Bus World – recenzja (PS5). Katastrofa w ruchu lądowym…

Gra dostępna na:
PC
PS5
Oficjalna grafika promocyjna gry podzielona ukośnie na dwie części z dużym logo „BUS WORLD” na środku. Lewa, mroczna strona pokazuje stary, czerwono-biały autobus jadący przez płonący, zadymiony las, natomiast prawa, jasna strona przedstawia ten sam pojazd zaparkowany na czystym placu przed dużym, postsowieckim budynkiem.
Marcin Ćwiek
Marcin Ćwiek

Symulatory pojazdów użytkowych przyzwyczaiły nas do specyficznej, budżetowej estetyki i drobnych niedociągnięć. Na rynku nie brakuje jednak pozycji, które braki w budżecie nadrabiają pasją lub unikalnym pomysłem na rozgrywkę. Twórcy Bus World próbowali pójść tą drugą ścieżką. Zamiast nudnych, powtarzalnych kursów po cyfrowych metropoliach, postanowili wrzucić graczy w sam środek katastrof rodem z filmów dokumentalnych National Geographic. Pomysł na papierze intryguje, jednak ostateczne wykonanie na PlayStation 5 zamieniło tę obiecującą wycieczkę w prawdziwą drogę przez mękę.

Autobusem w stronę apokalipsy

Największym, a zarazem jedynym jasnym punktem gry jest sama struktura scenariuszy. Zamiast bezcelowego kręcenia się po mieście, gra rzuca wyzwania osadzone w trzech różnych rejonach świata i okresach historycznych. Trafiamy na wulkaniczną Islandię, gdzie musimy lawirować między wybuchającymi gezerami, na górzyste wybrzeża współczesnych Chin oraz do radzieckiej Ukrainy z czasów katastrofy w Czarnobylu.

Zrzut ekranu z gry przedstawiający widok zza białego vana pasażerskiego, który jedzie polną, zabłoconą drogą przez rozległe, zielone pustkowie z rozlewiskami wodnymi. W prawym dolnym rogu ekranu widać minimapę, a w tle górzysty krajobraz.

Scenariusze wokół Prypeci i samej elektrowni atomowej potrafią przez chwilę autentycznie zaciekawić. Twórcy odwzorowali mapę z niezłą dbałością o historyczną geografię, a misje polegające na ewakuacji ludności w cieniu płonącego reaktora mają w sobie zaskakująco gęsty klimat. Jazda przez puste, skażone ulice radzieckich osiedli mogłaby być naprawdę angażującym doświadczeniem indie, gdyby nie fakt, że cała reszta gry bezustannie rzuca kłody pod nogi i bezczelnie psuje jakiekolwiek pozytywne wrażenia.

Zardzewiała mechanika i złośliwy design

Podstawy sterowania autobusem są standardowe: odpalenie silnika, zwolnienie hamulca ręcznego, podjazd na przystanek i otwarcie drzwi dla pasażerów. Prawdziwe problemy zaczynają się jednak, gdy gra próbuje podkręcić poziom trudności. Zamiast przemyślanych wyzwań, Bus World serwuje frustrujący, sztucznie napompowany i niesprawiedliwy rygor. Misje ucieczki przed lawą na Islandii odbywają się w nocy, a reflektory pojazdu są tak słabe, że równie dobrze można by je zastąpić marketową latarką – jazda odbywa się niemal całkowicie po omacku.

Zrzut ekranu z gry ukazuje klasyczny, pomarańczowy autobus miejski starego typu, stojący na zniszczonej, popękanej drodze asfaltowej w pobliżu przejścia dla pieszych. W tle widać blokowiska z wielkiej płyty oraz drzewa w świetle zachodzącego słońca.

Z kolei w Chinach gra potrafi przydzielić potężny, turystyczny autokar do pokonania wąskiej, rozpadającej się trasy, gdzie maszyna fizycznie nie mieści się na drodze, a kamera wariuje przy każdej próbie manewru. Jeden drobny błąd, uderzenie w niewidzialną ścianę czy niefortunne zablokowanie się na kamieniu po piętnastu minutach bezbłędnej jazdy oznacza natychmiastowe fiasko i konieczność powtarzania całego etapu od zera. Kary finansowe i punktowe są nakładane bezlitośnie za najmniejsze muśnięcie barierki, co skutecznie zabija jakąkolwiek frajdę, zostawiając gracza z poczuciem zmarnowanego czasu.

Graficzny żart

Wizualnie Bus World na PlayStation 5 to po prostu ordynarny żart z gracza i możliwości nowoczesnego sprzętu. Tytuł wygląda gorzej niż większość produkcji z czasów świetności PlayStation 2. Otoczenie straszy pustką, modele postaci pasażerów są drętwe i pozbawione jakichkolwiek detali, a tekstury otaczającego nas świata przypominają rozmytą, bezkształtną papkę. Co gorsza, ta rażąca brzydota wcale nie przekłada się na płynność działania. Gra ma permanentne problemy z wyświetlaniem obiektów, a tekstury potrafią doczytywać się na oczach gracza z gigantycznym opóźnieniem.

Scena z gry, na której duży, biały autobus turystyczny porusza się nocą po wąskiej drodze, tuż obok krawędzi aktywnego pola lawowego. W tle widać rozżarzoną, płynną lawę i tryskające pióropusze ognia.

Na konsoli animacja potrafi bezwstydnie oscylować w granicy zaledwie 40 klatek na sekundę, a w bardziej wymagających momentach spada jeszcze niżej, fundując pokaz slajdów. Kwintesencją technicznego niechlujstwa są lusterka wsteczne – kluczowy element wyposażenia każdego kierowcy. W menu gry są one domyślnie… wyłączone, z ostrzeżeniem o wpływie na wydajność. Po ich aktywacji płynność w odbiciach spada do wartości jednocyfrowych, tworząc lagujące, niemal komiczne ekrany, które ostatecznie rujnują i tak ledwo dychającą immersję.

Podsumowując

Bus World w wersji na PS5 to podręcznikowy przykład zmarnowanego potencjału i skrajnie nieudanego portu trzyletniej produkcji z PC. Ciekawy koncept misji ratunkowych i dobrze zarysowany wątek Czarnobyla zostały doszczętnie pogrzebane pod lawiną krytycznych błędów technicznych, archaicznej oprawy i frustrującego projektu poziomów. W obecnym stanie technicznym, z fatalną optymalizacją i grafiką cofającą nas o dwie dekady, ta produkcja nie powinna w ogóle trafić na nowoczesne konsole. Zdecydowanie lepiej odpuścić sobie ten kurs i poczekać na inny środek transportu.


Jeżeli podobał wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Reddicie lub Fediverse.


Za dostarczenie gry do testów dziękujemy firmie Ultimate Games.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższego materiału.


Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Marcin Ćwiek
Imperator krainy jeży, pasjonat ciężkiej muzyki, gracz i obieżyświat. Cześć! Mam na imię Marcin i uwielbiam grać oraz gotować, podróżować, aktywnie spędzać czas z moją kochaną rodzinką. Za dnia jestem ojcem oraz menadżerem hostelu w centrum Gdańska, w nocy zaś zakładam kocyk i ratuję wirtualne światy 😄 Gram na wszystkim i nie lubię wojen konsolowych!
Scroll to top