Recenzja Tony Hawk’s Pro Skater 1+2 na Nintendo Switch. Deskorolka w twojej kieszeni

Tony Hawk - okładka

Tony Hawk to żywa legenda sportów ekstremalnych. W końcu to pierwszy człowiek, któremu udało się opanować tzw. Indy 900. Wypromował też jazdę na desce i kulturę skate. Nic więc dziwnego, że to jego nazwiskiem zapoczątkowano sportową serię Pro Skater.

Lata mijały, nowe gry o szalonej jeździe na deskorolce straciły dawny blask. Gwoździem do trumny okazały się odsłony Tony Hawk RIDE oraz SHRED sprzedawane z kontrolerem w postaci deski. Gadżet miał wykrywać nasze ruchy i odzwierciedlać jazdę na prawdziwej deskorolce. Tak się jednak nie stało. Sprzęt po prostu nie działał.

Tony Hawk - high combo

Na szczęście historia ta ma szczęśliwe zakończenie, bo seria powróciła rok temu za sprawą remastera dwóch pierwszych odsłon Pro Skater. Gra nazwana Tony Hawk’s Pro Skater 1+2 ukazała się na PC, Playstation 4 oraz Xbox One i z miejsca stała się niemałym hitem. Posiadacze Nintendo Switch musieli czekać rok, aż otrzymają swoją wersję. Jednak warto było czekać.

Jestem mistrzem deskorolki

Nie chcę trzymać Was w niepewności, dlatego powiem wprost. Port Tonego na przenośną konsolę Nintendo to jeden z najlepszych, jaki otrzymaliśmy na tę platformę. Świetna alternatywa dla każdego, kto preferuje granie w podróży.

Mamy tutaj do czynienia z dokładną kopią tej samej gry, którą mogli do tej pory cieszyć się właściciele innych konsol i komputerów. Co prawda, jedynie w 30 klatkach na sekundę, ale jest to liczba stała i sam byłem zaskoczony, jak płynna jest to rozgrywka. Dla wszelkich purystów dodam, że moje wyniki były podobne do tych uzyskiwanych na mocniejszych platformach.

Tony Hawk - manual

Kto to w zasadzie ten Tony Hawk?

Z dziennikarskiego obowiązku założę, że nie graliście w żadną poprzednią odsłonę. Tony Hawk’s Pro Skater 1+2 to remaster pierwszych dwóch odsłon serii Tony Hawk’s Pro Skater, które pamiętają jeszcze czasy pierwszego Playstation.

Grę można uznać za zręcznościową platformówkę. W określonym czasie musimy wykonać powierzone nam zadania na mapie. Głównie będziemy zdobywać coraz więcej punktów, czy też zbierać litery, aby ułożyć napis SKATE.

Tony Hawk - grind

Map jest 17 i są to w pełni odnowione klasyczne miejscówki z kultowym już School czy Roswell na czele. Muszę przyznać, że bardzo spodobały mi się odświeżone lokacje. Zachowują ducha oryginału, a przy tym wyglądają lepiej niż kiedykolwiek.

Grać możemy którymś z wybranych zawodników albo jest też opcja stworzenia swojej własnej postaci i odpowiedniego jej dostosowania. Za wykonywanie zadań oraz specjalnych wyzwań dostajemy pieniądze, za które kupimy nowe ciuchy czy części do deski. Cieszy duża liczba prawdziwych marek jak np. Elements czy Baker.

Mechanicznie mamy tutaj schemat przycisków dobrze znany fanom poprzednich odsłon. Dodane do remastera triki świetnie sprawdzają się na mapach, pozwalając wykręcać niesamowite wyniki.

Tony Hawk - grab

Mój świat się rozmywa

Oczywiste jest, że gra musiała zostać odpowiednio dostosowana do potrzeb Nintendo Switch. Głównie pod przysłowiowy nóż poszło, oświetlenie oraz szczegółowość tekstur. Pomimo tego, moim zdaniem tytuł prezentuje się świetnie zwłaszcza na małym ekranie konsoli. Jest jednak pewien mankament, o którym muszę wspomnieć.

