Miyazaki przyznaje, że nazwanie The Duskbloods grą PvPvE było błędem

Screen z gry The Duskbloods
Artur Janczak
Artur Janczak

Hidetaka Miyazaki rzadko przyznaje się do błędów, a tu proszę. Reżyser studia From Software uważa, że nazwanie The Duskbloods grą PvPvE podczas oficjalnej zapowiedzi mocno wprowadziło graczy w błąd. Ta konkretna łatka przyklejona do The Duskbloods skojarzyła się społeczności z zupełnie innym gatunkiem, niż japońscy twórcy mieli na myśli.

Dlaczego PvPvE to nietrafiona etykietka

Problem polega na tym, że hasło PvPvE większości graczy od razu przywodzi na myśl tak zwane extraction shootery. Nadchodzące The Duskbloods zdecydowanie nim nie jest. Jak tłumaczy reżyser, studio wcale nie ruszało do firmy Nintendo z takim gotowym szyldem. Chodziło raczej o kilka konkretnych mechanik, takich jak system Sigil oraz specjalne wydarzenia na mapie. Mają one naturalnie napędzać dramaturgię między graczami. Ważną rolę odegra też system Virtue budujący specyficzne relacje. Miyazaki przyznaje wprost, że skrót PvPvE sugerował niemal wyłącznie brutalne rąbanie innych uczestników zabawy. Z kolei popularne określenie PvE zupełnie nie oddawało sedna całego projektu. Prawda leży więc gdzieś pośrodku.

Patrząc z perspektywy czasu, cała ekipa zgodnie uznaje ten wybór za dość niefortunny. Skojarzenie ze wspomnianym sieciowym podgatunkiem było na tyle silne, że całkowicie przyćmiło resztę unikalnych pomysłów. Twórcom zależy przecież na zupełnie innych aspektach rozgrywki. Krótko mówiąc, zapowiadana produkcja padła ofiarą kiepsko dobranego hasła w komunikacji marketingowej.

YouTube player

Co to właściwie jest

Pod spodem kryje się intrygująca mieszanka znajomego soulslike oraz mechanik, których Miyazaki nie potrafił zmieścić w klasycznych grach dla jednego gracza. Ośmioro uczestników trafia na wspólną mapę, gdzie tłucze przeciwników i siebie nawzajem, ale o ostatecznej wygranej decyduje wspomniany system Virtue. I tutaj pojawia się bardzo ważny niuans. Punkty potrzebne do zwycięstwa zdobywacie nie tylko w bezpośredniej walce z żywymi oponentami. Otrzymujecie je także za wnikliwą eksplorację mapy, ubijanie potężnych bossów czy zwykłe zbieranie przedmiotów. Sam reżyser otwarcie przyznaje, że nie błyszczy w starciach sieciowych. Woli on raczej podkradać się w cieniu i uderzać z zaskoczenia w momencie, gdy inni są bardzo zajęci sobą.

Mowa tu zresztą o dużej produkcji na wyłączność konsoli Nintendo Switch 2. Studio From Software wchodzi więc na zupełnie nowy dla siebie grunt pod kilkoma względami naraz. Zanim zatem odhaczycie The Duskbloods jako kolejny sieciowy produkt w stylu extraction, warto po prostu dać tej grze szansę. Sama rozgrywka udowodni, że chodzi w niej o coś znacznie ciekawszego. Jak doskonale widać, nawet legendarni twórcy mieli ogromny problem z trafnym ujęciem swojego autorskiego pomysłu w zaledwie jednym słowie.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.

Źródło: https://www.videogameschronicle.com/features/the-duskbloods-hidetaka-miyazaki/

Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Artur Janczak
Naczelny. Na co dzień pilnuję, żeby nasz serwis trzymał fason, a w międzyczasie sam siadam do klawiatury. Tworzę newsy, recenzuję gry oraz sprzęt gamingowy i przelewam własne przemyślenia do felietonów. Gry wideo to dla mnie temat rzeka – niezależnie od tego, czy sprawdzam tryby wydajności w nowościach, czy wracam do starszych tytułów.
Scroll to top