Wybór klawiatury dla graczy często oznacza kompromis między ulubionym charakterem przełączników a funkcjami przydatnymi w rywalizacji. Klasyczne mechaniki dają duży wybór odczuć pod palcami, w tym wyraźny próg w wariantach Tactile. Konstrukcje magnetyczne kuszą natomiast regulowanym punktem aktywacji i funkcją Rapid Trigger. Zwykle nie można jednak swobodnie mieszać obu typów przełączników w jednej klawiaturze, ponieważ ich gniazda są projektowane pod konkretną technologię. Seria Logitech G512 X próbuje obejść to ograniczenie: w części gniazd przyjmuje oba rodzaje przełączników i pozwala je swobodnie mieszać na jednej płytce. Sprawdziłem białą wersję 75 w kompaktowym formacie i oceniłem, czy ten pomysł ma sens w praktyce.
Dwie klawiatury w jednej obudowie
Cały pomysł opiera się na gniazdach Dual Swap, czyli podstawkach pod klawisze, które bez problemu przyjmują zarówno zwykłe przełączniki mechaniczne, jak i analogowe. Pod nimi ukryto czujniki wykorzystujące magnetorezystancję tunelową, w skrócie TMR. Śledzą one położenie przełącznika magnetycznego i pozwalają regulować głębokość aktywacji klawisza. W praktyce oznacza to, że możecie zostawić całą klawiaturę na mechanice do wygodnego pisania, a pod WASD, spację i kilka klawiszy od umiejętności wsadzić przełączniki analogowe i dopiero tam korzystać z regulowanego punktu zadziałania.
W pudełku poza samą klawiaturą znajdziecie odczepiany kabel USB-C na USB-A o długości 1,8 metra, dziewięć dodatkowych przełączników analogowych Gateron, pięć dodatkowych nakładek na blok nawigacyjny i Esc, pięć gumowych pierścieni do drugiego punktu aktywacji oraz ściągacze do keycapów i przełączników. Te ostatnie pełnią jednocześnie rolę podkładek podnoszących tył klawiatury, co jest sprytnym pomysłem, choć ich zakładanie bywa odrobinę uciążliwe. Gorzej wypada sam przewód, ponieważ jest cienki, pozbawiony oplotu i niechętnie układa się na biurku, a przy sprzęcie z tej półki spodziewałbym się czegoś lepszego. W zestawie nie ma też podpórki pod nadgarstki i trzeba ją dokupić osobno, co jest chyba najbardziej zauważalnym brakiem.
Specyfikacja techniczna i zawartość
| Format | 75 procent, 81 klawiszy w testowanym wariancie (dostępna też wersja 98) |
| Przełączniki w zestawie | Mechaniczne Tactile (sprężynujące, typ Brown) lub liniowe oraz 9 analogowych Gateron KS-20 |
| Gniazda Dual Swap | 39 z czujnikami TMR, pozostałe hot-swap tylko pod mechanikę 3- i 5-pinową |
| Punkt aktywacji (analog) | Regulowany od 0,1 do 4 mm, co 0,1 mm |
| Funkcje | Rapid Trigger, Multi Action z pierścieniami SAPP, Key Priority (SOCD), NKRO |
| Odświeżanie | 1000 Hz lub 8000 Hz (0,125 ms) |
| Keycapy | Double-shot PBT, matowe, przepuszczające światło |
| Podświetlenie | LIGHTSYNC RGB per klawisz oraz przedni pasek świetlny |
| Montaż | Gasket mount, dodatkowe warstwy wyciszające |
| Pamięć wbudowana | Trzy profile |
| Łączność | Przewodowa, odczepiany USB-C, kabel 1,8 m |
| Sterowanie | Dwa pokrętła z przyciskami, przycisk trybu gry, przycisk skanowania przełączników |
| Wymiary i waga | 330 x 155 x 46,6 mm, 850 g (bez kabla) |
| Kolory | Biały z miętowymi akcentami, czarny z fioletowymi |
| Cena | 749 zł u producenta, w sklepach około 799 zł za białą i 699 zł za czarną |
Wygląd, układ i konstrukcja
Biała wersja wypada na biurku znakomicie i moim zdaniem prezentuje się ciekawiej niż wariant czarno-fioletowy. Jasna obudowa w zestawieniu z miętowymi akcentami na klawiszu Esc, strzałkach i pokrętłach wygląda bardzo świeżo, unikając przy tym przerysowanej stylistyki gamingowej. Klawisze wykonano z PBT metodą double-shot, więc nadruki nie zetrą się po roku intensywnego użytkowania, a matowe nakładki dobrze wypadają pod palcami. Z przodu obudowy poprowadzono pasek z przejrzystego tworzywa z ukośnymi żłobieniami, pod którym siedzi podświetlenie. Te same żłobienia pojawiają się również na bokach i z tyłu konstrukcji. Pasek można wyłączyć niezależnie od głównego podświetlenia klawiszy, co doceni każdy, kto po zmroku woli spokój na biurku.
