Ostatnie akordy Pyrkonu. Niedziela pełna magii, fandomowych wiosek i trudnych pożegnań

Pyrkon 2026
Marcin Ćwiek
Marcin Ćwiek

Mogłoby się wydawać, że niedziela na tak ogromnym festiwalu to czas powolnego zwijania żagli, spokoju i opustoszałych hal. Nic bardziej mylnego! Ostatni dzień Pyrkonu udowodnił, że to wciąż pełnoprawna część wydarzenia, napędzana niesłabnącą energią uczestników i masą unikalnych atrakcji. Choć w powietrzu unosiła się już lekka nuta nostalgii, a zmęczenie po trzech intensywnych dniach dawało się we znaki zarówno wystawcom, jak i festiwalowiczom, nikt nie zamierzał marnować ostatnich godzin. Niedziela stała się idealną okazją do nadrobienia zaległości, odwiedzenia spektakularnych wiosek tematycznych, łapania ostatnich zniżek na targowisku oraz uczestnictwa w warsztatach i koncertach. Zapraszamy na finałowe, podwójne podsumowanie zamykające naszą weekendową relację z Poznania!

Wrażenia Jakuba

Grupa SaberArt ponownie wprowadzała uczestników w sztukę walki na miecze świetlne. Nie zabrakło wioski Gothica, czyli najbardziej kultowej „polskiej” gry, czy stanowisk zrzeszających fanów Wiedźmina, One Piece oraz twórczości Ricka Riordana. To zawsze świetna okazja, aby porozmawiać z osobami, które mają podobne zajawki do naszych. Wielkim nieobecnym była oczywiście wioska Warhammera 40,000, co wynikało z nowego regulaminu. Szkoda, bo zbroje Ultramarines zawsze robiły ogromne wrażenie.

Pyrkon 2026: Zdjęcie przedstawia parę cosplayerów pozujących wewnątrz hali konwentowej. Po prawej stronie stoi mężczyzna wcielający się w postać Leona S. Kennedy'ego, a obok niego pozuje dziewczyna w białej peruce oraz czarno-białym, stylizowanym stroju pokojówki. food trucka.

Pokaż mi swoje towary

Jeśli nie zdążyliście czegoś zakupić w poprzednie dni, to niedziela jest świetną okazją, aby jeszcze coś upolować. Tym bardziej że wystawcy są wtedy bardziej skłonni do obniżania cen i można z nimi nawet nieco pohandlować. Sam zawsze staram się to robić, choćby dla samego klimatu.

Pyrkon 2026: Kadr przedstawia niezwykle klimatyczne i oryginalne stoisko handlowe o nazwie Unique Fantasy Objects.

Czas pożegnania

Niektórzy co prawda siedzą do oporu i potrafią bawić się aż do zamknięcia bram. W niedzielę odbywa się bardzo dużo tak zwanych meet-upów, czyli zlotów fanów konkretnych uniwersów. W tym roku odbył się nawet niezrozumiały dla mnie protest nawiązujący do hashtagu „Murem za mundurem”. Niestety nowy regulamin dalej zbiera swoje żniwo.

Pyrkon 2026: Fotografia ukazuje bogato zaopatrzone stoisko z oficjalnymi gadżetami dla fanów popkultury, mangi i gier. W górnej części konstrukcji zawieszono czarne, materiałowe banery z różnorodnymi nadrukami (m.in. z hasłami „No Waifu No Laifu”, „Mother of Cats” czy motywem z filmu Alien).

Mimo wszystko nie odczułem, aby ludzi było zdecydowanie mniej. Zmęczenie również dało się we znaki zarówno uczestnikom, jak i wystawcom i niestety było to widoczne. Oczywiście nie jest to wina organizacji, bo po trzech intensywnych dniach trudno się temu dziwić. Podobnie jak corocznym problemom z przeładowanymi pociągami.

Wrażenia Marcina

Niedziela na Pyrkonie to zawsze ten specyficzny moment, kiedy ekscytacja miesza się z lekką nostalgią. Z jednej strony w głowie tli się myśl: „to już koniec?”, z drugiej – to idealny czas, by nadrobić zaległości i odwiedzić miejsca odkładane na ostatnią chwilę. Finałowy dzień festiwalu udowodnił, że energia uczestników nie słabnie do samego końca, a popkulturowa magia potrafi trzymać w napięciu aż do opuszczenia bram MTP.

Pyrkon 2026: Fotografia ukazuje niezwykle widowiskowy i humorystyczny cosplay sfotografowany na otwartym dziedzińcu przed przeszklonym kompleksem budynków.

Potężne wioski i popkulturowe mikroklimaty

Niedzielny poranek upłynął pod znakiem eksploracji niesamowitych stref stworzonych przez fanów dla fanów. Wielkie wioski tematyczne i fantastyczna wyspa pokazały, jak niezwykłe środowiska potrafi zbudować zjednoczona społeczność. Można było przenieść się prosto do światów takich marek jak One Piece, Bleach czy kultowy Gothica.

Pyrkon 2026: Zdjęcie prezentuje stoisko rzemieślniczej marki Soap Szop, oferującej ręcznie robione kosmetyki. Tło stanowi wielki biały baner z napisem „Totalnie fantastyczne kosmetyki” wkomponowanym w grafikę leśnego poroża i gałęzi.

Przy stoisku tego ostatniego uniwersum nie omieszkałem zresztą podpytać innych uczestników o ich odwieczne, frakcyjne sympatie – dyskusje o tym, który obóz jest jedyny słuszny, jak zawsze rozpalały emocje. W każdym z tych miejsc dało się odczuć unikalny klimat, a co najważniejsze, twórcy stref przygotowali masę angażujących quizów i wyzwań. Sam miałem okazję przejść szybki kurs i nauczyłem się warzyć miksturę many, dzięki czemu wróciłem do domu bogatszy o garść bryłek magicznej rudy.

