The Elder Scrolls Online: Flames of Ambition – recenzja (PS5). Zbyt wysokie ambicje

Gra dostępna na:
PC
PS4
PS5
XONE
XSX
Flames of Ambition - grafika główna
Konrad Noga
Konrad Noga

W tym miejscu możecie wyobrazić sobie krzywiące się z obrzydzenia lico Clinta Eastwooda z filmu „Gran Torino”. Czemu? Cóż, tak wyglądałem również ja na chwilę przed rozpoczęciem swojej przygody z dodatkiem Flames of Ambition do The Elder Scrolls Online. Jeżeli pałam do czegoś czystą nienawiścią, to jest to rozszerzenie Blackwood, a tak się składa, że „Płomienie Ambicji” stanowią prolog tejże linii fabularnej. Pokonałem jednak swoją animozję i… Cóż…

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Chwile przed tragedią

Flames of Ambition to kolejny już zestaw dwóch lochów do The Elder Scrolls Online. Tym razem jednak nie są one powiązane ze sobą fabularnie. Każdy stanowi osobną historię, które spotkają się ze sobą dopiero w Blackwood. The Cauldron, pierwszy z lochów, zabierze nas do opuszczonej kopalni, by pomóc daedrze Lyranth w odzyskaniu należącej do niej tajemniczej szkatułki. W Black Drake Villa natomiast wraz z niewidzianą chronologicznie od czasów Orsinium Eveli Sharp-Arrow zapuściły się do tytułowej posiadłości, celem zbadania znajdujących się tam archiwów. Nie doświadczymy tu zatem żadnych spektakularnych opowieści, ba, możecie nawet odnieść wrażenie, że są one nieco urwane, bo cele naszych kompanów poznamy tak naprawdę dopiero w Blackwood.

Flames of Ambition - Baron Zaudrus
Baron Zaudrus to jeden z nielicznych ciekawych bossów w tym dodatku.

Kocioł

Sporą nijakość czuć również pod względem konstrukcji samych lochów. The Cauldron wprawdzie jest w stanie usatysfakcjonować naszego wewnętrznego estetę ślicznymi i często zmieniającymi się widokami – od opuszczonych szybów po wypełnione lawą jaskinie i starożytne, podziemne budowle – ale poza siekaniem kolejnych przeciwników niewiele więcej tu robimy. Jest to oczywiście plusem w kontekście powtarzania lochu celem zdobycia wszystkich dostępnych w nim zestawów uzbrojenia, ale można było się pokusić o chociaż drobne urozmaicenie. Ot, Stonethorn z możliwością zmienienia się na chwilę w wilkołaka jest tego świetnym przykładem.

Niezbyt wyróżniają się również sami bossowie. Pierwsza trójka to generyczne trio potwora, maga i golema, którzy przynajmniej mogą poszczycić się całkiem nieźle wyglądającymi arenami i efektami ataków. Zdecydowanie ciekawsze jest finałowe starcie z Baronem Zaudrusem, który sam w sobie nie jest specjalnie interesujący, ale podczas potyczki uważać musimy na uruchamiane przez niego mechaniczne pułapki. Moim faworytem okazała się natomiast walka, która, technicznie rzecz biorąc, nie jest bossem, a raczej zagadką środowiskową, wymuszającą wykombinowanie jak zniszczyć znajdujące się na środku areny urządzenie, jednocześnie odpierając fale wrogów. Przyznać trzeba jednak, że o ile za pierwszym razem jest to coś świeżego, o tyle przy kolejnych podejściach nieco nuży, spowalniając naszą wyprawę po upragniony loot.

Flames of Ambition - Air Atronach
Air Atronach jest całkiem ładny wizualnie, ale kompletnie opcjonalny.

Posiadłość Czarnego Smoka

Świetnie wizualnie prezentuje się również Blake Drake Villa, która wbrew pozorom skrywa w sobie nie tyle posiadłość, ile jej ogrody, wliczając w to płynącą przez nie rzekę. Jest to przy okazji chyba najkrótszy z lochów, które miałem odwiedzić. Część mapy można pominąć przy pomocy wyrzucających nas w powietrze gejzerów, a z puli siedmiu bossów i minibossów, czwórka jest kompletnie opcjonalna. Całość można w efekcie zaliczyć w jakieś dwadzieścia minut.

Co gorsza, warta szerszego omówienia jest zaledwie dwójka z nich – Captain Geminus i finałowy Pyroturge Encratis. Ta pierwsza wyróżnia się ze względu na przyzywanie swoich cienistych klonów i ataki psychiczne, wpływające nie tylko na poziom naszego zdrowia, ale też naszą widoczność. Encratis natomiast bawi świetną areną na planie obręczy koła, z której co rusz musimy zeskakiwać do znajdującego się w jej środku pustego basenu, aby uniknąć jego ogniowych ataków obszarowych. Nie jest to zbyt wymagająca potyczka, ale zdecydowanie odświeża nieco skostniałą formułę klasycznych arenek.

Flames of Ambition - otwieranie drzwi

Ekwipunek i wyzwania

Do zebrania klasycznie otrzymujemy łącznie sześć zestawów ekwipunku, oferujących przydatne bonusy do statystyk i pasywnych zdolności. W The Cauldron zgarniemy Unleashed Ritualist, Dagon’s Dominion i Foolkiller’s Ward, z kolei z Black Drake Villa wyniesiemy True-Sworn Fury, Kinras’s Wrath i Drake’s Rush. Finałowi bossowie natomiast wynagradzają nasz wysiłek setami hełmów i naramienników. Całkiem ładnymi, dodam. Oba lochy oferuję też swoją trudniejszą wersję Veteran, a pierwsze odwiedzenie któregokolwiek z nich odblokuje skórkę kosmetyczną na broń dwuręczną w postaci rozsiewającego wokół płomienie i dym młota Fire-Forged Maul.

Zbyt wysokie ambicje

Flames of Ambition to w moim odczuciu zdecydowanie jeden ze słabszych Dungeon Packów. Znajdziecie tu kilka ciekawszych pomysłów, jak chociażby boss-arena w The Cauldron czy potyczka z Pyroturge Encratisem w Black Drake Villa, zobaczycie też kilka ładnych widoczków, ale cała reszta raczej szybko wyparuje z Waszej pamięci. Jeżeli uważacie, że któryś z oferowanych przez nie zestawów znacząco umocni Waszą postać, to pewnie warto sprawdzić, ale jeśli zależy Wam raczej na fajnej przygodzie i klimacie, to Flames of Ambition spokojnie możecie odpuścić, zresztą podobnie jak Blackwood. 2021 rok to zaprawdę smutna era w historii ESO.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie Bethesda Polska.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.

Avatar photo
Moim ulubionym kolorem jest zielony, ale akceptuję też niebieski i czerwony. Choć preferuję siedzenie na kanapie, nie wzgardzę nawet taboretem. Staram się bowiem nie ograniczać i grać we wszystko, na wszystkim. Pasję do grania z radością łączę ze swoją drugą miłością – pisaniem.
Scroll to top