ASUS ROG Strix Morph 96 – recenzja. Bliska perfekcji

Klawiatura ROG Strix Morph 96
Kamil Podryban
Kamil Podryban

Dawno temu przyjaciel powiedział mi, że szczęścia się nie znajduje, trzeba poczekać, aż samo cię znajdzie. To stek bzdur, choć dwudziestoletni ja bardzo lubił ten sentyment. Jeśli jednak nieco sparafrazować jego wypowiedź, da się ją inaczej zastosować w moim przypadku. Moje dotychczasowe doświadczenia z klawiaturami przekonują mnie, że idealnej klawiatury się nie znajduje, trzeba tylko poczekać, aż sama cię znajdzie. Dla mnie tym ideałem jest ROG Strix Morph 96 Wireless.

Dane techniczne

Cecha Dane
Model ROG Strix Morph 96 Wireless Gaming Keyboard
Przełącznik klawiszy ROG NX V2 Mechanical Switch
Połączenia USB 2.0 (Type-C do Type-A), Bluetooth 5.1, RF 2,4GHz
Rozmiar 96%
Oświetlenie RGB Per keys
AURA Sync Tak
Anti-Ghosting N Key Rollover
Klawisze makr Wszystkie klawisze programowalne
Częstotliwość raportowania USB 1000 Hz
Kabel USB-A to Cable
System operacyjny macOS® 10.11 lub nowszy, Windows® 11
Oprogramowanie Gear Link
Wymiary 398 x 134 x 39mm
Waga 1125 g bez kabla
Kolor Czarny
Keycap ABS doubleshot
Zawartość 1 x ROG Strix Morph 96 Wireless, 1 x Ściągacz do nasadek klawiszy i przełączników ROG 2 w 1, 3 x Przeźroczyste nasadki klawiszy z motywem ROG, 1 x Nasadka klawisza Ctrl, 1 x Przedłużacz USB, 1 x Klucz Torx, 1 x Kabel USB, 1 x Naklejka ROG, 1 x Skrócona instrukcja obsługi, 1 x Książeczka gwarancyjna

Pierwsze wrażenia

Czarna klawiatura z fioletowym podświetleniem na drewnianym blacie.
Paczka z klawiaturą zaskoczyła mnie ciężarem. Klawiatura jest solidna, ciężka i… estetycznie mało imponująca na pierwszy rzut oka. Czerń plastiku i ciemna szarość metalu dają konstrukcji dość prosty i surowy wygląd, a tak naprawdę jedynym wyróżniającym ją detalem jest asymetryczny lewy bok, który skrywa pokrętło głośności i logo Republic of Gamers. To nie jest tak, że sprzęt jest brzydki, zwolennicy prostoty będą na pewno zadowoleni, a i nie da się oprzeć wrażeniu, że to sprzęt zahaczający już o półkę premium. Zwłaszcza kiedy przyjrzymy się mu bliżej i zwrócimy uwagę na subtelne detale (szczególnie na bokach i od spodu), można docenić pewną elegancję, która zaskakuje w sprzęcie typowo gamingowym.

W zestawie wraz z klawiaturą otrzymujemy ściągacz do klawiszy, kilka sztuk przezroczystych nasadek na klawisze, naklejki, kabel USB, wzmacniacz sygnału dla adaptera USB, klucz torx oraz instrukcję i kartę gwarancyjną. Największą uwagę zwróciłem na nasadki, które niemal natychmiast wykorzystałem, zastępując kilka czarnych klawiszy. Dzięki temu w połączeniu z podświetleniem klawiatura zyskała nieco więcej charakteru. W zestawie nie ma niczego, czego nie znajdziemy u konkurencji, ale moim zdaniem to i tak w pełni wystarczający zestaw.

Podświetlenie i unikalne funkcje Strix Morph

Szczyt klawiatury ASUS ROG Strix Morph 96 z widocznym gniazdem na adapter USB, przełącznikiem łączności oraz gniazdem USB-C do ładowania.
Nie wszystkie klawiatury, z których korzystałem, robiły dobre wrażenie po włączeniu RGB. W przypadku ROG Strix Morph 96 na szczęście nie ma tego problemu – wszystko jest równomiernie podświetlone, a diody dają bardzo wyraźne światło, choć można je nieco przytłumić. Bardzo dobre wrażenie pod kątem estetycznym sprawiają też boki klawiatury, gdzie znajdują się częściowo przeźroczyste elementy – z jednej strony znajduje się elegancki wzór, z drugiej napis Republic of Gamers. Na środku, pomiędzy blokiem numerycznym a główną częścią klawiatury znajdziemy kilka mniejszych diodek, informujących o włączonym caps locku, num locku czy niskim stanie baterii.

