Corsair Clipper Pro Mini 60 – recenzja. Mały, ale czy wariat?

Przód żółto-czarnego opakowania klawiatury gamingowej Corsair Clipper Pro Mini 60 z przełącznikami Hall Effect.
Marcin Ćwiek
Marcin Ćwiek

Z klawiaturami jest ostatnio trochę jak z samochodami. Niby każdy producent ma własny pomysł na to, jak powinien wyglądać dobry sprzęt, a kiedy zaczniemy zaglądać pod obudowę, nagle okazuje się, że wszędzie chodzi o to samo. Corsair Clipper Pro Mini 60 też próbuje znaleźć dla siebie miejsce w tym tłumie, ale robi to po swojemu. W przypadku tego modelu najbardziej interesujące jest to, jak daleko można posunąć cięcie dodatków i samej konstrukcji, zanim zacznie to przeszkadzać w codziennym korzystaniu z klawiatury.

Plastik, lekkość i brak hot-swapa

Clipper Pro Mini 60 waży zaledwie 414 gramów i w całości wykonano go z plastiku. Aluminium nie pojawia się tutaj nawet w najmniejszym stopniu. Konstrukcja jest przez to bardzo lekka i niezbyt sztywna. Wystarczy mocniej nacisnąć obudowę na środku, żeby poczuć, jak pracuje pod palcem. Trudno też mówić o wrażeniu obcowania z solidnym, ciężkim sprzętem. W pudełku, poza samą klawiaturą, znajdziemy pleciony przewód USB-C oraz dokumentację. Na tym zawartość zestawu właściwie się kończy.

Otwarte żółto-czarne pudełko z klawiaturą Corsair Clipper Pro Mini 60 i dołączoną ulotką dotyczącą bezpieczeństwa.

Szkoda również, że przełączników nie można łatwo wymienić. Clipper Pro Mini 60 nie ma gniazd hot-swap, więc switche są na stałe przylutowane do płytki. Dla osób lubiących grzebać przy swoich klawiaturach oznacza to praktycznie zamkniętą drogę do wymiany przełączników. Corsair zadbał o odporność na kurz i wodę zgodną ze standardem IP57. W praktyce oznacza to zabezpieczenie przed zalaniem czy drobnymi zabrudzeniami , więc przypadkowe rozlanie czegoś na biurku nie powinno od razu skończyć się uszkodzeniem klawiatury.

Otwarte żółto-czarne pudełko z klawiaturą Corsair Clipper Pro Mini 60 i dołączoną ulotką dotyczącą bezpieczeństwa.

Na szczęście Corsair nie poszedł po linii najmniejszego oporu przy keycapach. Zamiast jednolitej czerni mamy dwukolorowy zestaw w odcieniach szarości i grafitu, który prezentuje się całkiem przyjemnie. Podoba mi się też sposób oznaczenia funkcji przypisanych do warstwy FN. Dodatkowe symbole znajdują się na przedniej krawędzi nakładek, więc przy 60-procentowym układzie łatwiej połapać się w skrótach. Nie trzeba za każdym razem przypominać sobie, który klawisz odpowiada za konkretną funkcję.

Przełączniki MGX Hyperdrive Core i funkcje dla graczy

Najważniejsze elementy Clippera znajdują się oczywiście pod keycapami. Corsair zastosował tutaj własne, magnetyczne przełączniki MGX Hyperdrive Core. Są liniowe i bardzo lekkie. Ich siła nacisku mieści się w zakresie 27–40 gramów, więc klawisze pod palcami praktycznie nie stawiają oporu. Sam ruch jest płynny, chociaż przy bardzo wolnym wciskaniu można wyczuć delikatną szorstkość.

Klawiatura Corsair 60% widziana z góry pod lekkim kątem na drewnianym blacie, prezentująca układ klawiszy bez podświetlenia.

W grach sieciowych możliwości Hall Effectu są już dużo bardziej odczuwalne. Punkt aktywacji można ustawić w zakresie od 0,2 do 3,8 mm, a Rapid Trigger reaguje na zmianę położenia przełącznika wynoszącą zaledwie 0,1 mm. Przy graniu w Counter-Strike 2, Call of Duty czy The Finals pozwala to znacznie szybciej reagować na ruch palca. Szczególnie dobrze czuć to podczas counter-strafingu, gdzie nie trzeba czekać na klasyczny punkt resetu przełącznika. Wystarczy lekko odpuścić klawisz, żeby zareagował na to praktycznie od razu. Całość uzupełnia polling rate na poziomie do 8000 Hz, obsługiwany przez kontroler Corsair AXON.

Smart Tap i wiele więcej

Ciekawiej robi się przy Smart Tap. Przy układzie 60% brak fizycznych strzałek potrafi być irytujący, ale tutaj można przypisać ich funkcje do wybranych klawiszy. Pojedyncze naciśnięcie może wtedy działać jak strzałka, a przytrzymanie zachowuje normalną funkcję danego klawisza. To rozwiązanie okazuje się przydatne nie tylko w grach. Do tego Multi-Action pozwala przypisać różne akcje do czterech etapów pracy przełącznika: częściowego wciśnięcia, pełnego wciśnięcia, częściowego zwolnienia i pełnego zwolnienia. Jeden klawisz może dzięki temu wykonywać kilka różnych poleceń zależnie od jego położenia.

