Nasza przygoda w strefie gier niezależnych na tegorocznym CD-Action EXPO dobiegła końca. W poprzednich dwóch częściach rzuciliśmy światło na wiele obiecujących projektów, ale kreatywność deweloperów, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać, była tak duża, że musieliśmy podzielić materiał na trzy odsłony. Przed Wami finałowa część naszej targowej relacji.
W tym materiale przyglądamy się ostatnim perełkom, które wpadły nam w oko – od zabawnych symulatorów, przez mroczne gry zręcznościowe, aż po ambitne projekty fanowskie. W poniższym materiale zebraliśmy ostatnią porcję odkryć oraz wrażeń z prezentowanych produkcji, które podczas targów szczególnie zapadły nam w pamięć.
Do You Even Forklift? (Garage 5)
Wyrusz w podróż do Japonii w stylu Ghibli! Puść wodze fantazji swoim wózkiem widłowym w spokojnej prefekturze. Podróżuj po całej wyspie i rozwiąż ponad 65 zagadek, aby poznać swoją historię.

Dawid
Do You Even Forklift ma proste założenia: bawimy się w operatora wózka widłowego i wykonujemy proste zagadki logiczne polegające na przenoszeniu rzeczy z punktu A do punktu B. Jeździmy więc wózkiem, podnosimy przedmioty, auta, banery i rzucamy je tam, gdzie trzeba. Ta prostota w gameplayu urzeka na równi z oprawą graficzną i muzyką. To miła dla oka i odstresowująca produkcja, w której każdy ukończony etap sprawiał, że natychmiast uruchamiałem kolejny.
Death Pong (Circle of Rats)
Zręcznościowa gra z napięciem, pijackimi wspomagaczami i nielegalnymi pojedynkami w podziemnym barze. Wchodzisz do miejsca, w którym nikt nie gra dla zabawy. Obroża na szyi zaciska się, słychać szepty publiczności, a każdy rzut może zakończyć się wygraną… lub karą. Tutaj nie ma remisów – są zwycięzcy i trupy.

Dawid
Death Pong zapowiadał się obiecująco i dokładnie taki pozostaje w mojej pamięci. Budzimy się w knajpie, nie mamy z czego zapłacić barmanowi, więc ten oferuje nam inny sposób uregulowania rachunku. Na zapleczu prowadzona jest gra w beer ponga, jeśli wygrasz, twój dług zostaje anulowany. Jeśli nie… cóż, powiedzmy, że piłeczką więcej nie porzucasz.
To co natychmiast mi siadło, to klimat. Gra jest wizualnie niepokojąca, pełna dwuznaczności i takiej „brudnej” atmosfery. I to w produkcji, w której rzucamy piłeczką do kubków. Gameplay jest bardzo prosty, ale wciąga jak bagno. Na tyle, że kiedy przegrałem pierwszą rundę, z miejsca chciałem się odegrać. Czekam.
Vampire The Masquerade: Reawakened (Paweł Galewicz)
Dawid
Kiedy ujrzałem na targach VtM: Reawakened wiedziałem, że muszę na własne oczy zobaczyć jak przebiegają prace nad modyfikacją i byłem pod wrażeniem efektów. Owszem, to nadal silnik Skyrima, ze wszystkimi jego zaletami i wadami, ale mimo wszystko ilość zmian jest naprawdę imponująca. Mój podziw budzi przede wszystkim to, jak wiele udało się odtworzyć z oryginalnego Vampire The Masquerade: Redemption. Piszę odtworzyć, bowiem autorzy moda musieli wiele z tych assetów stworzyć od zera, a mimo to, wszystkie prezentują się o wiele lepiej niż w oryginalne.

Vampire The Masquerade: Reawakened to fanowska modyfikacja powstająca na silniku gry Skyrim. Więcej informacji oraz materiały wideo z projektu znajdziecie na platformie Nexus Mods
ta to nie tyle remaster starego Redemption, ale jego Remake. Głosy nagrano od zera, część sekwencji przebudowano lub rozbudowano, a na wszystko składa się również całkiem przyzwoity Voice Acting, w którym twórcy dbali o to, by brzmiał zgodnie z realiami historycznymi. To do czego można się doczepić, to animacje, które czasem chrupią, ale w końcu to Wampir, tam zawsze coś nie działało tak, jak powinno. A tak całkiem poważnie mówiąc, to liczę, że mod zostanie ukończony i ujrzy światło dzienne i nie rozpadnie w pył pod jego wpływem.
Podsumowanie
Domykamy nasze wrażenia ze strefy indie na CD-Action EXPO. Te intensywne dni, wypełnione dziesiątkami rozegranych partii i fascynującymi rozmowami z twórcami, dobitnie udowodniły, że scena niezależna jest w niesamowitej formie. To właśnie tutaj, z dala od sztywnych ram korporacyjnych budżetów, bije prawdziwe, nieskrępowane serce branży gier wideo, gdzie czysta pasja i chęć eksperymentowania rodzą projekty absolutnie wyjątkowe.
Wszystkie ograne przez nas produkcje – choć tak skrajnie różne pod względem mechaniki i oprawy – lądują na naszych prywatnych listach życzeń, a ich dalszy rozwój będziemy śledzić z zapartym tchem. Strefa niezależna po raz kolejny okazała się najjaśniejszym punktem targów, pozostawiając nas z masą świetnych wspomnień i ogromnym apetytem na więcej. Do zobaczenia na kolejnych growych szlakach!
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.



