Keychron K2 Max QMK – recenzja. Do pracy, do gier, do wszystkiego naraz

Pudełko Keychron K2 Max QMK na drewnianym blace na tle szarej ściany,
Artur Janczak
Artur Janczak

Keychron K2 Max to klawiatura, która próbuje być wszystkim naraz. Bezprzewodowa dla tych, co nie chcą kabli. Przewodowa dla tych, co grają. Konfigurowalna przez QMK dla tych, co lubią grzebać. I na tyle kompaktowa w układzie 75%, żeby nie zajmować pół biurka. Sprawdzam, czy te rozwiązania działają tak dobrze, jak wyglądają na stronie producenta.

Zawartość pudełka

Keychron nie szczędzi na dodatkach. Poza klawiaturą w pudełku znajdziemy pleciony kabel USB-C z kątową końcówką, odbiornik 2,4 GHz z adapterem przedłużającym, puller do keycapów, puller do switchów, klucz imbusowy, śrubokręt, dodatkowy komplet keycapów pod Windows i macOS oraz kartę z mapą skrótów. Jak na sprzęt w tej cenie, zawartość pudełka naprawdę nie daje powodów do narzekania.

Kątowa końcówka kabla to szczegół, który doceniasz przy pierwszym podpięciu, bo port USB-C siedzi z lewej strony obudowy i prosta wtyczka wyglądałaby tu zwyczajnie niechlujnie. Narzędzia do modyfikacji w zestawie to przy klawiaturze z hot-swapem i QMK oczywistość, ale dobrze, że są, bo nie każdy ma w szufladzie klucz imbusowy akurat wtedy, gdy chce zacząć grzebać w środku.

Specyfikacja

Dane techniczne
Układ klawiszy 75% (84 klawisze), ANSI
Switche Keychron Super Red (liniowe)
Hot-swap Tak (3-pin i 5-pin MX)
Materiał obudowy ABS + aluminiowa rama
Keycapy PBT Double Shot, profil OSA
Podświetlenie RGB south-facing, 22 tryby
Połączenie 2,4 GHz / Bluetooth 5.1 / USB-C
Częstotliwość próbkowania 1000 Hz (2,4 GHz i USB), 90 Hz (Bluetooth)
N-Key Rollover Tak
Bateria 4000 mAh
Czas pracy (bez RGB) ok. 190 godzin
Czas pracy (RGB włączone) ok. 100 godzin (najniższa jasność)
Stabilizatory Wkręcane w PCB (screw-in)
Pianki akustyczne IXPE, PET, EPDM
Oprogramowanie QMK + Keychron Launcher
Kompatybilność macOS, Windows, Linux

Wykonanie i design

Na K2 Max widać, że Keychron wie, co robi pod względem estetyki. Ciemna grafitowa obudowa, charakterystyczny czerwony Escape i zero zbędnych ozdobników. Całość jest stonowana na tyle, żeby pasowała zarówno do domowego setupu jak i biurka w pracy, i szczerze trudno jej cokolwiek zarzucić pod względem wyglądu. Aluminiowa rama rzeczywiście robi różnicę, zarówno w dotyku, jak i na wadze, klawiatura siedzi na biurku pewnie i nic tu nie chybocze.

Klawiatura jest dość wysoka, więc podkładka pod nadgarstek to raczej konieczność przy dłuższych sesjach, a nie opcjonalny dodatek jak przy niższych konstrukcjach. Nóżki dają trzy poziomy nachylenia: 5, 9 i 12 stopni, przy czym dziewięć to optimum, bo przy dwunastu kąt jest już na tyle agresywny, że nadgarstek zaczyna to odczuwać po godzinie. Keycapy z PBT double-shot w profilu OSA wyglądają dobrze, siedzą pewnie pod palcami i nadruki nie mają prawa się zetrzeć przy normalnym użytkowaniu, co przy tańszych klawiaturach z ABS bywa bolączką już po kilku miesiącach.

Switche i brzmienie

Super Redy to liniowe switche własnej produkcji Keychrona z siłą aktywacji 45 g i deklarowaną żywotnością 50 milionów kliknięć. Pracują płynnie, bez żadnego oporu ani punktu taktylnego, co przy dłuższym pisaniu i graniu przekłada się na komfort, którego szybko się nie chce oddawać. Przezroczysta górna obudowa switcha to z kolei pomysł stricte pod RGB, bo przepuszczalność światła jest tu wyraźnie lepsza niż w starszych konstrukcjach, co widać gołym okiem przy mocniejszym podświetleniu.

Zdjecie czerwonego switcha w Keychron K2 Max QMK

Pod względem brzmienia klawiatura jest przyjemnie stłumiona. Wielowarstwowy układ pianek robi tu robotę i klawisze główne brzmią z lekkim, głębszym dźwiękiem zamiast tanim plastikiem, który potrafi być zmorą w tej półce cenowej. Hot-swap obsługuje zarówno 3-pinowe, jak i 5-pinowe switche MX, więc jeśli Super Redy z jakiegoś powodu nie przypadną do gustu, pole manewru jest pełne i żaden producent switchów nie jest tu wykluczony.