Klawiaturę możemy połączyć z komputerem na trzy sposoby – przewodowo, przez Bluetooth oraz przez adapter USB. W przypadku łączności BT możemy ją sparować z trzema różnymi urządzeniami naraz, co okazało się zaskakująco wygodnym rozwiązaniem, kiedy podczas korzystania z komputera musiałem na szybko komuś odpisać na telefonie. Jednak moim ulubionym bajerem tej klawiatury jest pokrętło multimedialne. Od czasów korzystania z Genesis RX85 jest to dla mnie obowiązkowa pozycja w sprzęcie tego typu, choć dotychczas uważałem, że to Logitech G Pro X TKL miało najlepszą wersję pokrętła. ROG Strix Morph jednak przewyższa konkurencję pod tym względem na kilka sposobów.

Po pierwsze, sama lokalizacja pokrętła po lewej stronie sprawia, że używa się go dużo łatwiej – nie trzeba już zdejmować dłoni z myszki. Po drugie, pokrętło ma aż trzy funkcje. Domyślnie reguluje głośność, ale po wciśnięciu przycisku tuż nad nim możemy sterować multimediami albo podświetleniem klawiatury. Prosta rzecz, dla wielu być może mało istotna, a dla mnie sprawiła, że sprzęt od ASUSa stanął na szczycie podium.

Technikalia dla majsterkowiczów

Przelączniki zastosowane w klawiaturze.
ROG Strix Morph 96 ma jeszcze więcej zalet. Sprzęt wykorzystuje przełączniki mechaniczne ROG NX V2 z możliwością wymiany w trakcie pracy urządzenia, płytkę drukowaną skierowaną w dół oraz amortyzowane mocowanie na podkładkach. Dzięki temu łatwo klawiaturę rozebrać i zmodyfikować, a przemyślana konstrukcja sprawia, że można to robić bez odwracania jej do góry nogami. W użyciu jest zaś całkiem cicha i wygodna, zarówno pisanie jak i granie to sama przyjemność, a nawet dłuższe posiedzenia nie sprawiały żadnego dyskomfortu dla nadgarstków. Mamy tutaj trzystopniową możliwość regulacji klawiatury, ale przyznam się, że coraz mniej rozumiem zasadność podnoszenia tylnej części. Sprawia to, że nadgarstki trzeba wyginać jeszcze bardziej, o ile nie mamy żadnych podkładek, a najwygodniej korzystało mi się z niej całkowicie na płasko.

Warto wspomnieć jeszcze nieco o szczegółach samych przełączników umieszczonych w tej klawiaturze. Model, który otrzymałem do recenzji, bazował na wersji ROG NX Snow V2, choć Strix Morph dostępny jest także z przełącznikami ROG NX Storm V2. Snow ma niższą siłę początkową o wartości 40 gf, a ich punkt aktywacji wynosi 1,8 mm. Ich konstrukcja zapobiega dostawaniu się kurzu i pyłu, a dodatkowo posiadają soczewkę, która sprawia, że podświetlenie ledowe ma prezentować się jeszcze lepiej. Prywatnie bardzo lubię niską siłę nacisku klawiszy, choć w tym przypadku dość często kończyło się to podwajaniem wielu spacji, gdy nieuważnie oparłem na niej kciuk.

Klawisze wykonano z materiału ABS Double-shot, co ma zagwarantować trwałość i chronić przed blaknięciem. Dotyczy to natomiast tylko tych nieprzeźroczystych, te drugie natomiast są z jakiegoś innego plastiku i w trakcie używania klawiatury jest to wyraźnie wyczuwalna różnica pod palcami. Z jednej strony więc klawiatura może wyglądać nieco ciekawiej, ale musicie sami sprawdzić, czy różnica faktury nasadek na klawisze nie będzie wam przeszkadzać. Dodatkowo klawiatura zawiera dedykowany przycisk do windowsowego Copilota. Na szczęście w pudełku znajduje się też alternatywna nakładka Ctrl, którą można go zastąpić i oszczędzić sobie tej odrobiny wstydu.

Jedynym, do czego mogę się przyczepić, jest to, że klawisze nie mają przeźroczystych nadruków i symboli, więc samo podświetlenie jest średnio użyteczne w ciemności. Oczywiście jest lepiej, niż bez żadnego światła, ale diody pełnią tu raczej funkcję estetyczną, nie praktyczną.

Oprogramowanie i konfiguracja

Zrzut  z oprogramowania Gear Link z opcjami konfiguracji klawiatury.
Choć nie każdy jest zwolennikiem takiego rozwiązania, bardziej zaawansowane funkcje klawiatury możemy ustawić poprzez aplikację przeglądarkową Gear Link. Trzeba jednak mieć na uwadze, że GL nie lubi się z przeglądarkami na bazie Firefoxa i konieczne będzie użycie czegoś na bazie Chromium, jak Vivaldi. Dzięki temu nie musimy martwić się o kompatybilność aplikacji z różnymi systemami operacyjnymi. Oficjalnie producent zapewnia współpracę z Windowsem oraz macOS (w przypadku tego systemu klawisze F1-F12 mają odpowiednie funkcje systemowe), ja natomiast używałem jej niemal wyłącznie na Linuksie i nie zauważyłem z tego powodu żadnego problemu.

