Słuchawki Turtle Beach Stealth 600 Gen 3 PC wyceniono na około 400–500 złotych, co – moim zdaniem – dobrze oddaje ich stosunek ceny do jakości. Mimo wszystko mam jednak pewne problemy z ich dłuższym użytkowaniem. Już teraz zaznaczę, że osoby noszące okulary mogą odczuwać dyskomfort podczas wielogodzinnych sesji.
Specyfikacja techniczna
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Dane techniczne | |
| Producent | Turtle Beach |
| Gwarancja | 2 lata w serwisie zewnętrznym |
| Przeznaczenie | dla graczy, streaming |
| Rodzaj słuchawek | nauszne |
| Łączność | bezprzewodowa |
| Standard komunikacji | Bluetooth 5.2 |
| Częstotliwość transmisji | 2.4 GHz |
| Złącze | 1 x USB-C |
| Zasięg | 10 m |
| Pozostałe cechy | Zaprojektowano dla PC |
| Kompatybilność | Android, iOS, Nintendo Switch, PC, PlayStation 4, PlayStation 5 |
| Kolor | czarny |
| Dodatkowe wyposażenie | odbiornik, przewód USB-C/USB-A |
| Model | Turtle Beach Stealth 600 Gen. 3 |
| Zasilanie | |
| Zasilanie | akumulator litowo-polimerowy |
| Czas pracy | 80 godz. |
| Mikrofon | |
| Mikrofon | tak |
| Charakterystyka | jednokierunkowy |
| Dźwięk | |
| Średnica głośnika | 50 mm |
| Pasmo przenoszenia | 20 – 20 000 Hz |
Design i jakość wykonania
Przez ostatnie lata korzystałem głównie ze słuchawek studyjnych od AKG oraz Beyerdynamic DT990 Pro, więc trochę odwykłem od typowo „growego” audio. Dlatego pierwsze, co zwróciło moją uwagę po otwarciu pudełka, to design Turtle Beach Stealth 600. Muszę przyznać, że mają w sobie to „coś” — mimo subtelnej, gamingowej estetyki zachowują elegancję, dzięki czemu można śmiało wychodzić w nich na zewnątrz, nie rzucając się w oczy.
W zestawie, poza samymi słuchawkami, znajdziemy kabel USB-C do ładowania (bez adaptera, podobnie jak w nowych smartfonach) oraz transmiter bezprzewodowy, który można podłączyć np. do konsoli. To rozwiązanie ma swoje plusy, zwłaszcza jeśli chcemy przełączać się między kilkoma sparowanymi urządzeniami.
Sam produkt sprawia wrażenie premium — w przypadku sprzętu Turtle Beach, z którego korzystałem wcześniej, to wcale mnie nie dziwi. Wszystkie elementy są dobrze spasowane i nic nie trzeszczy podczas użytkowania. Nauszniki wypełniono pianką ProSpecs, która według producenta ma zapewniać komfort osobom noszącym okulary (u mnie niestety się to nie sprawdziło, może to kwestia dużych oprawek). Dodatkowo pokryto je przyjemnym w dotyku materiałem i mam nadzieję, że, gdy przyjdą cieplejsze dni, uszy nie będą się w nim pocić.
Jeśli chodzi o rozmieszczenie przełączników i mikrofonu, wszystko umieszczono na lewej muszli, co sprawia, że obsługa nie nastręcza trudności. Muszę jednak przyznać, że początkowo potrzebowałem chwili, by przyzwyczaić się do układu przycisków — tryb dźwięku i przełączanie się pomiędzy Bluetooth i wireless są do siebie podobne i znajdują się bardzo blisko siebie, co początkowo prowadziło do pomyłek.
Komfort użytkowania
W przypadku korzystania ze słuchawek w okularach odczuwalny jest pewien dyskomfort podczas dłuższych sesji. Natomiast bez okularów komfort stoi na bardzo wysokim poziomie — nie pojawia się uczucie ucisku, a pomimo wagi wynoszącej około 320g, ciężar praktycznie jest nieodczuwalny. Mogę też uspokoić osoby z większymi uszami, które często mają problem ze znalezieniem odpowiednich słuchawek nausznych. W modelu Turtle Beach Stealth 600 Gen 3 nauszniki są na tyle duże, że bez trudu pomieszczą nawet większe małżowiny.
