EPOMAKER Carbonis – recenzja. Piękna myszka z charakterem!

Pudełko Epomaker Carbonis na drewwnianym blacie.
Artur Janczak
Artur Janczak

Nie wiem, kto wpadł na pomysł wsadzenia ekranu LCD do myszki gamingowej, ale EPOMAKER Carbonis uparcie próbuje mi udowodnić, że to ma sens. Poza tym bajerem mamy tu włókno węglowe, sensor PAW3950 i wagę 50 gramów, co na papierze wygląda jak przepis na solidny sprzęt. Czy ten sprzęt faktycznie dowozi wyniki, czy po prostu ładnie wygląda na biurku?

Specyfikacja EPOMAKER Carbonis

Sensor Pixart PAW3950 (do 30 000 DPI)
Mikrokontroler Nordic 54L
Waga 50 g
Obudowa Kompozyt z włókna węglowego (Carbon Fiber)
Ślizgacze PTFE
Odświeżanie Do 8000 Hz
Łączność Radiowa 2.4 GHz, Bluetooth 5.0, USB-C
Opóźnienie 0,3 ms (kabel), 0,375 ms (2.4 GHz), 8 ms (Bluetooth)
Akumulator 300 mAh
Wymiary 123 × 66,1 × 42,7 mm

Pierwsze wrażenie, czyli waga piórkowa

W pudełku bez zbędnych fajerwerków znajdziemy to, co najważniejsze. Oprócz myszy jest kabel, bezprzewodowy odbiornik i – co zawsze cieszy – komplet zapasowych ślizgaczy PTFE. Pierwszy kontakt z Carbonis potrafi zbić z tropu, bo urządzenie waży zaledwie 50 gramów.

Akcesoria dołączone do Epomaker Carbonis

Mimo tej piórkowej wagi sprzęt jest zaskakująco zwarty. Nie ma tu mowy o uginającym się plastiku czy trzeszczeniu przy mocniejszym chwycie. Konstrukcja jest niesamowicie sztywna, a gładka, lekko teksturowana powierzchnia świetnie maskuje odciski palców i zapobiega poceniu się dłoni. Od razu czuć, że to kawał solidnego hardware’u.

Bryła i karbon, czyli czysta asymetria

Wyjaśnijmy sobie jedną rzecz od razu: unikalny, falisty wzór na obudowie to nie jest żadna naklejka. Producent wykorzystał tu pełnoprawny kompozyt z włókna węglowego (carbon fiber composite), a widoczna struktura jest fizycznie wycięta w materiale obudowy. Daje to kapitalną przyczepność i sprawia, że mysz pewnie leży w dłoni, co przy chwycie typu claw grip sprawdza się u mnie wręcz wybornie.

Trzeba jednak pamiętać, że to gryzoń bezwzględnie asymetryczny, zaprojektowany wyłącznie dla praworęcznych graczy. Lewy bok obudowy mocno wybrzusza się na zewnątrz, tworząc szeroką półkę pod kciuk. Producent celuje w dłonie średnie i duże. Jeśli macie mniejsze dłonie, ten garb z lewej strony może wam zwyczajnie skracać zasięg i utrudniać szybkie flick shoty.

Ekran LCD, czyli użyteczny bajer

Zazwyczaj podchodzę z dużym dystansem do pakowania ekraników wszędzie tam, gdzie ostał się kawałek wolnego plastiku, ale w Carbonis ten mały LCD ma sens. Wyświetla dokładny procent naładowania baterii, aktualne DPI, tryb połączenia oraz częstotliwość odświeżania (polling rate). Koniec z liczeniem mrugnięć diody i domyślaniem się, czy mysz padnie za pięć minut, czy za godzinę.

Ekran LCD z trybem DPI oraz wskaźniekiem baterii

Ekranik domyślnie wygasza się podczas ruchu, by oszczędzać prąd, i wybudza po kilku sekundach bezczynności (co zresztą można skonfigurować). Krótko mówiąc – bajer, ale taki, z którego faktycznie korzysta się na co dzień.

Przełączniki i scroll, czyli chrupko i cicho

EPOMAKER nie rzuca na lewo i prawo nazwami producentów przełączników, ale te zamontowane pod głównymi klawiszami (wykonanymi z mieszanki poliwęglanu i włókna węglowego) robią świetną robotę. Mają minimalny pre-travel, klikają chrupko, szybko i nie irytują przy tym wysokim brzmieniem. Boczne przyciski z tworzywa ABS mają już zauważalnie dłuższy skok, ale to standard nawet w dużo droższych modelach.