Sam układ wymaga chwili przyzwyczajenia i to wcale nie przez brak bloku numerycznego. Rząd klawiszy funkcyjnych przesunięto nieco w lewo, żeby zrobić miejsce na dwa pokrętła, więc F1 nie znajduje się już dokładnie nad jedynką. Klawisze Ins, Del, PgUp i PgDn stoją w pionowej kolumnie po prawej stronie, Home i End trafiły pod kombinacje z Fn, a Enter ma w testowanym wariancie nietypowy, dwupoziomowy kształt przypominający literę G. Mnie przestawienie się na ten układ zajęło dwa czy trzy wieczory, ale warto mieć to na uwadze, jeśli dużo pracujecie na tekstach.
Konstrukcja jest w całości wykonana z grubego tworzywa i absolutnie nie sprawia wrażenia taniej, choć przy próbie mocnego skręcenia obudowy w rękach da się wyczuć ugięcie. Na biurku nie ma to żadnego znaczenia, bo klawiatura nie trzeszczy i nie ugina się pod palcami, ale czystą sztywnością nie dorówna droższym konstrukcjom z metalową płytą. Sprzęt stoi na pięciu gumowych podkładkach, które pewnie trzymają go w miejscu. Tylne nóżki dają domyślne pochylenie rzędu czterech stopni, które można zwiększyć do ośmiu po zamontowaniu ściągaczy. Najciekawiej rozwiązano jednak sam tył obudowy, gdzie producent ukrył schowek na dziewięć zapasowych przełączników (zamykany przejrzystą klapką) oraz specjalną półkę na pierścienie SAPP. Rozwiązanie to jest niezwykle praktyczne, mam do niego tylko jedną drobną uwagę: półka na pierścienie nie posiada własnej klapki, więc przy przenoszeniu klawiatury gumki potrafią się niestety wysypać.
Dual Swap w praktyce
Wymiana przełącznika zajmuje kilkanaście sekund i nie wymaga odłączania klawiatury od komputera (hot-swap). Ściągacie klawisz, wyciągacie przełącznik, wsadzacie nowy i naciskacie przycisk skanowania na tylnej krawędzi obudowy. Oprogramowanie natychmiast rozpoznaje nowy układ i podświetla konkretne klawisze, zwalniając Was z pamiętania, gdzie umieściliście dany przełącznik. Tę samą operację można bez problemu wywołać z poziomu aplikacji. Cały proces jest na tyle przystępny, że nie wymaga od użytkownika umiejętności majsterkowicza, i to właśnie tutaj leży największa siła tej hybrydowej koncepcji.
Gniazda przyjmujące analogi obejmują lewą (gamingową) połowę klawiatury, spację oraz strzałki, co daje w sumie 39 pozycji z dostępnych 81 klawiszy. Prawdziwe ograniczenie leży jednak nie w liczbie gniazd, a w liczbie przełączników, bo w fabrycznym pudełku jest ich równe dziewięć. Wystarcza to dokładnie na klawisze WASD, cztery cyfry i spację, czyli na podstawowy zestaw do typowej strzelanki. Jeśli chcecie wypełnić wszystkie trzydzieści dziewięć dedykowanych gniazd, resztę analogów musicie dokupić u producenta. Warto o tym wiedzieć przed zakupem, bo sam opis na opakowaniu tego nie podkreśla.
