Już Pograne! – Midnight Fight Express

Midnight Fight Express - grafika promocyjna

Cóż poradzę, że uwielbiam chodzone bijatyki. Jest to jeden z niewielu gatunków, które potrafią mi dostarczyć tak wiele emocji w tak krótkich, półgodzinnych interwałach. Wydawać by się mogło, że trudno będzie przebić takich tytanów jak Streets of Rage 4 czy Battletoads. A jednak, Polska górą! Midnight Fight Express pokazuje, że da się zrobić to inaczej!

O Midnight Fight Express dowiedziałem się podczas ostatniej prezentacji Summer Game Fest. Jakub Dzwinel zdecydował się na ciekawy ruch, udostępniając teraz graczom krótką wersję demonstracyjną. Ta trwa około pół godziny, a pobierzecie ją z platformy Steam. Tytuł będzie miał swoją premierę już 23 sierpnia 2022 roku, dlatego też postanowiłem przyjrzeć pozycji bliżej. Czy gra wydawnictwa Humble Games to rzeczywiście rewolucja w chodzonych bijatykach? Sprawdźmy to!

Kto gnatem wojuje…

Wygląda na to, że główna fabuła Midnight Fight Express będzie opierać się na retrospekcji. Główny bohater jest przesłuchiwany przez policję, a zadaniem gracza jest odtworzenie wszystkich opowiadanych wydarzeń. Jak to zrobić? To proste! Wystarczy obijać jak najwięcej krzywych mord! W pewnym momencie, do domu głównego bohatera trafia tajemniczy, gadający dron. Ten nawołuje do zrobienia porządku, a nie ukrywam, eliminacja brzydkich gangsterów jest moim tajemniczym hobby od lat.

Midnight Fight Express stawia przede wszystkim na szybką, bezkompromisową akcję. Fabuła, jak i przerywniki filmowe nie mają tu wielkiego znaczenia, wręcz przeciwnie – one mają tylko dawać pretekst do jatki. Akcję w grze obserwujemy z rzutu izometrycznego i moim zdaniem jest to bardzo dobry ruch! Ta perspektywa daje większe pole widzenia wrogów oraz przedmiotów, jakich możemy użyć w trakcie intensywnych pojedynków. Choć graczom wysuwają się skojarzenia z Hotline Miami, gra Humble Games przypomniała mi z kolei o kultowym Fighting Force.

Głównie przez bardzo szerokie wykorzystanie przedmiotów, jakie pokazano w wersji demonstracyjnej. Bohater gry może zadać szybką kombinację ciosów, naładowany mocniejszy atak, ale również wykorzystywać znalezione na podłodze pomoce. Od podstaw w stylu pałek i noży, poprzez pistolety z kilkoma pociskami oraz wybuchające beczki. Na te trzeba szczególnie uważać! Rzucając je zbyt blisko, gracz także oberwie srogo.

Midnight Fight Express, czyli stylowa rozwałka

W wersji demonstracyjnej Midnight Fight Express pokazano aż trzy poziomy z planowanych czterdziestu, co zgrało się na około pół godziny rozgrywki. Na trzecim etapie byłem nieco zdziwiony, bałem się że demo będzie zwyczajnie za długie. Tytuł jednak zostawił mnie głodnym, głównie przez pokazane drzewko umiejętności. To możemy rozwijać aż w sześciu kategoriach: wojownik, parowanie i kontrataki, finishery, chwytanie, lina oraz druga broń palna.

Oprócz tego, tytuł pozwoli na zdobywanie elementów kostiumu, jakie bohater będzie mógł przywdziać wraz z postępami w rozgrywce. Nie mają one żadnego wpływu na statystyki, a jedynie stanowią element urozmaicenia. Midnight Fight Express będzie też zachęcać do powtarzania poziomów, a to przez zaimplementowany system rang, znanych chociażby z serii Devil May Cry.

Co jednak najbardziej mnie przyciąga do Midnight Fight Express, to szybkość akcji w grze. Łojenie oponentów zajmuje naprawdę sekundy, krew się leje wszędzie, a odkrywanie kolejnych zdolności bohatera naprawdę sprawiało mi radość. Choć styl graficzny jest minimalistyczny, pozwala on na uwydatnienie brutalności, jaką prezentuje tytuł. Efekty dźwiękowe również nie zostały spartolone, co tylko nastraja mnie pozytywnie na końcówkę sierpnia.

Z pewnością polecam sprawdzić to demo! Jeśli nie chcecie psuć sobie niespodzianki, tytuł wpadnie 23 sierpnia 2022 roku do usługi Xbox Game Pass. Taka kolej rzeczy sprawia, że nawet w okienku recenzenckim, trudno będzie mieć do pozycji jakiekolwiek pretensje. Mam tylko nadzieję, że pełna gra kryje znacznie więcej niespodzianek, niż to co zaprezentowała wersja demonstracyjna.

Gameplay

Moim marzeniem zawsze było mówić i pisać o grach. Z zazdrością patrzyłem na redaktorów wielkich gazet oraz Hypera, dlatego teraz robię wszystko by być jak moi idole. Choć moim konikiem są wyścigi i platformówki, staram się coraz częściej wychodzić z giereczkowej strefy komfortu.
Scroll to top