Przewód USB-C, który służący głównie do ładowania, oceniłbym jako poprawny — przede wszystkim ze względu na długość dwóch metrów. Szkoda jednak, że producent nie zastosował oplotu, bo przez to kabel może być najsłabszym ogniwem zestawu. Nie sprawia on wprawdzie wrażenia taniego czy podatnego na przetarcia, ale przy tej półce cenowej można by oczekiwać czegoś solidniejszego.
Jakość dźwięku i mikrofonu
Jeśli chodzi o jakość dźwięku, jestem pod ogromnym wrażeniem efektu, jaki udało się uzyskać dzięki przetwornikom Nanoclear 50 mm. Otrzymujemy głębokie brzmienie, z wyraźnymi średnimi tonami i basem, który jest odczuwalny, ale nie dudni. Szczególnie dobrze słychać to podczas rozgrywki w takie gry jak Battlefield 6 czy Call of Duty: Warzone, w których łatwo odnieść wrażenie, że faktycznie znajduje się na polu bitwy. Z drugiej strony, gdy grałem w nowego Resident Evil: Requiem, wręcz oczarował mnie dźwięk przestrzenny zapewniany przez system Waves 3D Audio. Przy zamkniętej konstrukcji słuchawek, która dodatkowo odcina od otoczenia, efekt ten robi jeszcze większe wrażenie. Nawet grając w Rocksmith, nie czułem większej różnicy względem moich wysłużonych studyjnych DT990 Pro od Beyerdynamic, podczas gdy w przypadku innych gamingowych słuchawek była ona wyraźna.
W przypadku mikrofonu nie miałem większych oczekiwań, bo z doświadczenia wiem, że w innych zestawach gamingowych ten element bywa traktowany po macoszemu. Nie ma w tym nic dziwnego, bo trudno oczekiwać studyjnej jakości od mikrofonu w headsecie, a tym bardziej porównywać go z konstrukcjami pokroju Shure SM7B. Muszę jednak przyznać, że tutaj zostałem pozytywnie zaskoczony. Jakość nagrań jest naprawdę zadowalająca, a widać przy tym, że zarówno technologia, jak i podejście producentów do mikrofonów w słuchawkach wyraźnie się poprawiły. Oczywiście nie jest to poziom wspomnianego Shure, ale efekt jest bardzo przyzwoity, jak na headset.
Niby jest mnogość łączności, ale…
Tutaj mam tak naprawdę największy zgrzyt związany z korzystaniem z tych słuchawek. O ile same słuchawki obsługują tryb Bluetooth oraz wireless, to aż prosi się, by podłączyć transmiter wireless w formie dongle’a do konsoli, a ze słuchawek korzystać przez Bluetooth na PC. W praktyce oznacza to jednak częściowe pozbawienie się funkcji, które moglibyśmy wykorzystać w pełni tylko w innym scenariuszu.
Dlaczego? Jeśli parujemy słuchawki z PC przez Bluetooth, nie możemy korzystać z funkcji oferowanych przez SWARM II. Oczywiście słuchawki działają — słychać dźwięk, można też nagrywać głos przez mikrofon — ale wtedy trzeba zapomnieć o Waves 3D Audio i equalizerze. Z kolei po połączeniu ich do konsoli PS5 bez podłączonego wspomnianego transmitera nie da się ich sparować.
To dla mnie zwyczajnie niezrozumiałe, bo mówimy tu po prostu o zmarnowanym potencjale. Chyba że trzeba dokupić dodatkowy transmiter, by „odblokować” pełnię możliwości Stealth 600 Gen 3, co nie jest pożądane przez konsumentów. O ile mnie osobiście ten problem nie dotyczy bezpośrednio, bo gram na konsoli przez grabber przesyłający sygnał do PC, ale rozczarowanie potencjalnego nabywcy tych słuchawek jest dla mnie w pełni zrozumiałe.