Druga rzecz, o której trzeba pamiętać, to mieszanka odczuć pod palcami. Analogi są w pełni liniowe i wymagają mniejszej siły nacisku niż fabryczne mechaniki ze sprężystym progiem. Po wymianie WASD lewa dłoń pracuje więc nieco inaczej niż prawa. W grach to spora zaleta, bo ruch staje się odczuwalnie lżejszy, z kolei przy pisaniu bywa to przez krótką chwilę dość specyficznym doznaniem. Na plus działa natomiast fakt rzadko wspominany przy tej konstrukcji: skoro podstawki bez trudu przyjmują standardowe przełączniki trzy- i pięciopinowe, możecie wsadzić tutaj swoje ulubione mechaniki z innej klawiatury, zachowując hybrydowe analogi tam, gdzie mają one największy sens.
Pisanie i granie
Mój egzemplarz przyjechał z mechanicznymi przełącznikami typu Tactile (w stylu popularnych Brown), czyli sprężynującymi, z przyjemnie wyczuwalnym progiem w połowie skoku. Do codziennego pisania sprawdzają się one znakomicie. Próg jest wyraźnie zaznaczony, skok bardzo gładki, a wymagana siła nacisku wyższa niż w modnych obecnie przełącznikach w pełni liniowych, co skutecznie ogranicza przypadkowe wciśnięcia. Akustycznie klawiatura wypada o wiele lepiej, niż mogłaby to sugerować plastikowa obudowa. Płytka nie jest bowiem przykręcona wprost do korpusu, a zawieszona na gumowych przekładkach (gasket mount), do czego producent dołożył solidne warstwy wyciszające i dodatkową piankę pod spacją. Dźwięk jest dzięki temu ładnie stonowany, a wciśnięcia mają sprężysty, naturalny charakter.
Z przełącznikami analogowymi wchodzimy w zupełnie inny tryb pracy, ponieważ punkt zadziałania regulujecie w przedziale od 0,1 do 4 milimetrów. Zjechanie na samo dno skali brzmi kusząco, ale w ferworze walki szybko prowadzi do przypadkowych wciśnięć. Ostatecznie zatrzymałem się w okolicach pół milimetra — przy tym ustawieniu najlepiej łączyłem szybką aktywację z kontrolą nad przypadkowymi wciśnięciami. Same analogi są przy tym liniowe, nasmarowane fabrycznie i nie czuć w nich absolutnie żadnego „piasku”. Dochodzi do tego kluczowy Rapid Trigger, czyli natychmiastowe zerowanie klawisza po puszczeniu, co najmocniej odczujecie przy szybkim zatrzymywaniu się do strzału. Trzeba tylko jasno powiedzieć, że wszystkie te magnetyczne funkcje działają wyłącznie na klawiszach z włożonymi analogami, więc fabrycznie, bez wymiany choćby jednego przełącznika, zostaje Wam z całej tej listy jedynie imponujące odświeżanie 8000 Hz.
Dwie pozostałe funkcje wymagają dodatkowego komentarza, bo łatwo przy nich wpaść w kłopoty. Multi Action pozwala przypisać jednemu klawiszowi dwie oddzielne akcje w zależności od głębokości wciśnięcia (na przykład przykucnięcie przy lekkim nacisku i położenie się po dociśnięciu do samego końca), a gumowe pierścienie SAPP dają palcowi fizyczną informację, gdzie dokładnie przebiega ta druga granica. Haczyk jest taki, że przy włączonym Multi Action nie ustawicie już ręcznie punktu zadziałania. Z kolei Key Priority to firmowa wersja mechanizmu znanego szerzej jako SOCD, czyli automatyczne zwalnianie poprzedniego kierunku przy wciśnięciu przeciwnego. Valve zabrania automatyzacji ruchu tego typu na oficjalnych serwerach Counter-Strike 2, a jej używanie może skutkować wyrzuceniem z meczu. Nie należy przy tym mylić Key Priority z samym Rapid Trigger. Przed włączeniem automatycznego priorytetu kierunków sprawdźcie zasady konkretnej gry i rozgrywek.
