Chernobylite — recenzja. Symulator stalkera w wersji lite

Nie jestem jakimś ogromnym fanem klimatów postapokaliptycznych. Zdecydowanie dużo bardziej przemawia do mnie zagłada zombie niż życie na pustkowiach po wybuchu bomby. Jak sama nazwa wskazuje, w Chernobylite trafiamy do terenu dotkniętego skażeniem po wybuchu reaktora jądrowego w 1986 roku.

Pomimo że cała gra odnosi się do wydarzenia historycznego, ta opowieść to czyste science-fiction. Okazuje się, że podczas wybuchu reaktora tworzy się nowe źródło energii-Charnobylite, narzeczona głównego bohatera Tatiana znika, a we wszystko wplątany jest tajemniczy Czarny Stalker i paramilitarna jednostka NAR.

Chernobylite - screen1

Nasz bohater-Igor wierzy, że jego ukochana wciąż żyje i od 30 lat stara się ją uratować. Opowieść na początku jest bardzo zachęcająca. Tytuł skręca w klimaty horroru i tajemnicy. Potrafi wystraszyć, czy to w formie straszaków, klimatu czy muzyki.

Niepokojące utwory i dziwne odgłosy będą z nami już do końca gry, tworząc ciekawe doświadczenia, chociaż ścieżka dźwiękowa nie jest jakoś zjawiskowa. Nie wybija się, ale też nie przeszkadza. Niestety po początkowym klimacie grozy, całość nieco się rozmywa, przedstawiając nam poboczne wątki, które są średnio angażujące. Im dalej brniemy w historię, tym bardziej tracimy zainteresowanie.

Chernobylite - screen2

Życie stalkera

Ciężko jest dokładnie opisać, czym jest Chernobylite, jest to bowiem straszny misz-masz gatunkowy. Po kolei-na pierwszy rzut oka wydaje się, że to zwykła strzelanka z perspektywy pierwszej osoby. Po obowiązkowym samouczku jesteśmy kierowani do bazy, a tam otrzymujemy dostęp do pseudo otwartego świata.

Baza pełni funkcję HUB-u. Tam rozmawiamy z innymi postaciami, ulepszamy naszą postać oraz sprzęt, tworzymy nowy ekwipunek, a także dbamy o komfort towarzyszy. Podczas naszej podróży po “zonie” natrafimy na kilka postaci, które mogą się do nas przyłączyć w miarę rozwoju opowieści.

Chernobylite - screen3

Z HUB-u przez lornetkę wybieramy kolejne misje. Gdy już znajdziemy interesujące nas zadanie. Trafimy na mapę, gdzie możemy zająć się zbieraniem zasobów, wykonywaniem celu misji itd. Wszystko to w jednym główny celu, uratowania Tatiany. Od początku gry, mamy dostęp do “napadu”, czyli ostatniej misji.

Aby dobrze przygotować się do tego zadania, musimy zebrać fakty i wskazówki, a następnie odtworzyć je za pomocą specjalnych gogli. Dodatkowo do wszystkiego dochodzą wybory moralne. Całość skojarzyła mi się z drugim Mass Effectem i jego misją samobójczą, tutaj schemat jest dość podobny.

Chernobylite - screen4

Rosjanie jak w teledysku

Chernobylite od samego początku karmi nas klimatem grozy. Czar jednak pryska, kiedy zaczynamy poznawać inne postaci. Mieszkańcy ‘zony” są charakterystyczni, jednak pojawia się tu pewien problem.

Co chwilę przeklinają, gadają o piciu, albo o jakichś niestworzonych rzeczach. Jakby byli pijani. Powtórzę, są to bardzo sympatyczne postaci, ale zachowują się jak Rosjanie z filmów na YouTube czy memów, a nie prawdziwi ludzie, z krwi i kości. Nie potrafiłem brać ich na poważnie, a tym bardziej przejmować, się ich losem.

Szczególnie jak chcemy zagrać z rosyjskim dubbingiem. Wydaje mi się, jakby aktorzy starali się aż za bardzo pokazywać, jacy to oni są “ruscy”, że tworzą parodie samych siebie.

Chernobylite - screen5

Awaria w elektrowni

Niestety podczas ogrywania natknąłem się na kilka poważnych błędów. Gdy dotarłem do pewnego etapu, gra zaczęła co jakiś czas wyrzucać się do systemu. Trafiłem też na jeden duży bug, który prawie przeszkodził mi w ukończeniu tytułu.

Chernobylite - screen6

Pomimo tego, że gra ma dość niskie wymagania sprzętowe i nawet na tak starej karcie, jak GTX 760 byłem w stanie zagrać na wysokich detalach, to nie polecam jej osobom ze słabym sprzętem. Jest to jeden z tych tytułów, gdzie grafika naprawdę tworzy klimat. Na niskich ustawieniach graficznych tego nie odczujemy.

Przez cały czas nie opuszczała mnie myśl. Czy kierunek, tej gry jest właściwy? Mamy tutaj masę elementów, zrobionych dobrze, ale bez rewelacji. Nie jest to hardcorowy symulator przetrwania w zonie, gdzie musimy dbać o każdą statystykę. Nie jest to również, jakaś wybitna strzelanka czy sandbox.

Chernobylite - screen7

Podsumowanie

Wydaje się jakby Chernobylite był złą grą, ale nic bardziej mylnego. Uważam, że jest to produkcja dobra i niestety tylko dobra. Chciałbym móc ją nazywać polskim Stalkerem, ale niestety tym nie jest. Mimo to dla wszystkich fanów postapo oraz fanów elektrowni jądrowych jest to pozycja obowiązkowa.

Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie PR Outreach

Jakub, człowiek, dla którego nigdy nie ma problemu. Próbował już w życiu wszystkiego: aktorstwa, żonglowania, gotowania, pisanie to jego najnowsza pasja, w której ma nadzieje się spełnić. Gra od kiedy pamięta, na początku na komputerze, później głównie na konsolach. Fan nietuzinkowych produkcji z kraju kwitnącej wiśni. Uwielbia wszelkiej maści komiksy o superbohaterach. Zawsze powtarza, że nie liczy klatek woli po prostu grać.
Scroll to top