Powrót serii Virtua Fighter po latach uśpienia to już samo w sobie spora niespodzianka, ale studio RGG najwyraźniej szykuje coś znacznie ambitniejszego niż klasyczna bijatyka. Jak bowiem zdradził producent Riichiro Yamada, kampania dla jednego gracza w Virtua Fighter Crossroads ma być w praktyce „otwartym, piaskownicowym RPG-iem”, w którym wybory gracza naprawdę mają znaczenie.
Virtua Fighter Crossroads jako otwarte RPG
W rozmowie z serwisem GamesRadar Yamada przyznał, że gdy przedstawiał pomysł na wskrzeszenie marki, wielu było mu „raczej przeciwnych”. Mimo to studio postawiło na swoim, a efekt – przynajmniej na papierze – bliżej ma do produkcji pokroju Yakuzy, Like a Dragon czy Judgment niż do typowego przedstawiciela gatunku. Oczywiście same starcia zachowają charakterystyczny dla serii format, jednak otoczka wokół nich ma być zupełnie inna.
Co ciekawe, historia debiutującej w serii Cielo, opisywana jako „film kung-fu”, wcale nie będzie tu jedyną osią fabularną. Twórcy przygotowali bowiem kilku innych bohaterów z własnymi, odrębnymi wątkami – od tych „bardzo mrocznych i brutalnych” po te o charakterze śledczym. Nie zabraknie też sporej dawki zawartości pobocznej, w tym zadań z udziałem „legendarnej, starej obsady” oraz mini-gier. Te ostatnie nie mają być jednak aż tak szalone, jak w przypadku Yakuzy.

Liczą się wybory gracza
Zespół zależało na tym, by mocno osadzić grę w wiarygodnym świecie, a jako jedną z inspiracji Yamada wskazał… Watchmen. Jak tłumaczył, w komiksie zachwyciło go to, jak realistycznie potrafi wyglądać przedstawiony świat – nawet jeśli jego bohaterowie biegają w kostiumach superbohaterów. Podobne wrażenie autentyczności twórcy chcą uzyskać w Crossroads.
Najciekawiej brzmi jednak deklaracja dotycząca wpływu gracza na fabułę. Yamada podkreślił, że „wybory naprawdę mają znaczenie”, a poszczególne decyzje będą realnie kształtować przebieg historii. Zamiast liniowej narracji rodem z Yakuza: Like a Dragon, producent porównał swoją grę raczej do Detroit: Become Human, gdzie sposób rozgrywki potrafi diametralnie zmienić całe doświadczenie. W zależności od podejmowanych decyzji może to być więc „zupełnie inna gra”.
To bez wątpienia kusząca wizja, która może przyciągnąć do serii również tych graczy, którzy cenią sobie przede wszystkim mocny tryb dla pojedynczego gracza. Wciąż musimy zobaczyć znacznie więcej z Virtua Fighter Crossroads – nie znamy chociażby docelowych platform – ale na ten moment wygląda na to, że RGG Studio obrało naprawdę obiecujący kierunek.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
