Koniec z domysłami i sztucznie upiększanymi zwiastunami, którym bliżej do filmów CGI niż faktycznej rozgrywki. Studio Rebel Wolves, założone przez weteranów odpowiedzialnych niegdyś za Wiedźmina 3 i Cyberpunka 2077, wyłożyło kawę na ławę. Podczas obszernej prezentacji dowiedzieliśmy się niemal wszystkiego o The Blood of Dawnwalker – od daty premiery, przez unikalną mechanikę czasu, aż po konkretne szczegóły dotyczące polskiego dubbingu i zróżnicowanych edycji. Zapowiada się masywny, mroczny erpeg, który jednak nie ustrzegł się pewnych technicznych potknięć.
Zegar tyka, ale nie karze za eksplorację
Zacznijmy od najważniejszego: w mroczną Kotlinę Sangorską wyruszymy 3 września 2026 roku na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S. Będzie to przygoda na długie zimowe wieczory, bowiem deweloperzy przyznają, że na ukończenie tytułu testerzy potrzebują obecnie od 55 do nawet 70 godzin.

Najbardziej intrygująco wypada jednak nietypowe podejście do upływającego czasu. Główny bohater, Coen, ma raptem 30 dni na uratowanie swojej rodziny. Brzmi stresująco? Spokojnie. W przeciwieństwie do wielu gier z presją czasu, w The Blood of Dawnwalker swobodna eksploracja otwartego świata nie popycha zegara do przodu. Czas odmierzają tu podejmowane zadania (mające z góry określony „koszt” w segmentach na osi czasu), medytacja czy rozwój postaci. Mechanika ta zmusza do strategicznego planowania – już teraz wiadomo, że nie zrobimy wszystkich misji pobocznych przy jednym przejściu, a nasze wybory ukształtują ciągi przyczynowo-skutkowe o dalekosiężnych konsekwencjach. Co ważne, upływ terminu nie kończy zabawy natychmiastowym ekranem „Game Over”, lecz diametralnie zmienia sytuację w świecie gry.
Dwie natury bohatera i ulepszona, choć wciąż nieidealna walka
Świat przedstawiony to nie sielanka. Rządzone przez „wrakirów” (lokalną odmianę wampirów) Karpaty to miejsce przesiąknięte strachem, gdzie zwykli śmiertelnicy żyją w cieniu Krwawych Komunii. Nasz protagonista to hybryda, co ma ogromny wpływ na rozgrywkę. Za dnia Coen walczy jak człowiek – starcia są tu odczuwalnie cięższe, opierają się na kierunkowych blokach i atakach, a w dłoniach czuć bezwładność oręża (choć dla purystów przygotowano też system automatyczny).

Prawdziwa zabawa zaczyna się po zmroku. W wampirzej formie otrzymujemy do dyspozycji teleportację, pełzanie po ścianach, zamianę w wilka i dynamiczną walkę pazurami, w której możemy dosłownie znikać wrogom z oczu. Względem zeszłorocznych pokazów Rebel Wolves odrobiło pracę domową – animacje starć są znacznie płynniejsze. Niestety, dziennikarze zwracają uwagę na wciąż dyskusyjną pracę kamery, która potrafi zgubić przeciwników za plecami bohatera, a sztuczna inteligencja oponentów momentami zbytnio ułatwia starcia, grzecznie czekając w kolejce na cios.
Swojski klimat i drewniana mimika
Ogromnym plusem dla rodzimych graczy będzie pełny, stuprocentowy polski dubbing, który – jak donoszą osoby, które miały okazję testować grę w warszawskiej siedzibie studia – przywołuje najlepsze wspomnienia z pierwszego Wiedźmina czy serii Gothic. Aktorzy głosowi w większości wypadają bardzo przekonująco, dobrze oddając surowość świata.
Jest jednak potężna rysa na szkle: mimika. O ile wampirze transformacje prezentują się świetnie, tak podczas ludzkich dialogów twarze postaci przypominają woskowe figury. Animacje zupełnie nie radzą sobie z oddawaniem silnych emocji, takich jak gniew czy wzburzenie, co w grze kładącej tak duży nacisk na fabułę i dramatyzm, potrafi wybić z immersji. Miejmy nadzieję, że do premiery studio zdąży to poprawić.
Wydania, ceny i technikalia na PC
Wraz z ujawnieniem daty premiery ruszyły zamówienia przedpremierowe (każdy preorder gwarantuje wcześniejszy dostęp do Zbroi Sangorskiego Podróżnika). Cyfrowe wydania prezentują się następująco:
- Edycja Standardowa: 289 zł (PC) / 299 zł (PlayStation 5, Xbox Series X/S)
- Edycja Krwawego Księżyca: 329 zł (PC) / 339 zł (PlayStation 5, Xbox Series X/S)
- Edycja Premierowa: 259 zł (PC) / 269 zł (PlayStation 5, Xbox Series X/S)
Fani wydań fizycznych mogą zapolować na Edycję Premierową, wzbogaconą o steelbook i drukowaną mapę świata. Dla największych zapaleńców przygotowano Edycję Kolekcjonerską (wycenioną na 199,99$), w której znajdziemy m.in. 23-centymetrową figurkę Coena od firmy Purearts, kompendium świata w twardej oprawie oraz wszystkie wspomniane wcześniej fizyczne i cyfrowe bonusy.
Twórcy podzielili się również surowymi wymaganiami sprzętowymi dla wersji na komputery osobiste. Zostały one zmierzone na „czysto”, jednak posiadaczy słabszych maszyn na pewno ucieszy fakt, że The Blood of Dawnwalker będzie od dnia premiery w pełni obsługiwać technologie upscalingu takie jak DLSS oraz FSR, co powinno znacznie ułatwić optymalizację zabawy.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.




