to ryzyko, bo ukończenie gry w tym rygorystycznym trybie na śmierć i życie pozwoli odblokować specjalne nagrody.
Jednak poza dodatkowymi trybami rozgrywki, nasza przygoda zostanie wzbogacona o szereg mniejszych nowości. Jeżeli po kilkudziesięciu godzinach z grą stwierdziliście, że dostępne w grze ultra brutalne finishery to za mało – Techland dodaje pięć kolejnych, tym razem dla specjalnych zombiaków. Dla graczy lubujących się w historii – do których się zaliczam – deweloperzy przygotowali ciekawostkę. W trakcie przygody Kyle może trafić na zupełnie nowe mini scenariusze. Jak zapewnia Techland, przedstawione w nich wydarzenia nie zmieniają głównej osi fabularnej, stanowią raczej jej pogłębienie. Wydarzenia te nie są na sztywno umieszczone w świecie gry, a raczej pojawiają się losowo, także podróż każdego gracza będzie trochę inna. Brzmi ciekawie, szczególnie że lista obejmuje aż 33 takie nowe wydarzenia.
Dying Light: The Beast – recenzja (XSX). Powrót, ale w jakim stylu
Zmiany w grze i na półkach sklepowych
Oczywiście poza powyższymi smakowitymi kąskami, dodatek przynosi mnóstwo mniejszych, acz niejednokrotnie wyczekiwanych poprawek. Czy podczas gry ze znajomymi brakowało wam możliwości pingowania? Może narzekaliście na za małą różnorodność wśród grup umarlaków? Za mało sekretów? Restored Land poprawia to, dodając do gry 5 ukrytych skrytek, 7 nowych osiągnięć, a do tego ulepsza walki z niektórymi zarażonymi i tryb kooperacji.

Biorąc pod uwagę zakres i ilość zmian – oraz w zgodzie z wydaniami dwóch poprzednich tytułów w serii – Restored Land zastąpi obecnie dostępne wydania Dying Light The Beast w cyfrowych sklepach. Nowa wersja zaoferuje w jednym pakiecie podstawkę, nową zawartość (w tym m.in. Poziomy Legendy i wsparcie Ray Tracingu) oraz wszystkie dotychczasowe aktualizacje. Nie wiąże się to ze zmianą ceny – ta pozostaje na dotychczasowym poziomie. Dla posiadaczy standardowej wersji mamy jeszcze lepsze informacje – upgrade do nowego wydania jest dla was całkowicie bezpłatny.
Kiedy, dla kogo i w czym problem?
Dying Light The Beast Restored Land ma swoją premierę już dzisiaj! Jeżeli dopiero planujecie poznać kolejny rozdział historii Kyle-a, teraz macie ku temu dodatkowy powód. Gracze, którzy już zdążyli obwąchać każdy cuchnący kąt Castor Woods mogą za to doświadczyć tej historii z nowej perspektywy. Wsparcie Techlandu dla Dying Light to temat rzeka – przypominam, że w zeszłym roku dostaliśmy niemalże remaster pierwszej części, świętującej wtedy swoje dziesięciolecie. Widać, że deweloperzy chcą utrzymać ten sam poziom, ku uciesze społeczności.
Jedyną łyżką dziegciu, w natłoku tych miodnych informacji, jest fakt, że Dying Light The Beast nadal jest dostępne jedynie cyfrowo. Jednak Tymon Smektała, spytany przez nas o możliwość pojawienia się fizycznego wydania, nie udzielił jednoznacznie negatywnej odpowiedzi – umówmy się, że wciąż jest nadzieja.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.



