W okolicach moich niedawnych trzydziestych urodzin pewne rzeczy zaczęły się mi w mózgu przestawiać, zwiastując prawdopodobny kryzys wieku już-nie-młodzieńczego – z garażu wyciągnąłem mocno zakurzony rower, na moim telefonie znalazła się aplikacja do identyfikacji ptaków, a w trakcie grania, zamiast korzystać z głośników, na swoją głowę z uporem maniaka zacząłem wciskać słuchawki. Kiedy zatem moje dotychczasowe muszle zaczęły parcieć i pozostawiać na mojej głowie resztki ekoskóry, uznałem to za idealny czas na zmianę. Czasowo złożyło się idealnie, bo Corsair podesłał nam akurat do testów swój bezprzewodowy model HS35 v3, który okazał się miłością od pierwszego „słyszenia” i tylko umocnił mnie w nowej, dźwiękowej preferencji.
Solidna budowa
Sprzęt robi bardzo dobre pierwsze wrażenie już po wyjęciu z pudełka. HS35 v3 Wireless prezentuje się elegancko i schludnie – brak tu niepotrzebnych udziwnień w postaci oświetlenia RGB. Całość wykonana jest z solidnego, a przy okazji elastycznego (w kontekście pałąka) plastiku. Na lewej muszli znajdziemy centrum dowodzenia – pojedynczy, wielofunkcyjny przycisk wraz z powiązaną z nim diodą (odpowiada za włączanie, parowanie, a także przełączanie trybów połączenia), wejście 3,5 mm na mikrofon i USB-C (służące do ładowania bądź połączenia przewodowego), a także przełącznik kontroli głośności.

Same muszle wykończono natomiast przy użyciu materiałowych poduszek, które okazują się wyjątkowo wygodne, i pomimo pozornie małego rozmiaru, pomieszczą nawet spore „radary” (czego jestem przykładem). Minusem tego rozwiązania jest fakt, że przy wyższych temperaturach i naturalnym poceniu się, materiał szybko staje się nieprzyjemnie mokry, a sam w sobie jakiś wyjątkowo przewiewny nie jest. W normalnych warunkach produkt Corsaira jest natomiast absurdalnie wręcz wygodny i nie odczuwałem potrzeby zdejmowania go z głowy nawet w trakcie kilkugodzinnych sesji.
Nie jestem natomiast fanem sposobu dostosowywania HS35 v3 Wireless do rozmiaru głowy użytkownika. Zamiast standardowego, rozsuwanego pałąka, mamy tutaj pasek elastycznego materiału z trzema otworami na każdym końcu, który możemy powpinać na znajdujące się na pałąku haczyki w zależności od preferencji. Nie jest to trudne, a to właśnie w tym pasku dopatruję się źródła wspomnianej powyżej wygody, ale słuchawki trzeba mimo wszystko zdjąć z głowy, podczas gdy większość konkurencyjnych sprzętów można dostosować bez przerywania rozgrywki.
Specyfikacja
| Dane techniczne | |
|---|---|
| Konstrukcja | Wokółuszna, zamknięta |
| Przetworniki | 50 mm neodymowe |
| Pasmo przenoszenia | 20 Hz – 20 kHz |
| Audio | Dolby Atmos |
| Redukcja szumów | Brak |
| Mikrofon | Dookólny,odpinany |
| Łączność | 2,4 GHz USB, Bluetooth lub przewodowo USB do USB-C |
| Bateria | do 30 godzin każdy |
| Kompatybilność | Switch, Switch 2, PS4, PS5, PC, urządzenia mobilne |
| Waga | 250 g |
Wired a wireless

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na cenę i różnicę między modelami. Corsair HS35 v3 Wireless dostępny jest w całkiem przystępnej kwocie około 350 zł (w zależności od sklepu), ale na rynku dostępny jest również model przewodowy, za który zapłacić trzeba aż 130 zł. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że to dość wygórowana cena za łączność bezprzewodową, nawet jeśli wariant ten oferuje trzy typy łączności – Bluetooth, 2,4 GHz (poprzez dołączony nadajnik, który podłączymy przez USB bądź USB-C), a także niemal dwumetrowy przewód USB-USB-C służący też jako ładowarka (jedno naładowanie to według producenta 30 godzin, co w praktyce przekłada się na ponad tydzień grania)
Jeżeli o największą atrakcję Corsair HS35 v3 Wireless – czyli bezprzewodowość – chodzi, to sprawdza się ona wręcz wyśmienicie. Słuchawki oferują sporą kompatybilność ze sprzętami i podłączymy je nie tylko do komputera czy telefonu, ale również do pierwszego i drugiego Switcha oraz konsol PlayStation (aczkolwiek w tym wypadku wymaga to podłączenia nadajnika). Dedykowany zasięg połączenia to 20 metrów i faktycznie sygnał był stabilny nawet wtedy, kiedy odszedłem od konsoli na drugą stronę domu.

