„Droga pełna niespełnionych obietnic”. Bungie przyznaje się do błędów i obiecuje poprawę

Bungie
Artur Janczak
Artur Janczak

Bungie opublikowało nowy wpis oraz materiał wideo, w których obecne kierownictwo studia gęsto tłumaczy się z tego, co poszło nie tak i co zamierza z tym fantem zrobić. Pada tam sporo wielkich słów o utraconym zaufaniu, a także konkretna obietnica przywrócenia graczom usuniętej zawartości z Destiny 2. Problem w tym, że bardzo podobne deklaracje słyszeliśmy z ust tych samych ludzi już wcześniej.

Rachunek sumienia na wideo

Przed obiektywem kamery stanęli Poria Torkan, obecny szef studia, oraz Josh Deane, odpowiadający za rozwój produktów i zarządzający marką Marathon. Obaj panowie w zasadzie mówią o tym samym. Przyznają, że przez ostatnie kilka lat firma niemal całkowicie straciła kontakt ze swoją społecznością, straciła jej zaufanie i kluczowych ludzi, a głośne ambicje po prostu utknęły w martwym punkcie.

Goniliśmy za wizją, nie skupiając się wystarczająco na tym, co tak naprawdę kochali gracze” – uderza się w pierś Torkan. W nagraniu pada też niezwykle szczere zdanie o „drodze pełnej niespełnionych obietnic”. Samo kierownictwo od razu zaznacza przy tym, że nie prosi teraz nikogo o zaufanie na kredyt, bo doskonale wie, że trzeba je powoli odbudować samymi grami, a nie kolejnymi okrągłymi wpisami na blogu.

YouTube player

Usunięte rajdy mają wrócić

Zdecydowanie najbardziej konkretna zapowiedź dotyczy wciąż żywego Destiny 2. Studio głośno zamierza przywrócić klasyczne kampanie, usunięte lokacje i rajdy schowane swego czasu do niesławnego Destiny Content Vault, a darmowy dostęp do nich mają otrzymać po prostu wszyscy gracze. Warto przypomnieć, że drastyczne wycinanie starej zawartości ruszyło przy okazji premiery dodatku Beyond Light i od samego początku budziło potężne, w pełni zrozumiałe emocje w społeczności.

Twórcy od razu jednak studzą zapał. Zaznaczają, że nie chodzi tu o proste wgranie starych plików z powrotem na serwery, bo od tamtego czasu w silniku mocno zmieniło się oświetlenie, projekty wielu starć, mechaniki przeciwników oraz cały szereg systemów pod spodem gry. Wszystko trzeba więc teraz mozolnie dostosować do obecnego, nowocześniejszego stanu tytułu, a to po prostu potrwa. Głębszych szczegółów mamy oczekiwać dopiero w kolejnych miesiącach.

Bezpośrednim, zakulisowym powodem tej nagłej zmiany podejścia była bez wątpienia mocna reakcja graczy na niedawne ogłoszenie, że nadchodząca aktualizacja Monuments of Triumph całkowicie zamknie dalszy rozwój Destiny 2. Studio przyznaje wprost, że krytyczne głosy oburzonej społeczności odegrały tu kluczową rolę, i zapewnia, że absolutnie nie kończy jeszcze z tą marką.

Marathon (2026) – recenzja (PS5). Pośród duchów przeszłości

Marathon idzie w stronę survivalu

Druga część ratunkowego planu dotyczy gry Marathon. Zdaniem szefów, ich najnowszy tytuł zebrał dobre recenzje u krytyków, tylko zwyczajnie nie przyciągnął do ekranów tylu osób, ile chciwie zakładano w tabelkach. Lekarstwem na to ma być wyjście poza ciasne, dotychczasowe ramy gatunku i gruntowna rozbudowa tej produkcji w stronę głębszego, bardziej złożonego survivalu. Gracze mają nareszcie dostać więcej swobody w wyborze preferowanego sposobu zabawy, niezależnie od tego, czy wolą współpracę w PvE, rywalizację, czy szaloną mieszankę obu tych stylów (PvPvE). Najbliższe zapowiedziane kroki rozwoju to zaplanowana na październik aktualizacja Nightfall Refresh oraz duża, grudniowa łatka Symbiosis.

Na sam koniec wypada jednak dodać do tego wszystkiego przysłowiową łyżkę dziegciu. Sam zarząd Bungie wprost przyznaje, że składał już w przeszłości bardzo podobne obietnice poprawy i doskonale rozumie obecny sceptycyzm oraz chłód swoich odbiorców. Trudno się z tym nie zgodzić, bo za tym zasłużonym studiem od dawna ciągnie się niefortunna seria bolesnych zwolnień, przymusowe wygaszanie rozwoju Destiny 2 oraz bardzo chłodne, komercyjne przyjęcie Marathona. Firma zapowiada teraz rygorystyczne, regularne raportowanie swoich postępów wspólnie z zespołem odpowiedzialnym za codzienny kontakt ze społecznością.

Czy cokolwiek dobrego z tego ostatecznie wyjdzie, przekonamy się tak naprawdę dopiero wtedy, gdy pierwszy przywrócony rajd ze skarbca faktycznie znów zagości na serwerach Destiny 2.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.

Źródło: https://www.bungie.net/7/en/News/Article/nextchapterofbungie

Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Artur Janczak
Naczelny. Na co dzień pilnuję, żeby nasz serwis trzymał fason, a w międzyczasie sam siadam do klawiatury. Tworzę newsy, recenzuję gry oraz sprzęt gamingowy i przelewam własne przemyślenia do felietonów. Gry wideo to dla mnie temat rzeka – niezależnie od tego, czy sprawdzam tryby wydajności w nowościach, czy wracam do starszych tytułów.
Scroll to top