SWARM II – funkcjonalność oprogramowania
Jeśli chodzi o aplikację SWARM II, cieszy mnie to, że nie muszę instalować kolejnego programu, jak miało to miejsce w przypadku Turtle Beach Victrix Pro KO Leverless, które korzystało z osobnego oprogramowania. Tutaj SWARM II pozwala mi konfigurować zarówno klawiaturę, jak i słuchawki.
Sama konfiguracja wygląda następująco: do dyspozycji mamy regulację głośności audio i mikrofonu, możliwość dostosowania equalizera do własnych potrzeb, ustawienia Waves 3D w postaci presetów gra/muzyka/film oraz konfigurację przycisków funkcyjnych. Niby nie jest to zbyt wiele opcji, ale taki minimalizm wydaje się wystarczający. Zwłaszcza że tam, gdzie faktycznie można pobawić się suwakami — czyli przy equalizerze — mamy też możliwość tworzenia własnych profili, obok tych przygotowanych przez producenta (Turtle Beach Signature Sound, Bass Boost, Treble and Bass Boost oraz Vocal Boost w przypadku audio), a także czterech presetów dla mikrofonu (Signature Sound, Full, Clarity i Smooth). Szczerze mówiąc, nie wiem, co jeszcze mogłoby się tutaj pojawić, aby sprostać oczekiwaniom konsumentów. Jak dla mnie, pod tym względem jest naprawdę przyzwoicie.
Czas działania na baterii
Jeśli chodzi o czas pracy słuchawek na baterii, producent deklaruje do 80 godzin działania. Czy rzeczywiście jest to możliwe, trudno mi jednoznacznie stwierdzić, bo zależy to od wielu czynników, takich jak chociażby ustawienia głośności. Po niemal dwóch tygodniach użytkowania — zarówno podczas grania, montażu materiałów filmowych, jak i nagrywania podcastu — muszę jednak przyznać, że bateria trzyma bardzo długo. Po całkowitym rozładowaniu akumulatora ładowałem je tylko dwa razy, a po drugim ładowaniu, w momencie pisania tekstu, poziom baterii wynosił 34%. Korzystam z nich około 8–10 godzin dziennie. Pod tym względem nie mam Turtle Beach Stealth 600 Gen 3 nic do zarzucenia — wręcz przeciwnie, jestem z nich bardzo zadowolony.
Czy warto zainteresować się Turtle Beach Stealth 600 Gen3 (PC)?
Tutaj szczerze mówiąc mam problem, ponieważ aby wykorzystywać pełen potencjał tych słuchawek podczas grania na PC i konsoli, musiałbym za każdym razem odłączać transmiter od komputera i podłączać go do PS5. To sprawia, że nie jestem w stanie polecić tych słuchawek z czystym sumieniem osobom, które chciałyby kupić je właśnie z myślą o takim wykorzystaniu. Może gdyby w przyszłości pojawiła się aktualizacja SWARM II, która pozwoliłaby korzystać z tych funkcji przez Bluetooth, zmieniłoby to sytuację. Na ten moment jednak, jeśli nie planujecie „żonglować” donglem między urządzeniami, a ma on zostać podpięty na stałe w jednym miejscu, to myślę, że będziecie zadowoleni z zakupu.
Oczywiście, pod warunkiem że nie macie, tak jak ja, dużych oprawek okularów, które potrafią dawać o sobie znać przy dłuższych sesjach. To jednak czysto subiektywne odczucie i nie każdy użytkownik musi się z tym problemem mierzyć. Same pady w nausznikach są bardzo wygodne, gdy nie mam okularów na nosie. Jeżeli macie możliwość przymierzenia ich przed zakupem w elektromarkecie, to będzie to chyba najlepsze rozwiązanie, jakie mogę doradzić. Jeśli z kolei chodzi o jakość dźwięku, to myślę, że trudno będzie znaleźć coś lepszego w tej cenie.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
Udostępnienie sprzętu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.