Aplikacja Gear Link pozwala nam zapisać do pięciu profili klawiatury. W nich możemy zmienić ustawienia klawiszy (co będzie konieczne, jeśli postanowicie zrezygnować z Copilota), zaprogramować własne kombinacje z Fn, dostować ustawienia funkcji Speed Tap (o niej za chwilę), dostosować funkcje pokrętła, ustawić podświetlenie i określić zachowania w przypadku niskiego poziomu baterii klawiatury. Może i nie znajdziemy tutaj niczego zaskakującego, ale jest tu wszystko, czego większość z nas będzie potrzebowała. Dziwi nieco brak ustawiania bardziej zaawansowanych makr, choć osobiście mocno tego nie odczułem.

Pewną ciekawostką, choć potencjalnie przydatną, jest wspomniana przed chwilą funkcja Speed Tap. Najłatwiej wyjaśnić to na przykładzie. Załóżmy, że gracie w FPS-a, w którym poruszacie się za pomocą klawiszy WSAD. Zazwyczaj w większości sprzętu jednoczesne wciśnięcie A i D spowoduje, że postać nie będzie się poruszać – natomiast aktywacja Speed Tap priorytetyzuje ostatni wciśnięty klawisz, dlatego nawet gdy jeszcze trzymamy A, ale wciśniemy D, klawiatura zareaguje na ruch w prawo. Możemy Speed Tap dodatkowo skonfigurować także dla dowolnej kombinacji dwóch innych klawiszy, jeśli najdzie nas taka ochota.

Krótko o konstrukcji 96%

Zbliżenie na lewą stronę klawiatury ze zdjętymi klawiszami q, w, e, a, s oraz d.
Jestem zdecydowanym zwolennikiem pełnowymiarowych klawiatur i zwykle jakiekolwiek kompromisy na tym polu są dla mnie źródłem irytacji. Nie inaczej byłoby tutaj, gdyby nie to, że udało się je ograniczyć do minimum. Klawisze nie są wcale ściśnięte, pozwalają więc na komfortowe ułożenie palców. Jedynym odstępstwem od pełnego layoutu jest brak pełnego bloku klawiszy, które zwykle znajdują się nad strzałkami. Zamiast tego Insert, Delete, Page Up i Page Down przeniesiono nad blok numeryczny, całkowicie pozbywając się osobnych przycisków dla Home i End, a także Print Screen. Brak ostatniego można sobie zrekompensować w Gear Linku, podpinając tę funkcję pod kombinację z Fn.

Ogółem więc klawiatura zajmuje sporo miejsca na biurku, a w porównaniu do kompaktowych 60% może wydawać się wręcz wielka. Jeśli jednak potrzebujecie bloku numerycznego i osobnych strzałek, a chcecie oszczędzić odrobinę miejsca, ROG Strix Morph 96 zdaje się doskonale wypełniać te potrzeby. Osobiście najbardziej ubolewałem nad brakiem Print Screena, ale jak w przypadku wszystkich innych niedogodności, jest to drobiazg, który nie wpływa na przyjemność z korzystania z klawiatury.

Podsumowanie

Bok klawiatury ASUS ROG Strix Morph 96 z widocznym napisem Republic of Gamers podświetlonym na fioletowo oraz okrągłym pokrętłem multimedialnym.
Ze wszystkich dotychczasowych sprzętów, a miałem ich już ponad pół tuzina, żaden nie przypasował mi tak dobrze jak ROG Strix Morph 96. Jego nieliczne wady w żaden sposób nie przysłaniają zalet, a na tle innych klawiatur prezentuje się nadzwyczaj pozytywnie. Niezależnie od tego, czy pisałem dłuższe teksty, krótkie notatki, czy też grałem na pececie, spełniał się znakomicie.

Nie wiem, jaką dokładnie pojemność ma bateria w tym modelu – niestety, sam producent jej nie podał – ale w ciągu miesiąca używania podpinałem ją dwukrotnie do ładowania, co jest dla mnie w pełni akceptowalnym wynikiem. I być może w żadnym aspekcie ten sprzęt nie jest liderem na tle konkurencji, ale z drugiej strony żadna klawiatura, z której korzystałem, nie sprawiała mi autentycznej radości w trakcie jej używania. Gdy na potrzeby porównania korzystałem z innych urządzeń, nie mogłem się doczekać powrotu do tego modelu i jestem pewny, że na bardzo długi czas będzie to mój numer jeden w tym segmencie. Cena w okolicach 600 złotych może wydawać się nieco wysoka, uważam jednak, że jest w pełni uzasadniona i sam nie żałowałbym wydanych na nią pieniędzy.

Za dostarczenie sprzętu do recenzji dziękujemy firmie ASUS.
Udostępnienie sprzętu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Kup ASUS ROG Strix Morph 96

Reklama produktu w Ceneo.pl


Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Avatar photo
Czołem, na imię mam Kamil! Kocham gry miłością bez wzajemności, ale staram się nie brać ich za bardzo na poważnie. Najlepiej czuję się w taktycznych strzelankach, ale chętnie próbuję wszystkiego, co się da. Odkąd tylko pamiętam, zawsze chciałem pisać o grach, a tutaj mogę nareszcie spełniać to marzenie.
Scroll to top