Czy da się połączyć komedię z epicką opowieścią fantasy? Studio Dreamworks pokazało, że jest to możliwe przy okazji Shreka: łamanie konwencji, satyra i masa nawiązań do popkultury. W podobne tony próbuje uderzyć Tymczasem gdzieś daleko stąd… od polskiej autorki D.B. Foryś. To próba, z której ostatecznie autorka wraca z tarczą, ale nie była to łatwa bitwa.
Skromne początki
Na początku książki przywitała mnie informacja, że zbieżność osób i nazwisk nie jest przypadkowa. W końcu jest też reklamowana jako komedia fantasy. Książka jest podzielona na trzy części, z czego pierwsza to jedno z najgorszych wprowadzeń, jakie miałem okazję czytać. Humoru jest tutaj jak na lekarstwo i jedynie zabawne nazwy krain jak Nienibylandia i podsumowania rozdziałów przez narratora nieco ratują sytuację. Jesteśmy bowiem obrzucani kolejnymi informacjami o przedstawionym świecie, co jest męczące. Informacje o krainach i żyjących tam smokach są nudne.
Fabuła prezentuje się sztampowo. Księżniczka Serenity zostaje oddzielona od rodziców i dostarczona do kobiety, która ma dopilnować, aby dziewczynka przeżyła. Gdy dorośnie, ma wypełnić przepowiednię o zostaniu największą bohaterką i ocalić całe królestwo przed złym władcą. Wiecie, przywrócenie balansu mocy, zostanie Hokage i tak dalej… ziew. Fado — bo takie imię nadała jej przybrana matka, wyrusza więc w podróż, by odnaleźć siebie. Tutaj mam też zgrzyt. Dziewczyna jest tak niemożliwie pewna siebie i tak bezczelna, że jest to irytujące. Nikogo nie słucha i szczerze miałem nadzieję, że ktoś jej w końcu wbije nieco oleju do głowy, aby nauczyła się, gdzie jej miejsce. To typ postaci, jakiego szczerze nie cierpię.
Zmiana o 180 stopni
Na tym etapie myślałem nawet, aby porzucić książkę, jednak dalej ją czytałem i przy okazji około siedemdziesiątej strony coś się zmieniło. Trybik w głowie przeskoczył, a książka wciągnęła mnie tak, że dokończyłem ją za jednym zamachem. Żarty zaczęły być sypane jak z rękawa i to naprawdę trafne, a nie jak w polskim kabarecie, że chłop się za babę przebrał. Postaci zaczęły być interesujące, a sama bohaterka zaczęła budzić ogromne pokłady sympatii. Zaczynamy rozumieć jej zachowanie i to, czemu jest taka. Długo zastanawiałem się, czy autorka zrobiła to celowo — efekt był niemal zbyt dobry, żeby być przypadkowy.
Zastanawiałem się, co takiego się zmieniło, i odpowiedź jest bardzo prosta. Historia zaczyna się rozgałęziać na więcej wątków i pojawiają się nowe ciekawe postaci, a dodatkowo do naszej bohaterki dołącza Kryszczjan (pisownia oryginalna). Pani Foryś ma na swoim koncie kilka romansów, więc interakcja tych dwojga jest poprowadzona świetnie. Czuć między nimi chemię, a ich przekomarzania są przekonujące. Dzięki temu poczułem się znowu jak dziecko, które czyta jedną z opowieści dla młodzieży pokroju Harry’ego Pottera czy Eragona. To prosta opowieść o miłości, przyjaźni i szukaniu siebie, ale poprowadzona tak, że sprawia wrażenie czegoś świeżego.
Gdzie wady?
Czy jest tutaj do czego się jeszcze przyczepić? Komuś może przeszkadzać nieco infantylny język, w jakim książka jest napisana. Dla mnie osobiście to nie jest wada, bo nadaje tej opowieści lekkiego klimatu. To opowieść, która jest bardzo komfortowa. Czytając, praktycznie nie schodził mi z twarzy uśmiech, a wyłapywanie nawiązań do popkultury sprawiało świetną zabawę. Świat, pomimo tego, że rozbudowany, mamy tutaj w końcu smoki, syreny, pegazy itd. To wydaje się mały, skupiając się jedynie na kilku kluczowych lokacjach.
Podsumowanie
To świetna i zabawna historia, idealna do odprężenia się czy odpoczynku. Dla mnie była to odświeżająca rzecz i chętnie przeczytałbym coś jeszcze w tym stylu. Szkoda tylko, że początek tak niemiłosiernie się dłużył. Jeśli szukacie czegoś lekkiego, to jest to dla was pozycja obowiązkowa.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