Przybliżenie na scroll w EPOMAKER Carbonis

Rolka przewijania również zasługuje na pochwałę. Pracuje cicho, ale pod palcem czuć bardzo wyraźne, schodkowe przeskoki. Daje to świetną kontrolę nad przeglądaniem długich tekstów czy podczas precyzyjnej zmiany ekwipunku, bez ryzyka, że scroll poleci o jedno kliknięcie za daleko.

Sensor PAW3950 i potęga 8000 Hz

Sercem myszy jest topowy sensor Pixart PAW3950 połączony z kontrolerem Nordic 54L. Ten duet obsługuje śledzenie z szybkością 750 IPS i przyspieszeniem 50G, a odświeżanie można podbić aż do 8000 Hz. Opóźnienie – wedle deklaracji producenta – spada wtedy poniżej 0,4 ms.

Spód myszki oraz sensor

W praktyce? Carbonis oferuje śledzenie ostre jak brzytwa i błyskawiczną rejestrację kliknięć, bez gubienia sygnału, co świetnie sprawdza się w FPS-ach. Sesje w Battfield 6 i ARC Raiders tylko to potwierdziły. Fajnym patentem jest możliwość zmiany odświeżania w locie za pomocą skrótu (boczny przycisk 1 + prawy klik), co pozwala szybko zrzucić polling rate do 1000 Hz, gdy akurat pracujemy na pulpicie.

Łączność i nietypowy dongiel

Mysz obsługuje łączność radiową 2.4 GHz, Bluetooth 5.0 oraz połączenie po kablu USB-C. I o ile z sygnałem nie ma najmniejszych problemów, o tyle sam sposób podłączenia odbiornika radiowego potrafi zaskoczyć.

Tył myszki EPOMAKER Carbonis

Zamiast zwykłego wtyku USB, który wpinamy do komputera, dongiel EPOMAKER ma tylko port żeński USB-C. Oznacza to, że musicie użyć dołączonego kabla, wpiąć go do komputera, a na jego końcu zamontować odbiornik, który i tak wala się potem po biurku. Miało być bezprzewodowo, a i tak kończymy z kablem na blacie – rozwiązanie, które fanów czystego stanowiska może zwyczajnie irytować.

Oprogramowanie online i (słaba) bateria

Konfiguracja sprzętu odbywa się bezboleśnie z poziomu webowego oprogramowania w przeglądarce opartej na Chromium. Ustawimy tu przypisanie klawiszy, makra, profile, LOD, polling rate czy czasy usypiania, a brak konieczności instalowania „ciężkich” sterowników w systemie to zawsze ogromny plus.

Niestety, niska waga urządzenia to zasługa mikroskopijnej baterii o pojemności 300 mAh. Dodajmy do tego ekran LCD i wysoki polling rate, a okaże się, że przy intensywnym użyciu (zwłaszcza w trybie 8000 Hz) prądu starcza zaledwie na około dwa dni grania. Na pocieszenie zostaje fakt, że do pełna naładujemy ją w niecałą godzinę, nie przerywając przy tym rozgrywki.

Podsumowanie, czyli flagowiec z haczykami

EPOMAKER Carbonis to kawał rewelacyjnego hardware’u zamknięty w niezwykle lekkiej (50 g) obudowie z kompozytu z włókna węglowego. Topowy sensor PAW3950 daje tu wysoką precyzję i stabilne śledzenie, a responsywność i ergonomia dla osób praworęcznych stoją na najwyższym poziomie.

Trzeba jednak pamiętać o kompromisach. Drenująca się błyskawicznie bateria oraz nietypowy sposób podłączenia odbiornika 2.4 GHz za pomocą kabla to rzeczy, które potrafią sfrustrować. Niemniej w cenie oscylującej wokół 400 złotych dostajemy parametry zarezerwowane do niedawna wyłącznie dla najdroższych myszek na rynku. Jeśli przełkniecie krótkie czasy na baterii, Carbonis z pewnością nie zawiedzie.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Za dostarczenie sprzętu do recenzji dziękujemy firmie EPOMAKER.
Udostępnienie myszki w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.


Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Artur Janczak
Naczelny. Na co dzień pilnuję, żeby nasz serwis trzymał fason, a w międzyczasie sam siadam do klawiatury. Tworzę newsy, recenzuję gry oraz sprzęt gamingowy i przelewam własne przemyślenia do felietonów. Gry wideo to dla mnie temat rzeka – niezależnie od tego, czy sprawdzam tryby wydajności w nowościach, czy wracam do starszych tytułów.
Scroll to top