Aplikacja G HUB
Pierwsza konfiguracja przebiega przez G HUB i to właśnie tam ustawiacie punkty aktywacji, parametry Rapid Trigger, podwójne akcje, priorytety klawiszy, podświetlenie oraz przełączacie odświeżanie na 8000 Hz. Dobra wiadomość jest taka, że klawiatura posiada wbudowaną pamięć na trzy profile, więc po dostrojeniu wszystkiego aplikacja przestaje być potrzebna i wcale nie musi wisieć w tle systemu. Samo oprogramowanie przeszło w ostatnich latach długą drogę i przy tym modelu pokazuje się z dobrej strony. Tuż po podłączeniu sprzętu wita nas krótkie wprowadzenie szczegółowo tłumaczące działanie poszczególnych technologii. Dla kogoś, kto po raz pierwszy styka się z przełącznikami magnetycznymi, to bardzo realne ułatwienie.
Ustawienia rozbito przejrzyście na cztery sekcje: podświetlenie, przypisania klawiszy z dodatkową warstwą G-SHIFT, parametry analogów oraz odświeżanie i tryb gry, w którym sami swobodnie decydujecie, które klawisze mają zostać w nim zablokowane. Moje jedyne zastrzeżenie dotyczy wspomnianych pokręteł. Choć oba są programowalne i mają własne przyciski, logika przypisywania im nowych funkcji nie jest tak oczywista jak reszta interfejsu i zorientowanie się w tym zajęło mi dobrą chwilę. Poza tym nie ma na co narzekać – organizacja całej konfiguracji jest wzorowa, a najważniejsze suwaki odnajdziecie bez uciążliwego szukania po zakładkach.
Podsumowanie
Logitech G512 X 75 w bardzo pomysłowy sposób rozwiązuje problem, który do niedawna kończył się kupowaniem dwóch różnych klawiatur albo godzeniem się na bolesny kompromis. Wymiana przełączników jest intuicyjna, rozpoznawanie ich przez oprogramowanie działa bez zarzutu, a przełączniki analogowe zapewniają regulowaną aktywację i Rapid Trigger przydatne w dynamicznych strzelankach. Codzienne pisanie na pozostałych, mechanicznych przełącznikach jest wygodne i przyjemnie wyciszone.
Lista zastrzeżeń jest krótka, ale warto o niej przed zakupem pamiętać. Brak jakiejkolwiek łączności bezprzewodowej na tej półce cenowej potrafi odstraszyć, dedykowana podpórka pod nadgarstki wymaga niepotrzebnej dopłaty (chociaż obecnie producent dorzuca ją za darmo, ale nie wiadomo, jak długo), dołączony przewód jest po prostu przeciętny, ściągacze pełniące także rolę nóżek bywają niewygodne, a pierścienie SAPP lubią czasem wypadać ze swojego schowka. Trzeba też pamiętać, że hybrydowe analogi służą tu głównie do szybszych wciśnięć i przypisywania dwóch akcji pod jednym klawiszem, a nie do płynnego dozowania gazu w grach wyścigowych.
U producenta klawiatura kosztuje obecnie 749 zł, w polskich sklepach biała wersja chodzi zazwyczaj po około 799 zł, z kolei czarną można znaleźć za około 699 zł. Jeśli interesują Was przede wszystkim funkcje magnetyczne, a nie możliwość mieszania przełączników, warto porównać G512 X 75 z konstrukcjami oferującymi je na całej klawiaturze. To jednak świetna propozycja dla osób, które chcą sprawdzić regulowaną aktywację i Rapid Trigger, ale nie zamierzają rezygnować z ulubionych przełączników mechanicznych.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
Udostępnienie produktu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.







