Sword and Fairy: Together Forever (PS5) — recenzja Chińskiego RPG

Gry związane z rynkiem chińskim budzą na świecie skrajne odczucia. Kojarzą się one z mikrotransakcjami, masą grindu i odkupywaniem kojarzonych firm. Nie znaczy to, że tamtejsi projektanci nie mają nic do zaoferowania reszcie świata. Seria gier Sword and Fairy jest doskonałym przykładem na to, że wszędzie znajdziemy utalentowanych artystów, którzy tylko czekają na okazję, by zademonstrować swoje umiejętności. Sword and Fairy: Together Forever jest tak naprawdę już siódmą częścią tego cyklu. Jeśli mieliście szczęście, mogliście zetknąć się z nią nawet pod tytułem Chinese Paladin. Ja sam dopiero przy okazji najnowszej odsłony wszedłem ten magiczny świat. Świeża dla mnie mitologia, inny sposób prowadzenia fabuły i wiele zaskoczeń – to i jeszcze więcej stało przede mną. Zakładam, że moja świeża perspektywa będzie tym, czego szukasz, myśląc o kupnie tego tytułu.

Magiczny świat Sword and Fairy: Together Forever?

Sword and Fairy: Together Forever zabiera gracza do oryginalnego – z punktu widzenia Europejczyka – świata. Wszystko dlatego, że jego podstawą jest Chińska kultura. Osoby nie zaznajomione z nią jak ja, skupią się na malowniczych krainach wyciągniętych żywcem z obrazów i nieszablonowych przeciwnikach. Ci, którzy sięgnęli nieco wiedzy, zauważą kulturowe konwenanse i symbolikę nadającą nowego wymiaru całemu odbiorowi produkcji. Na mnie szczególne wrażenie wywarli właśnie przeciwnicy. Trudno szukać w ich szeregach czegoś oczywistego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni przez najpopularniejsze produkcje. Spotkamy tu zarówno niepokojące, wyrośnięte warzywa, wijące się węże o wielu głowach, jak i majestatyczne hybrydy.

Sword and Fairy Together Forever kolorowy świat

Wszystko to wpisuje się w mitologię świata gry. Poznać ją możemy prościej, dzięki szczegółowym opisom w skrzętnie uzupełnianym dzienniczku. Tam dowiemy się więcej nie tylko wrogach, ale i postaciach, legendach i miejscach, do których trafiamy. To ostatnie szczególnie się przyda w podróży przez świat. Jego różnorodność nie pozwala się nudzić. Każda z lokacji ma swój własny klimat i wrażenia z przemierzania ich są skrajnie odmienne. Szczególnie ogromne miasta z budynkami przytłaczającymi skalą oraz zielone krainy z jeziorami przykrytymi płatkami kwiatów okazały się miejscami, które uwielbiam odwiedzać. Łąka przykryta dymem stała się szybko moją faworytką.

Wielka przygoda w Sword and Fairy: Together Forever

Wspomniałem we wstępie, że Sword and Fairy: Together Forever jest już siódmą odsłoną cyklu. Nie znaczy to, że świeży gracz jest skazany na zgubienie. Najnowsza część nie jest bezpośrednio połączona z poprzednikami. Sugeruje to nawet fakt, że w Europie zgubiła swoją cyferkę z tytułu. Wiedząc już, że odpalając produkcję, nie trzeba przejmować się o bagaż wiedzy, można dać się pochłonąć produkcji. Sword and Fairy: Together Forever jest grą RPG, a co za tym idzie ma do zaoferowania kawał solidnej fabuły. Twórcy postawili na międzywymiarowy konflikt i grupę bohaterów, którzy wezmą, na barki losy świata.

Walka RPG Sword and Fairy

Gra zaczyna się intensywnie. Towarzyszymy bóstwu Xiu Wu, które samotnie próbuje przedostać się przez wymiar demonów. Pierwsze wrażenie jest perfekcyjne. Jesteśmy świadkami epickich scen walki, których nie powstydziłoby się nawet God of War. Później niestety wszystko zwalnia na zbyt długi czas. Poznajemy młodą wojowniczkę Yue, która stara się pomagać okolicznej wiosce. Jest to miejsce długiej ekspozycji. Jak oczywiście rozumiem potrzebę jej wprowadzania, tak Sword and Fairy czasem operuje na granicy absurdu. Produkcja prezentuje filmik spokojnej rozmowy, a następnie przerywa go, każąc graczowi przejść zaledwie kilka metrów, tylko aby wyświetlić kolejny długi, przegadany przerywnik.

Wschodnia narracja

Malownicza kraina Sword and Fairy

Obawiam się, że jest to miejsce, w którym wiele osób może już na początku odpuścić. Warto jednak dać szansę grze nieco się rozkręcić. Po przesłuchaniu tych pierwszych rozdziałów problem ten nie wraca. Opowieść nabiera potrzebnego rytmu i skali. Między postaciami też pojawia się potrzebna chemia. Nawet jeśli każdą z postaci możemy wpisać łatwo w jakiś archetyp, to da się je lubić. Nawet wątki romantyczne zostają prowadzone delikatnie i czuć, że nieśmiało kwitną przez całą podróż. Warto zaznaczyć, że twórcy prowadzą narrację w swoim „języku”. Znaczy to, że dla odbiorcy z Europy pewnie sytuacje mogą nie mieć takiego uderzenia, jak byśmy sobie tego życzyli. Zwłaszcza jeśli mowa o tych delikatniejszych emocjach. Chcąc się zanurzyć w świecie Sword and Fairy, warto się otwarcie przestawić na inną kulturę i próbować zerwać z przyzwyczajeniami wypracowanymi przez kino i inne gry.

Jak się w to gra?

