Rok pełen anomalii, czyli 2020 okiem Yohokaru

Jakiś czas temu nie uwierzyłbym, że w roku 2020, w ciągu trzech miesięcy ogram nowe odsłony serii Crash Bandicoot, Tony Hawk’s Pro Skater oraz Battletoads. Marek, które wydawać by się mogło, są na stałe zakorzenione we wspomnieniu lat 90’. A jednak moda na powroty starych IP trwa w najlepsze. Okazało się bowiem, że to właśnie trzydziestolatkowie mają w tej chwili najwięcej pieniędzy do wydania na nostalgię.

Gry rok 2020

Były to pieniądze dobrze wydane. O ile Blizzard ma coraz większe problemy, Activision pozostaje na fali. Crash Bandicoot 4: It’s About Time udowodnił, że stworzenie dobrej, innowacyjnej platformówki z wielkim budżetem jest jeszcze możliwe. Tony Hawk’s Pro Skater 1+2 za to skupiło się na jak najwierniejszym odtworzeniu rozgrywki i klimatu pierwszych odsłon. Nie byłoby to jednak możliwe bez starej muzyki, prawie wszystkie utwory z oryginalnych gier z serii znalazły się w tym remake’u. Swoją drogą, to pokazuje, że gdy chęci są wielkie, licencje na utwory przestają być problemem. Nie, żebym coś sugerował, ale od lat marzę o wydaniu gier z serii Burnout na nowych platformach.

Ostatni z wielkich powrotów — Battletoads, możemy zawdzięczać Microsoftowi. To jak wiele rzeczy Dlala Studios zrobiło dobrze w nowych ropuchach, robi ogromne wrażenie. Dlatego też z jednej strony dobrze, że Xbox Game Pass rzeczywiście staje się tym Netflixem do gier, którego Microsoft sobie wymarzył. Oryginalne Battletoads słynęły z piekielnego poziomu trudności oraz gameplay-owej mieszanki wybuchowej. Wszystko to podane w nowoczesnym sosie znajdziecie i tutaj. Beat’em up, platformówka, kosmiczny shooter — to tylko nieliczne przykłady stylów rozgrywki, jakie tu znajdziecie. Wszystko to okraszone najwyższej jakości animacją, wyjętą niczym z najlepszych kreskówek Cartoon Network.

2020 w grach

Bo jak grać, to razem!

W naszym domu jestem zdecydowanie najbardziej hardkorowym graczem. Znalazłem jednak pewne sposoby, by cieszyć się hobby razem z przyjaciółmi. Wieczorna FIFA lub Mortal Kombat ze współlokatorami stały się standardem, ale w życiu nie spodziewałbym się częstych powrotów do Crash Team Racing: Nitro Fueled. Mam przyjaciółkę, dla której CTR był grą dzieciństwa, więc pojedynków na podzielonym ekranie było mnóstwo. Streets of Rage 4 z kolei stało się u nas w domu najlepszym beat’em upem. Każdy, kto się do niej dosiadł, nie mógł przestać grać. Krótkie etapy, łatwe sterowanie, porządna animacja i przede wszystkim — efekciarskie ataki specjalne, to argumenty czyniące z SoR 4 dobrego kandydata do wieczornej posiadówki przy piwie.

W czasach kwarantanny zbawieniem dla całego domostwa okazała się Wiedza to Potęga. Zwłaszcza jej druga edycja, Dekady. Playlink na PS4 jest fenomenalny, niesamowicie łatwo wciągnąć w zabawę więcej osób mając na uwadze to, że potrzebują tylko swoich telefonów. Największym hitem okazało się jednak Dance Dance Revolution, które w wakacje odkryliśmy na nowo. Możliwość skonfigurowania mat pod komputer oraz ciągle aktywna społeczność, która dostarcza nowe piosenki do gry, zdziałały u nas cuda. Szkoda tylko, że sąsiad nie był zachwycony tuptaniem po godzinie 22.

