Microsoft zamknął studio Arkane Austin w maju 2024 roku i pozbawił pracy 96 osób. Jedną z nich był Harvey Smith, czyli współtwórca kultowego Deus Exa, Dishonored oraz Preya. Po dwóch latach ciszy wraca on z własnym studiem, a jego pierwszy komentarz brzmi jak dość gorzki żart.
„Wybraliśmy najgorszy moment w historii”
Nowe studio nazywa się Black Pony Immersive. Smith założył je wspólnie z Benem Horne’em, czyli byłym dyrektorem produkcji przy nieszczęsnym Redfallu. Twórca stwierdził w rozmowie z serwisem GamesIndustry.biz, że obaj wybrali dosłownie najgorszy moment w historii na otwieranie studia, ale zwyczajnie nie mieli innego wyjścia.
Szukanie inwestorów faktycznie okazało się prawdziwą drogą przez mękę. Horne przyznaje wprost, że odrzucili część składanych propozycji, ponieważ wydawały się one mocno podejrzane. Jedna z nich wprost sugerowała stworzenie projektu opartego na technologii blockchain oraz tokenach NFT. Smith tłumaczy natomiast swoją dość późną decyzję o założeniu firmy. Jego zdaniem człowieka do szalonych ruchów popycha dopiero moment, w którym wszystko wokół dosłownie wybucha.
Dawna ekipa Arkane znowu w komplecie
Studio wystartowało po cichu w sierpniu zeszłego roku. Zespół zdążył już urosnąć do 26 osób. Sporą część załogi stanowią dawni współpracownicy Smitha. Na czele tej grupy stoi Ricardo Bare, z którym deweloper projektował jeszcze pierwszego Deus Eksa. Ważną rolę odgrywa również Monte Martinez znany z takich firm jak Ion Storm i WolfEye. Szef nowej ekipy określa go mianem tajnej broni całego gatunku. Pozostali pracownicy zdobywali doświadczenie u gigantów pokroju Insomniac, Epic, Avalanche czy Volition. Kilka osób wyciągnięto wręcz bezpośrednio z największych technologicznych korporacji.
Walka z Backlogiem – Dishonored (PC). Arcydzieło, jakich mało
Wszyscy członkowie ekipy pracują w pełni zdalnie. Pełnoetatowi specjaliści rezydują na co dzień w Stanach Zjednoczonych, a samą firmę formalnie ulokowano w Austin. Smith mocno podkreśla zadbanie o odpowiednie ubezpieczenie zdrowotne dla załogi. W amerykańskich realiach wcale nie jest to powszechny standard u pracodawców. Deweloper ma też krótką uwagę dla wielkich wydawców regularnie zamykających kolejne zespoły. Przyznał szczerze, że korporacyjni decydenci chyba wciąż nie rozumieją ogromu swoich ostatnich strat.
Immersive simy i nic poza tym
Konkretów o pierwszej autorskiej grze na razie brakuje. Smith zaznacza jednak, że główny pomysł istniał znacznie wcześniej niż sama firma. Kierunek artystyczny zdradza zresztą nowa nazwa studia. Deweloperzy celują w pierwszoosobowe erpegi akcji z dopracowanymi światami i skomplikowanymi systemami. Gracze będą mogli rozwiązywać problemy po swojemu, co zwiastuje powrót do korzeni gatunku klasycznych immersive simów dla pojedynczego gracza.
Smith opisuje te założenia bardzo prosto. Główny bohater jest początkowo nieco za słaby, ale w zamian dostaje niezwykle kreatywne narzędzia. Otaczający go świat mocno zachęca do zwiedzania, a ostateczne tempo zabawy ustala wyłącznie sam grający. Autor dodaje też bardzo ciekawą refleksję. Jego zdaniem dotychczasowe nieudane projekty brały się właśnie z bolesnego schodzenia z wytyczonej ścieżki. Brzmi to jak idealne podsumowanie rozczarowującej przygody z grą Redfall bez wymieniania jej bezpośrednio z nazwy. Cała ta zapowiedź trafia zresztą w wyjątkowo ponury rynkowy moment. Legendarny Warren Spector kilka dni temu ogłosił całkowite odejście z branży. Ponadto pracownicy francuskiego oddziału Arkane Lyon wciąż nerwowo negocjują z Microsoftem przyszłość swojego studia.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