Muzyka na przetrwanie ostatniego dnia

Choć siły po całym weekendzie były już na wyczerpaniu, niezawodnym paliwem okazała się strefa koncertowa. Niedziela była ostatnią szansą na obcowanie z muzyką na żywo w najróżniejszych wydaniach. Na scenie pojawiła się między innymi Liz Katrin, wokalistka i kompozytorka, której magnetyczny głos możecie kojarzyć z takich hitów i produkcji growych jak The Medium, Diablo IV, Frozenheim czy Shadow Warrior 2.

Pyrkon 2026: Fotografia ukazuje stoisko artystyczne Root's Pottery z ręcznie lepioną ceramiką.

Poza tym ogromną dawkę dobrej zabawy dostarczył świetny koncert fandubbingowy oraz występ wrocławskiego zespołu Rustica. Różnorodność brzmień sprawiła, że zmęczenie momentalnie odchodziło w niepamięć, a festiwalowicze mieli siłę, by wycisnąć z niedzieli absolutne maksimum.

Warsztaty, pasja i pyrkonowa miłość

Ostatni dzień festiwalu to także raj dla osób szukających praktycznej wiedzy i kreatywnych wyzwań podczas licznych warsztatów. Chętni mogli spróbować swoich sił w precyzyjnym tworzeniu origami czy nauce malowania figurek – co świetnie rozwiązano, bo organizatorzy zapewnili wszystkie materiały i modele na miejscu, więc każdy mógł dołączyć do zabawy z marszu.

Pyrkon 2026: Zdjęcie prezentuje urocze, pastelowo-fioletowe stoisko Timka Craft. Nad ladą wisi tabliczka w kształcie chmurki informująca o sprzedaży autorskich naklejek, skarpetek, breloków oraz obrazów.

Jednym z najważniejszych punktów dnia były dla mnie warsztaty w strefie Project Mayhem. Prelegenci w niezwykle ciekawy sposób tłumaczyli, jak zbudować profesjonalny koncept cosplayu i jak okiełznać chaos podczas tworzenia własnego stroju. Dostarczono masę emocji i udowodniono, jak luźną wyobraźnię przekuć w świadome, techniczne decyzje projektowe. Co najlepsze, teoria szybko ustąpiła miejsca części praktycznej.

Pyrkon 2026: Szerokie ujęcie dokumentuje ogromny, gęsty tłum uczestników konwentu przemierzający główną aleję komunikacyjną hali targowej.

Niedziela była też okazją, by po raz ostatni zatracić się w grach rytmicznych czy pograć na otwartych stanowiskach komputerowych i konsolowych. Na sam koniec weekend dostarczył też niezwykle wzruszającego momentu – byłem świadkiem pięknych zaręczyn, co tylko udowadnia, że miłość na Pyrkonie kwitnie w najlepsze.

Pyrkon 2026: Kadr prezentuje oficjalną wystawę wyróżnionych strojów cosplayowych, zaprezentowanych na manekinach przed fioletowymi ściankami działowymi.

Z ciężkim sercem, zmęczeni, ale z potężnym bagażem genialnych wspomnień zamykamy tegoroczny festiwal. Koniec dnia przyniósł masę niezapomnianych emocji. To był wspaniały, intensywny czas. Odpoczywamy, porządkujemy notatki i już niedługo widzimy się na naszej stronie przy pełnym, kompletnym podsumowaniu całego Pyrkonu. Do zobaczenia za rok!

Podsumowując

Niedzielny finał Pyrkonu udowodnił, że ostatnie godziny festiwalu potrafią dostarczyć równie mocnych wrażeń, co sam środek weekendu. Choć w powietrzu unosiło się już zmęczenie, a kuluarowe dyskusje i niespodziewane protesty wokół nowego regulaminu pokazały, że nastroje były zróżnicowane, to popkulturowa pasja ostatecznie wygrała ten dzień. Warzenie mikstur w wioskach, polowanie na ostatnie zniżki u wystawców, świetne warsztaty i poruszające momenty, takie jak zaręczyny na terenie MTP, stworzyły niezapomniany klimat zamknięcia.

Pyrkon 2026: Zdjęcie przedstawia osobę stojącą na zewnątrz pawilonu nr 11 w pełnym, ostrym słońcu. Cosplayer ma na sobie białą maskę wzorowaną na filmie V jak Vendetta oraz czarny kapelusz ozdobiony przypinkami z logo Umbrella Corporation.

Z ciężkim sercem, spakowanymi plecakami i głowami pełnymi świeżych wspomnień opuściliśmy teren targów, ruszając w stronę tradycyjnie przeładowanych pociągów. Niedziela wycisnęła z tego weekendu ostatnie soki i idealnie spięła klamrą ten intensywny czas. My tymczasem zabieramy się za porządkowanie notatek i zdjęć – do usłyszenia już niedługo w naszym pełnym, kompletnym podsumowaniu całego wydarzenia na stronie!


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Reddicie lub Fediverse.


Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Marcin Ćwiek
Imperator krainy jeży, pasjonat ciężkiej muzyki, gracz i obieżyświat. Cześć! Mam na imię Marcin i uwielbiam grać oraz gotować, podróżować, aktywnie spędzać czas z moją kochaną rodzinką. Za dnia jestem ojcem oraz menadżerem hostelu w centrum Gdańska, w nocy zaś zakładam kocyk i ratuję wirtualne światy 😄 Gram na wszystkim i nie lubię wojen konsolowych!
Scroll to top