Serial The Last of Us bije rekordy popularności!

Grafika promocyjna serialu The Last of Us. Tył dwójki postaci, nastoletniej dziewczynki w różowej bluzie z plecakiem na ramieniu oraz mężczyzny w dżinsowej kurtce, którzy wpatrują się we wrak samolotu znajdujący się na pobliskim wzgórzu.

Serial The Last of Us bez wątpienia jest hitem. Oba dotąd wyemitowane odcinki dostają rewelacyjne oceny, Internet pełen jest zachwyconych widzów. I to niezależnie od tego, czy grali w grę, czy nie. Ja sam jeszcze ani razu nie widziałem, by ktoś krytykował jakikolwiek aspekt serialu. A przecież spędzam w Internecie całkiem dużo swojego czasu! Nic więc dziwnego, że HBO chwali się w jaki jeszcze sposób The Last of Us bije rekordy popularności.

The Last of Us bije rekordy

Wiedzieliście na przykład, że pierwszy odcinek serialu jest drugą największą premierą HBO zaraz po House of the Dragon? W dzień emisji odcinka obejrzało go 4.7 miliona widzów, wliczając w to zarówno odtworzenia na HBO Max, a także w standardowej telewizji HBO. Ale drugi odcinek przyciągnął do ekranów pierwszego dnia już 5.7 milionów widzów! Oznacza to 22% wzrost oglądalności z odcinka na odcinek, największy w historii dla produkcji HBO Original.

Zresztą, te 4.7 miliona pierwszego odcinka po dwóch dniach wzrosło do 10 milionów. Mówi się, że po tygodniu to było już 18 milionów, niemalże 4x więcej, niż w dzień premiery! Drugim tak popularnym serialem od HBO był wspomniany wcześniej House of the Dragon, a trzecim Euphoria. Przy czym warto pamiętać, że ten ostatni jest oryginalnym tworem, natomiast House of the Dragon jest sequelem popularnej serii, a The Last of Us adaptacją słynnej serii gier wideo.

A Wy widzieliście już drugi odcinek The Last of Us? Ja jeszcze nie miałem tej przyjemności przez problemy z zalogowaniem się do platformy, ale mam nadzieję szybko nadrobić te zaległości. Natomiast wiem, że po recenzji pierwszego odcinka nasz kolega z ekipy Pograne już spisuje swoje wrażenia z wczorajszego odcinka zatytułowanego Infected.

Avatar photo
Czołem, na imię mam Kamil! Kocham gry miłością bez wzajemności, ale staram się nie brać ich za bardzo na poważnie. Najlepiej czuję się w taktycznych strzelankach, ale chętnie próbuję wszystkiego, co się da. Odkąd tylko pamiętam, zawsze chciałem pisać o grach, a tutaj mogę nareszcie spełniać to marzenie.
Scroll to top