Jedna strzała wyjęta z kołczanu, jeden strzał i jeden cel. W skrócie to całe Titan Souls – gra traktująca na równi gracza i jego przeciwników. Każdy z nich padnie od jednego celnego ciosu, ale i sam gracz przypłaci swoje życie najmniejszym błędem. Zanim Acid Nerve dało nam znakomite Death’s Door, spróbowali swoich sił, łącząc Shadow of the Colossus z Dark Souls. Mam wrażenie, że za mało mówi się o debiucie deweloperów, a moja próba odkopania się ze swojego backlogu to idealna okazja, by o nim opowiedzieć.
Dalsza część tekstu pod materiałem video
Mniej znaczy więcej
Titan Souls jest minimalistyczne w swojej prezencji. Przejawia się to w każdym aspekcie produkcji. Gracz szybko zorientuje się, że interfejs prawie tu nie istnieje. Twórcy prowadzą grającego po świecie produkcji z zaskakującą finezją. Znaki te są intuicyjne i nie rzucają się w oczy, ale mimo rozmiaru mapy trudno się na niej zgubić. Pomaga w tym też prosta oprawa, nawiązująca do klasyków z konsoli Game Boy Advance. Nie dajcie się jednak zwieść, Titan Souls czasem wykorzystuje trzecią oś przestrzeni. Robi to zdawkowo, jednak przeciwnicy wydają przez to się jeszcze bardziej dominować nad bohaterem gry.
Słowo „souls” w nazwie nie wzięło się również z powietrza. Choć cały gatunek soulslike’ów twórcy potraktowali bardzo powierzchownie, to skojarzenia z ciągłym umieraniem są jak najbardziej na miejscu. Nie uświadczymy tu większego rozwoju postaci, wachlarzu broni ani elementów metroidvanii. W Titan Souls dane będzie pokonać tytułowych tytanów, a kruchość bohatera zmusi grającego do wielokrotnych powtórzeń. Punkty zapisu, które łatwo skojarzyć z kultowymi ogniskami pełnią tu zaledwie miejsce odrodzenia. Są one ustawione na tyle blisko starć, że gracz ma miejsce na krótką refleksję nad popełnionym błędem i swoją taktyką, ale nie sprawiają one nigdy roli kary i rzadko kiedy droga do tytanów zajmie dłużej niż próba ich pokonania.
Titan Souls to balans
Każdy z tytanów, którego spotkamy na swojej drodze, ma jeden słaby punkt, którego trafienie jest dla nich śmiertelne. Czasem trzeba będzie znaleźć sposób, by go odsłonić lub po prostu poczekać na dogodny moment. Projekt przeciwników zmusza do elastyczności i wyszukiwania nowych sposobów na posługiwanie się pojedynczą strzałą. Sam nie potrafię grać w soulsy, a ukończenie Titan Souls zajęło mi lekko ponad 4 godziny. To jednak nie musi być koniec. Gra zachęca do podejmowania kolejnych wyzwań. Chętni będą mieli zarówno te czasowe, jak i bez otrzymania żadnych obrażeń. Dzięki temu, że w Titan Souls nie można grindować sobie statystyk czy znaleźć lepszego ekwipunku, zawsze czuć, że nawet po setnej próbie nie ma bariery w tej walce Dawida z goliatem.
Twórcom perfekcyjnie udało odtworzyć ten przytłaczający klimat samotności z Shadow of the Colossus i połączyć go z wieczną niepewnością o następny krok znany z gier FromSoftware. Titan Souls nie kryje swoich inspiracji. Zarówno od budowy świata, po klimat i narrację, produkcja czerpie to, co najlepsze z obu światów. Tak samo, jak w dziele Fumito Uedy, gracz podróżuje po zaskakująco pustym świecie. Przechadzka po nim alienuje grającego, zdanego jedynie na dźwięki kołyszących się na wietrze liści i deszczu. Uwagę za to przykuwają zatrzymane w czasie freski, będące pozostałością po nieznanych czasach. Interpretacji nie ułatwiają twórcy Titan Souls, bo nawet teksty w większości skrywane są za niezrozumiałym dla nas alfabetem. Odpowiednio wytrwały gracz poznać może przynajmniej część prawdy.
Titan Souls nie stracił swojego uroku
Od premiery minęło już 9 lat, a dzięki pixel-artowej stylistyce i szalenie grywalnemu pomysłowi, gra nie zestarzała się o dzień. Niedoświadczony jeszcze wtedy deweloper udowadniał ile potencjału drzemie w grach niezależnych. Dziś, gdy już rynek indie jest dobrze znany, tym bardziej warto zapoznać się z jego fundamentami. Twórcy z Acid Nerve doskonale wiedzieli jaki efekt chcą uzyskać tak samo, jak kiedyś, dziś również potrafi on zachwycić. Mała skala produkcji i jej spokojny rytm robi z niej idealny tytuł na przerwę od największych i najnowszych produkcji. Mimo to bardzo prawdopodobne jest, że Titan Souls zostanie w Waszej pamięci na dłużej. Wszystko dzięki jego klimatowi i wyzwaniu, które rzuca graczowi. Regrywalność produkcji może być dodatkowym atutem. Nie tylko dla samych wyzwań, ale i dzięki temu, że za drugim razem gra pozwala odczytać tajemnicze symbole spotykane w grze.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), naszym Discordzie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