Niekochany pozostaje Xbox, który nie odpowiada ani na Bluetooth, ani na dongle, choć i to teoretycznie można obejść, podłączając słuchawki bezpośrednio do telewizora przez BT (w przypadku mojego TV niestety traciłem wówczas możliwość włączenia trybu gry) bądź nabywając specjalny kabel 3,5 mm do USB-C i wpinając go bezpośrednio w kontroler, rezygnując tym samym z bezprzewodowości. Szkoda, że takowego przewodu nie dorzucono do zestawu.
Wydarzenia dookoła głowy
Bezprzewodowość to jednak najbardziej zauważalna na pierwszy rzut oka różnica, ale bynajmniej nie jedyna. Corsair HS35 v3 Wireless oferuje bowiem wsparcie dźwięku 3D w technologii Dolby Atmos, którego próżno szukać w wariancie przewodowym. Zapewnia to kapitalne wrażenie znajdowania się w samym centrum akcji, niezależnie od typu gry – nieśpiesznych horrorów, dynamicznych wyścigów czy chaotycznych strzelanek. Bez problemu powinniście rozpoznać, z której strony zachodzi Was właśnie przeciwnik bądź które koło samochodu traci przyczepność. Mało tego, HS35 v3 Wireless świetnie nadaje się też do sesji ASMR, zwłaszcza tych z udziałem mikrofonów 3DiO.
Świetnie wypada również jakość dźwięku płynącego z 50-milimetrowych przetworników neodymowych. Audiofilem bynajmniej nie jestem, ale czysty dźwięk rozpoznać potrafię. Corsair HS35 v3 Wireless sprawdza się zatem świetnie również w kontekście słuchania muzyki, ciesząc zróżnicowanym dźwiękiem o łatwo rozróżnialnych tonach, nawet jeśli bas mógłby być tutaj delikatnie mocniejszy. Niemniej słuchawki rewelacyjnie nadają się zarówno do cięższych brzmień, jak i bardziej klubowych czy rapowych kawałków.
Należy przy okazji pamiętać, że sprzęt ten potrafi grać bardzo głośno i nawet przy 50% głośności dźwięk wyraźnie słychać na zewnątrz, co warto mieć na uwadze, jeżeli planujecie korzystać z nich również poza domem. Zważywszy, że stosunkowo nieźle izolują nas one od dźwięków otoczenia, można potraktować je jako słuchawki codzienne nawet pomimo braku aktywnej redukcji szumów.
Mikrofon funkcjonalni, nie audiofilski

Żałuję, że podobnych pochwał nie mogę napisać pod adresem mikrofonu dookólnego, którego największą zaletą jest istnienie i możliwość odpięcia go od muszli. Jakość nagrań pozostawia sporo do życzenia, ale do komunikacji z innymi graczami w trakcie wspólnych sesji spokojnie wystarczy.
Gamingowe słuchawki nie tylko dla graczy
Nie ukrywam, że Corsair HS35 v3 Wireless posiada kilka mankamentów. Taki sobie mikrofon czy specyficzny sposób dopasowywania pałąka do głowy to drobnostka, ale utrudnione połączenie przewodowe z niededykowanymi sprzętami pokroju Xboksa to poważny problem dla użytkowników tej platformy. Mimo wszystko wciąż problem ten łatwo obejść, a HS35 v3 Wireless w każdym innym aspekcie sprawdza się wyśmienicie, ciesząc użytkownika wyraźnym, czystym dźwiękiem 3D. Dość powiedzieć, że o słuchawki te musiałem rywalizować z moją żoną, która na nabywane przeze mnie technologiczne „nowości” zazwyczaj patrzy z obojętnością.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
Udostępnienie urządzenia w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższego materiału.