Zbliżenie na rozłożoną, dwustopniową nóżkę regulacji kąta nachylenia na spodzie obudowy klawiatury.

Do dyspozycji jest również FlashTap SOCD, czyli funkcja stworzona z myślą o jednoczesnym wciskaniu przeciwstawnych kierunków. Pozwala określić, który z nich ma mieć pierwszeństwo, gdy oba klawisze zostaną wciśnięte naraz. W praktyce przydaje się przede wszystkim w grach, w których szybka zmiana kierunku ma znaczenie, bo nie trzeba przejmować się tym, co stanie się w momencie jednoczesnego naciśnięcia obu klawiszy.

Kompaktowa klawiatura Corsair Clipper Pro Mini 60 w biało-szarej kolorystyce wraz z dołączonym, białym kablem USB w oplocie.
Jest jeszcze Tap Lock, który pozwala zamienić funkcję wymagającą przytrzymania klawisza w przełącznik aktywowany pojedynczym naciśnięciem. W grach może się to przydać choćby przy sprintowaniu czy kucaniu, kiedy zamiast cały czas trzymać klawisz, wystarczy nacisnąć go raz.

Akustyka, tłumienie i oprogramowanie

Mimo plastikowej obudowy Clipper Pro Mini 60 brzmi lepiej, niż można by się spodziewać po tak lekkiej konstrukcji. Corsair zastosował wewnątrz dwie warstwy materiału wygłuszającego, dzięki czemu nie ma tutaj typowego dla pustych obudów pogłosu i metalicznego rezonowania sprężyn. Klawisze brzmią dość głucho i przyjemnie, choć ze stabilizatorem spacji nie wszystko wyszło równie dobrze. Przy mocniejszym uderzeniu słychać wyraźnie głośniejszy, lekko chrupiący dźwięk.

Klawiatura Corsair Clipper Pro Mini 60 z włączonym podświetleniem RGB, ułożona na podkładce z nadrukowanymi skrótami klawiszowymi.

Do konfiguracji klawiatury Corsair przygotował Web Hub działający bezpośrednio w przeglądarce. To całkiem wygodne rozwiązanie, bo nie trzeba instalować iCUE tylko po to, żeby zmienić punkt aktywacji, ustawić Rapid Trigger, skonfigurować Smart Tap czy pobawić się podświetleniem. Ustawienia są zapisywane w pamięci klawiatury, a do dyspozycji jest pięć profili. Po zapisaniu zmian nie trzeba więc trzymać żadnego programu uruchomionego w tle.

Sam Web Hub nie jest jednak idealny. Do korzystania z niego potrzebne jest połączenie z internetem, a przy przechodzeniu między poszczególnymi zakładkami zdarzają mu się krótkie przycięcia. Kilka razy zdarzyło mi się też, że panel zrestartował się podczas zmieniania ustawień. To moje doświadczenia z testowanym egzemplarzem i nie traktowałbym tego jako uniwersalnej wady Web Huba, ale przy narzędziu, które ma zastąpić normalne oprogramowanie, takie problemy trochę irytują.

Dla kogo jest ten sprzęt?

Największą zaletą Clippera Pro Mini 60 jest chyba to, że po kilku godzinach grania przestaje się zwracać uwagę na całą resztę. Lekka obudowa, brak aluminium czy hot-swapa schodzą na dalszy plan, kiedy palce zaczynają korzystać z Rapid Triggera. To właśnie wtedy najlepiej widać, po co powstała ta klawiatura.

Zbliżenie na podświetlone klawisze białej klawiatury mechanicznej z niebiesko-fioletową iluminacją RGB i oznaczeniami funkcji bocznych.

Czy chciałbym, żeby była lepiej wykonana? Bez dwóch zdań. Czy chciałbym wymienić w niej switche albo korzystać z niej bez kabla? Oczywiście. Problem w tym, że przy cenie 439,99 zł te braki są już czymś więcej niż drobnymi kompromisami. Clipper Pro Mini 60 nadrabia je jednak tym, co dzieje się pod palcami. I właśnie dlatego po zakończeniu testów mam z nią problem: trudno ją polecić bez zastrzeżeń, ale równie trudno odmówić jej tego, że jako klawiatura do grania po prostu robi robotę.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Reddicie lub Fediverse.


Za dostarczenie sprzętu dziękujemy producentowi Corsair.
Udostępnienie sprzętu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższego materiału.

Kup Corsair Clipper Pro Mini 60

Reklama produktu w Ceneo.pl


Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Marcin Ćwiek
Imperator krainy jeży, pasjonat ciężkiej muzyki, gracz i obieżyświat. Cześć! Mam na imię Marcin i uwielbiam grać oraz gotować, podróżować, aktywnie spędzać czas z moją kochaną rodzinką. Za dnia jestem ojcem oraz menadżerem hostelu w centrum Gdańska, w nocy zaś zakładam kocyk i ratuję wirtualne światy 😄 Gram na wszystkim i nie lubię wojen konsolowych!
Scroll to top