Sony: „rozsądny konsument” wie, że nie jest właścicielem swoich gier

Klasyczny kontroler PlayStation 3 (DualShock 3) w niebieskim oświetleniu na ciemnym tle. To właśnie PS3 z wbudowanym napędem Blu-ray pomogło formatowi wygrać wojnę formatów z HD DVD.
Artur Janczak
Artur Janczak

Sony odpowiedziało na pozew dotyczący sprzedaży gier w PlayStation Store i wybrało linię obrony, która brzmi jak lekkie klepnięcie klienta po głowie. Zdaniem firmy „rozsądni konsumenci” doskonale wiedzą, że kupują wyłącznie licencję, a nie grę. Sprawa jest jednak ciekawsza, niż wygląda na pierwszy rzut oka, bo argumentacja japońskiego giganta w kilku miejscach sama się potyka.

O co właściwie poszło

W czerwcu czterech graczy pozwało Sony Interactive Entertainment przed sądem w północnej Kalifornii. Zarzut brzmi konkretnie: sklep PlayStation nie spełnia wymogów tamtejszej ustawy z 2025 roku, która nakazuje jasne i widoczne uprzedzenie klienta, że kupowanie treści cyfrowych oznacza nabycie licencji. Przyciski w rodzaju „Kup teraz” oraz „Potwierdź zakup” sugerują według powodów coś zupełnie innego.

Sony odpisało 21 sierpnia i stwierdziło, że „rozsądni konsumenci nie zostaliby wprowadzeni w błąd”. Firma powołuje się na regulamin licencyjny, w którym stoi, że oprogramowanie jest licencjonowane, a nie sprzedawane. Serwis Game File zwraca jednak uwagę na drobiazg, który zmienia perspektywę. Te zdania leżą kilkaset słów w głąb dokumentów liczących tysiące słów, do których prowadzi odnośnik drobnym drukiem w koszyku.

Argument, który sam się podkłada

Najciekawszy fragment odpowiedzi to jednak przykład, którym prawnicy Sony postanowili udowodnić swoją rację. „W epoce cyfrowej nie sposób twierdzić, że rozsądni konsumenci sądzili, iż nabywają cyfrową grę na własność”, czytamy w piśmie. „Gdyby tak było, powód Edward Heycock nie mógłby kupić Resident Evil Requiem 25 lutego 2026 roku za 69,99 dolara, ponieważ grę posiadałby wtedy powód Jason Mendoza, który nabył ją 14 lutego, a nie Sony„.

Rozumowanie brzmi efektownie, dopóki nie przełoży się go na cokolwiek spoza świata cyfrowego. Kupując płytę z filmem, nikt nie staje się właścicielem filmu, tylko właścicielem konkretnego egzemplarza, a sąsiad może spokojnie kupić własny. Sony miesza tu prawo do dzieła z prawem do kopii i wychodzi na to, że skoro nie da się posiadać wszystkiego, to nie można posiadać niczego. Trudno oprzeć się wrażeniu, że przy okazji ciężar całej sprawy przerzucono na klienta, bo to on ma być wystarczająco rozsądny, żeby domyślić się rzeczy, których firma nie napisała wprost. Takie niekonsumenckie podejście i jawne kpiące z inteligencji własnych odbiorców raczej nie zbuduje gigantowi dobrego wizerunku.

Wyczucie czasu jak zawsze bez zarzutu

Cała ta wymiana zdań odbywa się w wyjątkowo delikatnym momencie. Tydzień temu Sony rozesłało do posiadaczy kont wiadomość przypominającą, że kupują licencję na prywatny użytek, a nie samą grę. Formalnie nic w tym nowego, bo podobne zapisy mają Steam, Xbox oraz Nintendo, ale każdy taki komunikat trafia teraz na grunt rozgrzany decyzją o zakończeniu produkcji płyt PlayStation w styczniu 2028 roku.

To zresztą nie jedyny proces czekający firmę, bo wygaszanie fizycznych wydań również przyciągnęło prawników. Sony konsekwentnie trzyma się swojej linii i zapewne wygra niejeden z tych sporów, bo litera regulaminu stoi po jego stronie. Pytanie tylko, czy warto przy okazji sugerować własnym klientom, że ci, którym się to nie podoba, po prostu nie są dostatecznie rozsądni.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.

Źródło: https://www.gamefile.news/p/facing-lawsuit-sony-argues-its-already

Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Artur Janczak
Naczelny. Na co dzień pilnuję, żeby nasz serwis trzymał fason, a w międzyczasie sam siadam do klawiatury. Tworzę newsy, recenzuję gry oraz sprzęt gamingowy i przelewam własne przemyślenia do felietonów. Gry wideo to dla mnie temat rzeka – niezależnie od tego, czy sprawdzam tryby wydajności w nowościach, czy wracam do starszych tytułów.
Scroll to top