The Quarry – Recenzja. Horror na letnim obozie

Supermassive Games powracają z kolejnym interaktywnym filmem w konwencji horroru. Twórcy Until Dawn oraz Antologii Dark Pictures tym razem zabiorą nas na letni obóz Hackett’s Quarry, którego hasło brzmi – “Co cię nie zabije, to cię wzmocni.”

The Quarry - screen 1

W lesie dziś nie zaśnie nikt

Nie zdziwi Was, że The Quarry jest tym, z czego Supermassive słynie? To kolejna interaktywna opowieść grozy, odnosząca się do klasyki horrorów lat 80-tych podana w nowoczesnej formie. Przyjdzie nam pokierować grupą wychowawców, którzy z pewnych powodów utknęli w obozie. Naszym zadaniem będzie oczywiście przeżyć noc, a także odkryć tajemnicę Wiedźmy z Hackett’s Quarry.

Co tu dużo mówić, fabuła, pomimo że pełna głupotek (jak to przystało na ten gatunek) potrafi być wciągająca. Nawet zaryzykuję stwierdzenie, że lekko wybija się ze swoich ram. Bohaterowie nie są aż takimi kretynami i da się ich polubić. Pomimo że to koszmarne stereotypy. Trudno mówić o fabule, w obawie przed spoilerami, ale opowieść potrafi zainteresować.

Co prawda kilka razy zaliczyłem facepalm przez głupotę scenariusza czy niskich lotów dialogi. Jednak The Quarry nie jest też specjalnie straszną produkcją. Oczywiście, jak przystało na grę od Supermassive Games, każdy z 8 bohaterów, którymi przyjdzie nam pokierować, może umrzeć i to od naszych decyzji zależeć będzie, kto przeżyje.

The Quarry - screen 2

Koszmar minionego lata

Jedną z rzeczy, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie w The Quarry to twarze i mimika postaci, przedstawione szczegółowo i przy odpowiednim ułożeniu światła i kamery naprawdę, można to było pomylić z prawdziwym filmem.

Nie jest to jeszcze fotorealizm, bo same animacje ruchu postaci są dość drewniane, a lokacje, poza kilkoma na początku, są raczej mało interesujące. Trzeba przyznać, że chodzenie nocą po lesie z latarką naprawdę robi robotę. Przejście gry zajęło mi około 12 godzin, co uważam za dobry wynik przy produkcji nastawionej na opowieść. Dodatkowo tytuł zachęca do ponownego przejścia.

The Quarry wykorzystuje wszystkie znane do tej pory mechaniki, które pamiętamy jeszcze z Until Dawn. Pochodź po lokacji w celu znalezienia wskazówek, przynieś coś, podaj, pozamiataj. Zareaguj na konwersacje w odpowiedni sposób, przytrzymaj przycisk, aby wstrzymać oddech i tak dalej. Nie jest to odkrywczy, czy bardzo angażujący gameplay, ale sprawdza się w tego typu produkcji i dla mnie jako fana, “grało” się świetnie.

The Quarry - screen 3

Uśpiony obóz

Krótki akapit na temat muzyki i ogólnego klimatu. Jestem zachwycony ścieżką dźwiękową, pełną licencjonowanych utworów. Głosy postaci, czy ogólnie gra aktorska, również stoi na wysokim poziomie. Wszelkiej maści odgłosy to klasyka sama w sobie.

Szelesty czy wycie wilków potrafią przyprawić o ciarki na plecach. Fani horrorów poczują się jak w domu, bo The Quarry jest właśnie takim trochę listem miłosnym złożonym w tym wypadku slasherom (gatunek horroru) z lat 80-tych.

The Quarry - screen 4

Dom w głębi lasu

Tytuł jest nastawiony na wielokrotne przechodzenie. Dzięki specjalnemu trybowi filmowemu można ukończyć tytuł z góry ustalając, czy nasi bohaterowie przeżyją noc, czy umrą. Jest też tryb dla wielu graczy. Jednak nie jest to nic odkrywczego.

Na początku przygody gracze wybierają bohatera, którym będą sterować. Maksymalnie można grać w 8 osób i być może ma to potencjał na imprezy, nie miałem jednak okazji sprawdzić tego trybu.

Podsumowanie

Jeśli nie przeszkadza Wam, że to bardziej interaktywny film niż gra, to warto się The Quarry zainteresować. Powiedziałbym, że to jedna z lepszych gier Supermassive Games w znanej formule. W zasadzie to gra to duchowy następca Until Dawn. Nic tylko, grać lub oglądać. No, chyba że się boicie?

Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie Cenega

Gameplay

Jakub, człowiek, dla którego nigdy nie ma problemu. Próbował już w życiu wszystkiego: aktorstwa, żonglowania, gotowania, pisanie to jego najnowsza pasja, w której ma nadzieje się spełnić. Gra od kiedy pamięta, na początku na komputerze, później głównie na konsolach. Fan nietuzinkowych produkcji z kraju kwitnącej wiśni. Uwielbia wszelkiej maści komiksy o superbohaterach. Zawsze powtarza, że nie liczy klatek woli po prostu grać.
Scroll to top