W wydaniach na inne platformy, przedmioty na mapach są otoczone niebieską poświatą, dzięki czemu łatwo można je zauważyć. W edycji na Switcha nie wiedząc, dlaczego zastąpiono poświatę na kolor biały. Przez co spostrzeżenie niektórych przedmiotów jest po prostu trudniejsze.

Czasy ładowania również nas nie rozpieszczają, pomimo tego, że nie są specjalnie długie. Zawsze musimy się przygotować, że aby zresetować poziom będziemy musieli poczekać te 10 sekund. Nie jest to dużo, ale w porównaniu z innymi platformami może być irytujące.

Menu Gry

Uda się, jak nie będziesz patrzeć

To przy czym ten port poległ, to zdecydowanie rozgrywka na podzielonym ekranie. Oczywiście, cieszę się, że tutaj występuje i jak za czasów Playstation 2 możemy pokazywać kto, jest mistrzem osiedla, a Panie w lokalnym warzywniaku będą patrzeć na nas z podziwem. Klasyczne tryby takie jak Combo Mombo czy Graffiti dalej dają radę i dostarczają masę frajdy. Wszystko to jest niszczone przez rozdzielczość.

Podczas tego trybu rozdziałka spada tak mocno, że wydawało mi się, jakbym uruchomił specjalny tryb graficzny przeznaczony dla ziemniaka. Ząbki widać już na małym ekranie, a co dopiero na dużym telewizorze.

Na szczęście w trybach online wszystko działa, tak jak należy i w rozgrywkach do maksymalnie 8 graczy, możemy pokazywać, kto jest wirtuozem wirtualnej deski. Graczy jest sporo i zawsze jest z kim grać. Mamy do wyboru dwa tryby: Jam-gdzie bierzemy udział w serii wyzwań oraz Single Challenge, jak sama nazwa wskazuje, mierzymy się w konkretnym trybie.

W to mi graj

Te produkcje zawsze miały soundtrack z najwyżej półki, nie inaczej jest tym razem. Pomimo tego, że nowe utwory niespecjalnie przypadły mi do gustu i wolałem, kiedy seria skręcała bardziej w stronę Punk Rocka, tak ścieżka dźwiękowa z klasycznych odsłon to już inna para trampek, z kultowym już jak dla mnie Supermanem zespołu Goldfinger.

Sama przyjemność to odpalenie dostępnego trybu Free Skate i jeżdżenie po planszy słuchając utworów lecących w tle, było to dla mnie ogromnie nostalgiczne przeżycie, bo kiedyś robiłem dokładnie tak samo, grając w oryginalne odsłony na komputerze.

Podsumowanie

Tony Hawk’s Pro Skater 1+2 to świetny remaster. Vicarious Visions wykonało kawał dobrej roboty. Produkcja jest płynna, wygląda świetnie jak na standardy mobilnej platformy, a rozgrywka to czysta przyjemność z ogromną dawką nostalgii w pakiecie. Sterowanie zarówno na Joy-conach, jak i Pro Controlerze sprawdza się doskonale. Co tu dużo mówić, po prostu trzeba grać. A ja sprawdzę, czy w piwnicy mam jeszcze swoją starą deskorolkę.

Za dostarczenie gry do testów dziękujemy firmie Kool Things.

Jakub, człowiek, dla którego nigdy nie ma problemu. Próbował już w życiu wszystkiego: aktorstwa, żonglowania, gotowania, pisanie to jego najnowsza pasja, w której ma nadzieje się spełnić. Gra od kiedy pamięta, na początku na komputerze, później głównie na konsolach. Fan nietuzinkowych produkcji z kraju kwitnącej wiśni. Uwielbia wszelkiej maści komiksy o superbohaterach. Zawsze powtarza, że nie liczy klatek woli po prostu grać.
Scroll to top