Łączność i bateria

K2 Max obsługuje trzy tryby połączenia: USB-C, Bluetooth 5.1 do trzech urządzeń jednocześnie oraz 2,4 GHz przez dołączony odbiornik. Przełączanie między trybami odbywa się fizycznym suwakiem z lewej strony a między profilami Bluetooth przez Fn + 1/2/3, co w praktyce oznacza, że przeskakiwanie między komputerem, tabletem i telefonem jest kwestią sekundy. Do grania najlepiej sprawdza się 2,4 GHz z polling rate 1000 Hz, gdzie opóźnienia są praktycznie niezauważalne, a Bluetooth zostaje wtedy dla pozostałych urządzeń przy biurku.

Zdjęcie Keychron K2 Max QMK - prawy bok

Bateria 4000 mAh to jeden z wyraźniejszych atutów tego modelu. Deklarowane 190 godzin bez podświetlenia realnie przekłada się na tygodnie użytkowania bez szukania kabla, a to typ komfortu, który doceniasz, dopiero gdy go masz. Aktualny poziom baterii sprawdzisz przez Fn + B, gdzie klawiatura animuje naładowanie na podświetleniu, i choć brzmi to jak drobiazg, to zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż czekanie aż klawiatura zacznie się zachowywać dziwnie.

QMK i Keychron Launcher

To jeden z kluczowych powodów, dla których warto sięgnąć po wersję Max zamiast tańszego standardowego K2. Pełna obsługa QMK oznacza remapowanie każdego klawisza, makra i warstwy bez żadnych ograniczeń, a przy tym wszystkim nie jesteś skazany na żadne własnościowe oprogramowanie, które za rok może przestać być rozwijane. Keychron Launcher działa w przeglądarce bez instalacji czegokolwiek, wystarczy Chrome, Opera lub Edge, tryb przewodowy i dosłownie chwila, żeby zacząć grzebać w ustawieniach.

Screen aplikacji Keychron Launcher

Klawiatura potrafi przechować dwa osobne układy, jeden dla Windows i jeden dla macOS, co przy skakaniu między systemami jest po prostu wygodne i eliminuje potrzebę pamiętania, które skróty działają gdzie. N-Key Rollover jest domyślnie wyłączony i aktywuje się przez Fn + N, warto to zrobić od razu po rozpakowaniu, szczególnie jeśli planujesz grać na tej klawiaturze cokolwiek wymagającego.

Podświetlenie RGB

Diody skierowane na południe to wybór, który ma sens z dwóch powodów. Podświetlenie oświetla przestrzeń pod keycapami od strony użytkownika i wygląda dzięki temu bardziej naturalnie, a przy okazji nie ma konfliktów z popularnymi keycapami w profilu Cherry, co potrafi być problemem przy diodach skierowanych na północ. Do dyspozycji jest 22 tryby, a regulacja odcienia, nasycenia, jasności i prędkości efektów działa zarówno z poziomu klawiatury, jak i wygodniej przez Launcher, gdzie wszystko widać od razu.

Zdjęcie Keychron K2 Max QMK - RGB w kiepsko oświetlonym pokoju

Jeśli RGB nie jest dla ciebie, klawisz do jego wyłączenia siedzi w prawym górnym rogu przy Delete. Przy szybkim pisaniu można go trafić przez przypadek i nagle siedzisz w ciemności, nie wiedząc, co się stało, co szczególnie na początku potrafi zaskoczyć.

Podsumowanie

K2 Max dowozi to, co zapowiada. Aluminiowa rama, solidne switche, QMK bez kompromisów, trzy tryby łączności i bateria, przy której o ładowaniu myślisz raz na kilka tygodni. Układ 75% to tu świetny kompromis, pełny rząd funkcyjny i klawisze nawigacyjne po prawej, bez numericala, który większości z nas i tak zajmuje miejsce bez większego sensu.

Drobne zastrzeżenia? Klawiatura jest wysoka, więc podkładka pod nadgarstek to praktycznie konieczność, a klawisz wyłączania RGB siedzi odrobinę za blisko Delete. To naprawdę tyle na liście minusów. Przy tej półce cenowej i zestawie funkcji K2 Max jest trudna do podważenia jako wybór dla kogoś, kto szuka jednej klawiatury do wszystkiego i nie chce za rok żałować zakupu.


Za dostarczenie sprzętu do recenzji dziękujemy firmie Keychron.
Udostępnienie urządzenia w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.

Kup Keychron K2 Max QMK

Reklama produktu w Ceneo.pl


Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Artur Janczak
Naczelny. Na co dzień pilnuję, żeby nasz serwis trzymał fason, a w międzyczasie sam siadam do klawiatury. Tworzę newsy, recenzuję gry oraz sprzęt gamingowy i przelewam własne przemyślenia do felietonów. Gry wideo to dla mnie temat rzeka – niezależnie od tego, czy sprawdzam tryby wydajności w nowościach, czy wracam do starszych tytułów.
Scroll to top