Na Spider-Man 2 od Insomniac Games czekałem niczym dziecko na gwiazdkę. Wiedziałem, że będzie to tytuł dla mnie wyjątkowy, tak samo, jak wyjątkowa jest dla mnie postać Spider-Mana, którego losy śledzę od dzieciństwa.
Wydawać by się mogło, że powiedziano już wszystko o tym tytule, nic jednak bardziej mylnego. Co, gdy do recenzji siada fan komiksów, dla którego Spider-Man nie ma tajemnic, jest szansa, że znajdzie coś unikalnego, na co nikt wcześniej nie zwrócił uwagi. Nie zdradzając szczegółów, będzie nieco nierówno.
Powrót do korzeni
Spider-Man 2 to świetny tytuł i chcę, abyście sobie te słowa zapamiętali. To ewolucja większości rozwiązań z części pierwszej i tytuł, w którym czuje się potęgę nowej generacji konsol. Jednak na każdy większy plus znajdzie się minus.
Zacznę więc od tego, co mi nie pasowało. Problem widzę w sferze, której po najnowszym pajęczaku bym się nie spodziewał, a mianowicie fabule. Peter stara się wiązać koniec z końcem, a Miles próbuje dostać się na studia. Obydwu panom w ich życiu przeszkadzają obowiązki Spider-Mana. Nagle do Parkera wraca jego dawny przyjaciel z dzieciństwa – Harry Osborne. Jednocześnie do miasta przybywa Kraven Łowca i zaczyna polować na przeciwników Człowieka Pająka.
Prawdziwe pajączkowe nerdy od razu zobaczą inspirację konkretnymi dziełami komiksowymi. Ja takich naliczyłem aż sześć. W tym właśnie problem. Wydaje mi się, jakby Insomniac chciało zbyt wiele tutaj umieścić, przez co poszczególne wątki nie wybrzmiewają tak, jak powinny.
Ostatnie Łowy Kravena
Sam finał gry jest średnio satysfakcjonujący. Po tym, co studio zaoferowało nam w przypadku pierwszej odsłony czy dodatku z Milesem, spodziewałem się nieco większego uderzenia emocjonalnego. Tutaj niestety tego nie uświadczymy. Dodatkowo samo tempo opowieści zawodzi. Nie raz wątek jednego z pająków urywa się, aby wrócić do nas po kilku misjach zapychających.
Przez te problemy cała opowieść wydaje się dość krótka i ewidentnie brakuje tam kilku ciekawych motywów. Zadania dodatkowe rozwijają nam na szczęście kilka sfer fabularnych, ale ich zakończenie bywa niesatysfakcjonujące.
Ogólnie, jeśli chodzi o budowanie świata, to ten tytuł wydaje się jakiś taki biedniejszy. W pierwszej odsłonie szukaliśmy plecaków, co rozwijało lore postaci – tutaj tego nie ma. Zamiast tego znajdujemy Spider-Drony czy skrytki Prowlera, które nie są w połowie tak interesujące. Historia nie jest zła, ale wydaje się tylko przystawką do głównego dania, jaką niewątpliwe będzie trzecia część.
Zło konieczne
To, co mogło z początku budzić obawy, to wprowadzenie do poruszania się po mieście tzw. siecioskrzydeł. Muszę przyznać, że skrzydła doskonale uzupełniają się z bujaniem na pajęczynie. Dzięki temu pokonywanie kolejnych przecznic Nowego Jorku jest jeszcze bardziej przyjemne, szybsze i co najważniejsze płynniejsze.
Miasto to nasz plac zabaw i Spider-Man 2 udowadnia to dużo dobitniej od poprzednich gier. Szczególnie gdy szybujemy nad małymi domkami w dzielnicy Queens albo podczas przeprawy przez rzekę, pędząc z niewiarygodną prędkością przez tunel aerodynamiczny. Uczucia pędu mogłaby tej grze pozazdrościć niejedna produkcja wyścigowa.
Starzy znajomi
System walki doczekał się ewolucji w dobrym kierunku. Jedną z najważniejszych zmian jest pozbycie się mocy przypisanych do kostiumów – teraz zmiana stroju ma efekt czysto kosmetyczny. Sama walka została uproszczona pod kątem obsługi, ale stała się bardziej dynamiczna. Miles posiada moce oparte na swoim jadzie, a Peter na mechanicznych ramionach lub symbioncie.
Dostaliśmy nawet przycisk odpowiedzialny za parowanie ataków. Przypadł mi do gustu ten ulepszony system, dzięki któremu potyczki są dużo bardziej efektowne i szybsze, ale również trudniejsze. Działania po cichu doczekały się ulepszenia w postaci linii z sieci, które możemy sami rozciągać nad głowami wrogów.
Zaskoczyła mnie inteligencja przeciwników, którzy potrafią spojrzeć w górę i wypatrzyć pająka. Jeśli chodzi o zadania poboczne, jest ich więcej niż w pierwszej odsłonie. Miles i Peter mają unikalne dla siebie misje, choć nadal trafiają się te upierdliwe, jak irytujące ganianie za dronami.
Rzeź maksymalna
Cała gra to techniczne dzieło sztuki, począwszy od modeli postaci, przez animacje walki, a na pełnym szczegółów mieście kończąc. Oba tryby (30 fps i 60 fps) mają na stałe włączone śledzenie promieni (Ray Tracing), co robi ogromne wrażenie, zwłaszcza przy efektach cząsteczkowych i deszczu.
Warstwa wizualna tego tytułu miażdży i docenią ją szczególnie posiadacze dobrych telewizorów. Miasto wygląda wspaniale i wręcz czułem ten klimat Nowego Jorku. Trudno opisać, jak genialnie wyglądają drobne detale, takie jak krople wody spływające po kostiumie bohatera.
Życiowe osiągnięcie
Co do muzyki, mamy tutaj mieszankę znanych już utworów z całkiem nowymi. Warto zwrócić uwagę na nowy motyw główny, który cudownie połączył ścieżki dźwiękowe obydwu pająków. Miejscami jest naprawdę mrocznie, co dobrze wpisuje się w klimat Petera tracącego kontrolę pod wpływem symbionta.
Odpowiedzialny za oprawę John Paesano doskonale się tutaj odnajduje. Mamy mrok, heroizm i nadzieję – wszystko, czego potrzebuje dobra ścieżka dźwiękowa o superbohaterze.
Wyznania
Niestety muszę wspomnieć o błędach. Napotkałem na dwa poważniejsze bugi: po walce z bossem jego pasek zdrowia został ze mną na stałe, a raz wpadłem pod tekstury liceum Milesa. Insomniac cały czas pracuje nad poprawkami, więc możliwe, że te błędy (w tym słynna „biała kostka”) zostaną wkrótce całkowicie wyeliminowane.
Ostatnie życzenie
Pomimo pewnych problemów z fabułą, Spider-Man 2 to nadal jeden z najlepszych tytułów tego roku. To gra stworzona od fanów dla fanów, oferująca masę wciągającej rozgrywki i smaczków. Bujanie się na sieci jest bardziej uzależniające niż kiedykolwiek – to produkcja, w której z przyjemnością wbiłem platynę.
Zdecydowanie jest to najlepsza gra z pająkiem do tej pory i pozycja obowiązkowa. Nieważne czy wolicie Milesa, czy Petera – w to po prostu trzeba zagrać.
Gameplay

Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), naszym Discordzie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.