Podróżowanie po malowniczych lokacjach jest niesamowicie przyjemnie. Wpływa na to fakt, że nie są one przesadnie duże. Zdarzą się nawet te całkowicie korytarzowe. Poza tym walka, choć prosta jest bardzo przyjemna. Odnoszę wrażenie, że bardziej niż na atakach ważniejsze są tu uniki. Niewiele trzeba, aby postać z drużyny padła. Decyzja, w którym miejscu przerwać łańcuch ataków, zdaje się tutaj kluczowa. Gry RPG to oczywiście też zadania poboczne. Sword and Fairy: Together Forever na tym polu nie wybija się niestety. Aktywności te skupiają się na podobnych założeniach. Trzeba coś przynieść, zanieść, oddać czy obronić. Bardzo szybko na mapie produkcji robi się tłoczno od znaczników, które po prostu zdecydowałem się zignorować.

Choć fundamentem rozgrywki Sword and Fairy: Together Forever są RPG-owe sztampy. Twórcy szukają sposobów jak zaskoczyć gracza w głównym wątku. Dzięki temu nie mamy do czynienia przez 30 godzin z jedną pętlą gameplayową. Co jakiś czas produkcja wkłada graczy w nowe wyzwanie. Raz będą to proste zagadki logiczne, czy nawet platformowe, a kilka razy gracz zostanie postawiony przed wyzwaniem skradankowym. Zawsze jest to miła niespodzianka odświeżająca przyjemność płynącą z zabawy.

Jak Sword and Fairy: Together Forever wygląda I brzmi?

Grałem w wersje PS5 i spodziewałem się, że będzie dobrze pod tym względem. Trudno mi ocenić ile gra zyskała na nowym sprzęcie, ale jej delikatnie stylizowana grafika wygląda ślicznie. Niezależnie czy gra poprowadziła mnie w krainy bujne zielone, czy te przykryte lodem, nie miałem na cokolwiek narzekać. W mojej opinii na dodatkową uwagę zasługują projekty postaci. Ich ubrania robiły na mnie wrażenie aż do końca zabawy. Niezależnie czy patrzyłem na gradientowe zielenie zdobiące szatę Yue, czy intensywny fiolet z dużym kołnierzem Sang Yo, nie mogłem oderwać oczu. Trochę żałuje, że ubrania nie zmieniały się z postępem gry, ale za taką jakość mogę wybaczyć taką decyzję.

O muzyce niestety nie mogę powiedzieć tego samego. Ta co prawda zawsze przygrywa w trakcie podróży, ale trudno byłoby mi nawet przypomnieć sobie jakiś motyw przewodni lokacji. Można uznać, że właśnie w taki sposób miała budować całokształt. Nie przeszkadzała i nie odwracała uwagi, a była jednocześnie elementem składowym. Niestety nawet w momentach wielkich starć nie czułem, żeby zmieniające się tempo dodawało klimatu czy wagi wielkiej bitwie. Muzyka w Sword and Fairy: Together Forever delikatnie przygrywa w tle, po prostu kojąc w podróży.

Kącik małego marudy

Mój największy zarzut do produkcji jest związany z bossami. W niektórych miejscach projektanci wykazali się kreatywnością i stworzyli przeciwnika, który wymaga czegoś więcej niż zbicie mu absurdalnie dużego paska życia. W większości przypadków niestety, sytuacje ograniczają się do patrzenia na uciekające cyferki. Przestaje się to robić angażujące zwłaszcza w kilku momentach, gdzie widziałem, że wszystko jest już kwestią czasu, a nie wyzwania samego w sobie. Robi się to wyjątkowo wyraziste, gdy właśnie przypomnimy sobie te najbardziej interesujące przypadki.

Sword and Fairy Together Forever Xiu Wu

Poza tym muszę skupić się na szczegółach, co tylko pokazuje jak Sword and Fairy: Together Forever jest solidną grą. Takie rzeczy jak brak angielskiego dubbingu, brak możliwości powiększenia interfejsu i mniejsze bugi trudno traktować jako poważnie sensowne wady. Tak, czasem mikro-wskaźniki zadań zmusiły mnie do pochylenia się do ekranu. Tak, osobiście preferowałbym angielskie głosy zamiast samych napisów. I oczywiście tak, kilka razy postać się zacięła między obiektami, albo została wystrzelona w powietrze. Rzeczy te nie wpływają specjalnie całokształt odbioru, a i możliwe, że większość naprawią aktualizacje.

Kto powinien sięgnąć po Sword and Fairy: Together Forever?

Sword and Fairy: Together Forever jest porządnym RPG-iem, który nie wymagał grindu. Świat przedstawiony jest ciekawy i świeży w kontekście tego, co do Europy przychodzi na co dzień. Śledzenie losów postaci wymaga zaangażowania, szczególnie jeśli ktoś wcześniej nie miał do czynienia z narracją Azjatycką. Spodziewam się, że nie jest to gra dla każdego, ale odnoszę wrażenie, że jeśli Sword and Fairy wydaje się Wam choć odrobinę interesujące, warto spróbować. Szczególnie że kultura, z której gra czerpie jest wartością dodaną i nie powoduje szoku. Jest to solidna produkcja, idealna dla fanów interesujących przygód.

Za dostarczenie gry dziękujemy firmie Eastasiasoft.

Gameplay

Targi E3 2021 - Podsumowanie Dariusz
Interesuję się szeroko rozumianą popkulturą, ale najbliżej serca zawsze były gry. Staram się grać w najnowsze tytuły oraz nadrabiać klasyki. Od zawsze chciałem dołożyć małą cegiełkę do historii tego medium, a prowokacja do dyskusji jest chyba jedną z ważniejszych w tej dziedzinie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Scroll to top