Wczoraj informowaliśmy o niepokojących doniesieniach dotyczących nowego systemu DRM na PlayStation, który zdawał się wprowadzać obowiązkową weryfikację licencji co 30 dni. Dziś mamy przełom i sporo dobrych wieści. Dzięki śledztwu przeprowadzonemu przez grupę DoesItPlay oraz użytkownika forum ResetEra o pseudonimie Andshrew, udało się ustalić, że kontrowersyjny mechanizm nie jest permanentną blokadą. Okazuje się, że Sony wprowadziło sprytne, choć fatalnie zakomunikowane zabezpieczenie, które ma na celu ukrócenie procederu wyłudzania gier poprzez system zwrotów.
Mechanizm tymczasowej licencji i magiczna granica 15 dni
Z najnowszych analiz wynika, że każda nowa gra zakupiona cyfrowo po marcowej aktualizacji faktycznie otrzymuje na start jedynie tymczasową licencję ważną przez 30 dni. Ten czasowy „bezpiecznik” pozwala na zabawę offline, ale ma swoją datę ważności, która wywołuje wspomniany błąd weryfikacji. Kluczem do rozwiązania problemu jest jednak połączenie się z siecią po upływie czternastego dnia od zakupu, czyli dokładnie w momencie, gdy zamyka się oficjalne okno na dokonanie zwrotu pieniędzy za dany tytuł. Gdy tylko konsola nawiąże kontakt z serwerem piętnastego dnia lub później, tymczasowy certyfikat zostaje automatycznie i bezpowrotnie zamieniony na licencję wieczystą. Od tego momentu gra staje się całkowicie wolna od przyszłych wymogów logowania online i przechodzi w tryb pełnej dostępności offline.
So ResetEra user Andshrew and now also confirmed by DoesItPlay, appear to have figured out what's going on with #PlayStation's DRM.
The good news is it's only a temporary DRM, not permanent. Here's how it works.
When you buy a digital game, you are issued a temporary 30 day… https://t.co/i2v9urtYfa pic.twitter.com/t7AAI8PmOv
— NIB (@nib95_) April 28, 2026
Dlaczego Sony zdecydowało się na taki krok?
Choć Sony nie podało oficjalnego powodu, badacze z grupy DoesItPlay sugerują, że może to być próba zabezpieczenia systemu przed potencjalnymi nadużyciami związanymi z refundacją gier. Jest to jednak wyłącznie niepotwierdzona teoria, która ma wyjaśnić, dlaczego licencja staje się stała dopiero po upływie 14-dniowego okna na zwrot pieniędzy. Bez oficjalnego komunikatu motywy te pozostają w sferze domysłów i technicznych analiz fanów.
Fatalna komunikacja i techniczny chaos
Mimo że techniczne wyjaśnienie systemu brzmi logicznie, cała sytuacja obnaża ogromny bałagan w dziale PR japońskiego giganta. Fakt, że to pasjonaci i niezależni badacze musieli przeprowadzić śledztwo, by wyjaśnić działanie mechanizmu, o którym wsparcie techniczne przekazywało sprzeczne informacje, stawia Sony w bardzo złym świetle. Testy przeprowadzone przez Spawn Wave potwierdziły, że nowsze gry faktycznie blokują się bez sieci ze względu na ukryty licznik, ale teraz wiemy już, że jest to stan przejściowy. Wygląda na to, że PlayStation 5 pozostaje platformą przyjazną kolekcjonerom treści cyfrowych, o ile tylko damy systemowi szansę na potwierdzenie, że nie zamierzamy oddawać gry do sklepu tuż po jej pobraniu.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse
