Apex Legends Dziedzictwo 9 Sezon — wrażenia z pola bitwy

Apex Legends Dziedzictwo

Nowy sezon Apex Legends Dziedzictwo miał swoją premierę 4 maja 2021. Początki nie były dla graczy zbyt łaskawe. Problemy z serwerami, brak możliwości odebrania przedmiotów, jednym gra działała na Steam, innym na Origin i tak dalej. Na szczęście, deweloper w miarę szybko naprawił błędy i można było w końcu sprawdzić, co zostało dodane i zmienione. Atrakcji zapowiedziano wiele, w tym nową legendę — Walkirię, łuk Bocek i Areny 3 na 3. Po kilkumiesięcznej przerwie dorwałem się do tej gry, aby zobaczyć, czy ponownie pochłonie mnie na długie godziny. Czy było warto?

Latająca królowa Walkiria

Pierwsze, co postanowiłem zrobić, to przetestować nową postać. O ile zabawa na arenie treningowej wystarczyła do poznania jej ruchów, tak w meczach ciężko ją było wybrać. Wszystko dlatego, że każdy chciał nią grać, w końcu to świeżutka legenda. Co z tego, że wiele osób nawet nie sprawdziło, jak powinno się nią kierować, co szybko przyczyniało się do ich porażki. Kiedy jednak dostałem swoją szansę, to szybko dostrzegłem jej potencjał. Choć Apex Legends przedstawia ją jako heroinę ofensywną, to nie ma przeciwwskazań, aby wykonywać manewry defensywne lub wspierające. Jej umiejętności można pięknie łączyć z takimi postaciami jak Bangalore, Caustic, Horizon i innymi. Trzeba jednak pamiętać, że czasami lepiej nie wznosić się w powietrze.

Tak, Walkiria jest w stanie unosić się nad ziemią, oznaczać wrogów i wystrzeliwać w ich stronę salwę rakiet. Kiedy jednak jest w powietrzu, staje się też łatwym celem, a możliwość strzelania jest przez chwile zablokowana. Jeżeli ktoś nie weźmie na to poprawki, pada szybko niczym postrzelony przez myśliwego ptak. Tutaj dobra komunikacja z drużyną odgrywa istotną rolę. Nowa legenda jest w stanie zrobić wiele, ale nie powinna skupiać na sobie ataków wroga. Kiedy jednak damy jej chwilę i sami zajmiemy uwagę oponentów, to ta może poczęstować ich swoim arsenałem lub przygotować się do lotu.

Jej umiejętnością specjalną jest wystrzelenie całej drużyny wysoko w powietrze, a potem wspólne opadanie w wyznaczonym kierunku. To tak, jakbyśmy mieli mobilną linę w drużynie lub ponownie wyskakiwali ze statku. W ten sposób można uciec z niekorzystnego miejsca i udać się na lepszą pozycję. Nieważne, czy goni nas strefa, czy inni gracze. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że reszta zespołu musi dołączyć do Walkirii, aby wspólnie wzbić się w powietrze. Na koniec wspomnę jeszcze, że podobnie jak Pathfinder, młoda pilotka potrafi korzystać z wież określających poruszanie się strefy bezpieczeństwa.

Apex Legends Dziedzictwo — Areny 3 na 3

Czegoś takiego brakowało mi od dawna. Mocno liczę, że doczekamy się zawodów, gdzie gracze będą rywalizować w tym trybie. Walki na dwa zespoły na mniejszej mapie to coś, co każdy powinien spróbować. Dzięki nim można się nie tylko nauczyć walczyć z innymi, ale również dobrze się bawić. Same starcia są do tego dość krótkie, bo minimalnie można rozegrać trzy rundy, aby wygrać spotkanie. Ogólnie, wygrywa ta drużyna, która ma dwie rundy przewagi nad drugą — chyba że uda się uzyskać wynik 3:0. W przeciwieństwie do klasycznego Battle Royale tutaj ekwipunek kupujemy przed rozpoczęciem każdego etapu.

apex_legends_sezon_9_dziedzictwo_wrazenia_pograne_02

Zdjęcie 1 z 3

Sprawdź Apex Legends na Nintendo Switch!

Walutę zdobywamy za pokonanie przeciwników, rezultat danej rundy, a także poprzez opróżnianie zbiorników na mapie. System ten tylko trochę przypomina CS:GO lub Valoranta, gdyż tutaj zakupioną broń, możemy potem ulepszać, oczywiście za odpowiednią kwotę. Można nabyć prawie wszystko, ale nie da się kupić zbroi czy dodatkowej amunicji. Ta pierwsza zostaje usprawniona co rundę, natomiast naboi powinno Wam wystarczyć na jedną rundę — w następnych magazynki zostają uzupełnione. Same mapy wydają się dobrze przemyślane, ogólnie jest ich pięć, choć w danym tygodniu są aktywne trzy z nich. Potem następuje rotacja.

Starcia 3 na 3, to istna jazda bez trzymanki. Możemy walczyć na odległość, na bliskim dystansie, agresywnie, defensywnie i tak dalej. Nie trzeba się martwić, że kolejna drużyna zaatakuje nas od tyłu, ktoś znajdzie lepszy łup lub będzie na nas czekał w określonym miejscu. Mamy Battle, ale bez Royale. Współpraca ma jednak równie duże znaczenie, co w klasycznych rozgrywkach. O ile, ktoś nie jest Bogiem Celności, to jednak bez towarzyszy będzie ciężko wygrać. Warto też wybierać te legendy, których umiejętności się uzupełniają. Zauważyłem, że w 3 na 3 niektóre postaci są nieco mniej przydatne. Pozdrawiam Crypto, Rampart i Wattson.

W Apex Legends Dziedzictwo powrócił Peacekeeper

Jeżeli miałbym wybrać ulubioną pukawkę z tej gry, to byłby to właśnie mocarny Peacekeeper. Nie ma drugiej broni, z której strzela mi się tak przyjemnie. Ostatnio wciśnięto go do zrzutu i nie dało się go normalnie znaleźć na mapie, nad czym mocno ubolewałem. W nowym sezonie jednak, na ziemi leżą dosłownie wszystkie tego typu strzelby: Mozambique, EVA-8 Auto, Mastiff i rzecz jasna, Peacekeeper. Brakowało mi tego skurczybyka w arsenale. Teraz znowu mogę pokonywać innych graczy, dzierżąc go w dłoni wybranej legendy.

Prawdziwy łowca musi mieć swój łuk!

Do Apexa trafił Bocek, pierwszy łuk, który mocno przypadł do gustu wielu osobom. Nie ma meczów, aby ktoś z niego nie korzystał. W sumie nie ma się co dziwić, broń potężna, choć wymaga o wiele więcej wprawy niż większość karabinów snajperskich. Wydaje mi się nawet, że na ten moment jest trochę zbyt mocny, ale najbliższe aktualizacje zweryfikują, czy miałem rację. Obecnie to ciekawa i świeża rzecz w całym arsenale. Można dodać do niego kilka celowników w tym te z przybliżeniem na średni dystans.

O ile broń wydaje mi się ciekawa i całkiem przyjemna, tak całkowicie nie pasuje do mojego stylu gry. Najczęściej spędzam czas na arenach lub w rozgrywkach rankingowych, a tam jednak preferuję coś na bliski dystans. W zwykłych potyczkach mogę się nim pobawić i to w sumie tyle. Cieszę się natomiast, że Bocek znalazł się w grze, gdyż wymaga odpowiedniego zachowania na mapie. Dzięki niemu nie można się nudzić, więc uznaje go za plus w tym sezonie.

Wszystko pięknie, ale…

Nie ma żadnego „ALE” na ten moment. Po powrocie do gry odbudowuje powoli swojego skilla. Zaczynałem w Brązie, teraz mam rangę Złoto III, a do dawnego miejsca w Diamencie jeszcze daleka droga. Nie licząc problemów w okolicach premiery 9 sezonu, wszystko mi pasuje. Mam Peacekeepera, nowa legenda zrobiła na mnie wrażenie, meta uległa zmianie. Same powody do radości. Domyślam się, że nie wszyscy podzielają mój entuzjazm. Warto wziąć pod uwagę, że miałem przerwę od Apexa. Pewne rzeczy, które mi nie przeszkadzają, innych irytują. Wiem, że zmiany w balansie zawsze mają swoje grono niezadowolonych. Nie wszyscy są tacy jak ja. Zresztą, warto sobie sprawdzić, co dokładnie zostało zmodyfikowane w Dziedzictwie. Wszystko znajdziecie pod tym adresem.

Cześć! Mam na imię Artur i uwielbiam gry wideo niezależnie od platformy. Mimo 30 lat na karku cały czas sprawiają mi radość i liczę, że to się nie zmieni.
Scroll to top