Rok pełen wrażeń

Rok pełen odkryć

Koniem trojańskim moich zeszłorocznych przygód z grami okazał się Hades. Mała, niepozorna produkcja, która wkradła się na salony i ni stąd, ni zowąd zaczęła zgarniać tytuły gry roku 2020. Od czasów pierwszych God of War mam ogromną słabość do mitologii greckiej, więc musiałem dać szansę przygodom Zagreusa.

Od października spędziłem z tytułem 38 godzin, a i tak mam wrażenie, że zaledwie liznąłem tego, co studio Supergiant Games ma do zaoferowania. Każda próba ucieczki z Hadesu będzie zupełnie inną przygodą. Tak wiele zmiennych wchodzi w grę przy każdym podejściu, że trudno za tym nadążyć. Łącząc to z czasem, jaki potrzebujecie na jedną próbę, tj. średnio 20 minut, Hades staje się narkotycznym wręcz tytułem, jakiego potrzebujecie na krótkie sesje przy komputerze bądź Switchu.

Podobnie wpłynął na mnie Prodeus. Fenomenalna strzelanka, która czerpie garściami z pierwszych odsłon Dooma i Quake’a. Brutalny i szybki gameplay połączony z nowoczesnym sterowaniem sprawia, że strzelanie do pikselowych potworków jeszcze nigdy nie było tak przyjemne. Co więcej, granie na padzie z wibracjami sprawia, że każda z broni, ma specyficzny, satysfakcjonujący odrzut. Pomimo że gra jest jeszcze we wczesnym dostępie, naprawdę warto dać jej szansę już dzisiaj.

Cyberpunk

Bujając w obłokach

Z mniej pradawnych odkryć jednak, w poprzednim roku uwierzyłem w moc chmury. Choć pierwsze godziny z GeForce NOW spędziłem w Assassin’s Creed: Origins — tylko po to, by ponownie się przekonać jak bardzo nie odnajduję się w tej serii. Prawdziwym testem była największa premiera tego roku, Cyberpunk 2077. Serwery Nvidii tego nie wytrzymały i przez dwa pierwsze dni czas oczekiwania na grę wynosił około dwóch godzin. Jak już jednak się dostałem, to przy łączu światłowodowym Cyberpunk działał jak marzenie. Nawet na internecie mobilnym dało się grać, więc brawa dla Nvidii.

Choć pod kątem fabuły, postaci i lokacji, pozycja CD Projekt RED broni się z podniesioną głową, Cyberpunk 2077 nie jest pozycją jaka powinna była się ukazać 10 grudnia. Choć sam gram w najlepsze możliwe wydanie Cyberpunka, zdaję sobie doskonale sprawę, jak sytuacja wygląda na konsolach poprzedniej generacji. Wypuszczając tytuł w takim stanie, Redzi nadszarpnęli budowane latami zaufanie milionów graczy. Wersja pecetowa ma się o wiele lepiej, ale i tam przyda się kilka porządnych aktualizacji. Jednakże niech moje 45 godzin spędzonych w Night City posłuży za dowód tego, że chcemy tego czy nie, chmura to przyszłość gamingu.

Tony Hawk

Najbardziej intensywny rok od lat!

Zdążyłem już zapomnieć, że ten tekst zacząłem od mówienia o nostalgii. Tak wiele świetnych premier było w zeszłym roku. Myślę że rok 2020, a zwłaszcza jego druga połowa była jednym z najciekawszych okresów z historii naszego medium, pomimo tego szaleństwa, które trwa na zewnątrz.

Ja natomiast cieszę się, że zacząłem poszerzać swoje horyzonty, poznawać inne, równie interesujące gatunki.Na rozpoczynający się rok, życzę sobie i Wam, abyśmy bawili się z naszym medium. Bądźmy odkrywcami, nie wstydźmy się rozmawiać o grach i przede wszystkim kupmy nowe konsole. Oczywiście jak już będzie ich wystarczająco dużo w sklepach.

Moim marzeniem zawsze było mówić i pisać o grach. Z zazdrością patrzyłem na redaktorów wielkich gazet oraz Hypera, dlatego teraz robię wszystko by być jak moi idole. Choć moim konikiem są wyścigi i platformówki, staram się coraz częściej wychodzić z giereczkowej strefy komfortu.
Scroll to top