Japończycy z Nintendo już dawno odcięli poczciwego 3DS-a od kroplówki z oficjalnym eShopem, ale tamtejsza scena homebrew wciąż ma się świetnie i ani myśli składać broni. Programista ukrywający się pod pseudonimem p0mpurin właśnie wypuścił w świat Kasumi – nieoficjalnego klienta usługi GeForce NOW napisanego specjalnie z myślą o konsolkach z rodziny New 3DS. W praktyce oznacza to odpalanie potężnych gier ze Steama czy Epic Games Store na małym, podwójnym ekranie, podczas gdy całą obliczeniową, ciężką robotę wykonują odległe serwery NVIDII.
Tylko nowsze modele i przerobiony system
Aplikacja Kasumi działa włącznie na odświeżonych rewizjach sprzętu, czyli New Nintendo 3DS, New 3DS XL oraz New 2DS XL. Starsze warianty kieszonsolki z miejsca odpadają, bo zwyczajnie brakuje im wbudowanego, sprzętowego dekodera wideo, na którym opiera się cała ta strumieniowana magia. Po stronie samego oprogramowania niezbędny jest oczywiście odblokowany firmware w postaci popularnego środowiska Luma3DS. Instalacja to już jednak formalność – sprowadza się do ręcznego wgrania pliku przez FBI albo bezpośredniego uruchomienia programu z poziomu Homebrew Launchera.
Aktywne konto w GeForce NOW trzeba rzecz jasna posiadać, ale do zabawy wystarczy nawet ten darmowy, mocno okrojony próg abonamentowy. W takim wypadku dochodzą nam uciążliwe kolejki i sztywny, godzinny limit pojedynczej sesji, choć Kasumi przynajmniej potrafi oszacować czas oczekiwania i ładnie powiadomi, gdy tylko zwolni się dla nas miejsce na wirtualnej maszynie. Sama biblioteka gier to chmurowy standard, więc do dyspozycji macie po prostu własne zakupy ze Steama, Epic Games Store czy ze sklepu Ubisoftu.

Żyroskop, lupa i 30 klatek
Twórca całkiem sprytnie nagiął ustawienia chmury do skromnych możliwości konsolki. Obraz leci do nas w 30 klatkach na sekundę przy przepływności celowo przyciętej do około 1 Mb/s – przy wyższych wartościach stary, wbudowany moduł Wi-Fi 2,4 GHz w 3DS-ie po prostu zaczynał gubić pakiety w locie. Według doniesień serwisu VideoCardz, docelowy strumień zachowuje rozdzielczość na poziomie maksymalnie 960 na 540 pikseli. Całkowite opóźnienie (input lag) w testach autora oscylowało w granicach 60 do 80 ms, do czego sprzęt fizycznie dokłada jeszcze jedną lub dwie zbuforowane klatki w zapasie. Do precyzyjnych sieciowych strzelanek to zdecydowanie za dużo, ale przy spokojniejszych RPG czy powolnych grach przygodowych taki wynik powinien Wam w zupełności wystarczyć.
Naprawdę ciekawie i z głową rozwiązano samo sterowanie. Niewielki Circle Pad oraz gumowy C-Stick robią tu za standardowe gałki analogowe, a brakujące L3, R3 i przycisk systemowy po prostu wylądowały jako wirtualne guziki na dolnym ekranie dotykowym. Do tego deweloperskiego pakietu dochodzi asysta celowania wbudowanym żyroskopem, unikalny układ przycisków ustawiany osobno pod każdą uruchamianą grę oraz zdalna klawiatura, pomagająca przebrnąć przez pecetowe ekrany logowania. Programista zaimplementował nawet wirtualną lupę z funkcją zapamiętywania stref, bo maleńkie napisy z „dużych” gier przeniesione na główny ekran 3DS-a potrafią w ułamku sekundy zamienić się w nieczytelną papkę mrówczych pikseli.
Projekt Kasumi to obecnie publiczna beta wydana na otwartej licencji GPL 3.0, w żaden sposób niepowiązana oficjalnie ani z NVIDIĄ, ani z prawnikami Nintendo. Czy granie w chmurze na 3DS-ie jest jakoś wybitnie praktyczne? Raczej średnio. Czy to piękny, inżynieryjny pokaz sił ze strony utalentowanej społeczności? Absolutnie tak.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.

