Zakładacie słuchawki, odpalacie grę, a i tak słyszycie, jak ktoś za ścianą zmywa naczynia. W Epomaker GX1 tak ma być, bo muszle są otwarte i dźwięk nie siedzi zamknięty przy uchu. Epomaker znacie pewnie z klawiatur, a GX1 to ich wejście w słuchawki dla graczy. Za około 200 złotych dostajecie do tego łączność bez kabla i odłączany mikrofon, więc specyfikacja wygląda obiecująco. Sprawdziłem, jak otwarte brzmienie sprawdza się przy codziennym graniu na PC.
Specyfikacja
| Dane techniczne | |
|---|---|
| Konstrukcja | Otwarta, wokółuszna, pałąk z 7 poziomami regulacji |
| Przetworniki | Dynamiczne 50 mm, pasmo 20 Hz do 20 kHz, THD ≤ 3% |
| Dźwięk przestrzenny | Wirtualny 7.1 (przez aplikację na PC) |
| Łączność | 2,4 GHz (deklarowane 25 ms), Bluetooth (deklarowane 34 do 200 ms), przewodowo przez kabel USB-C / 3,5 mm lub USB-A / USB-C |
| Mikrofony | Wbudowany oraz odłączany na wysięgniku z ENC |
| Bateria | 2000 mAh, do 70 h bez RGB i około 30 h z RGB (dane producenta), ładowanie około 3 h 20 min |
| Kompatybilność | PC, Mac, PS5, PS4, Nintendo Switch (odbiornik), smartfony (Bluetooth), Xbox Series (przewodowo) |
| Waga i kolory | Około 320 g, czarne z szarymi elementami, różowe, białe |
Wykonanie i wygoda
Zaokrąglone muszle, podświetlenie i błyszczące, galwanizowane wstawki sprawiają, że GX1 wyglądają lżej i bardziej zabawowo niż typowy, kanciasty headset dla graczy. Do wyboru są trzy wersje kolorystyczne, od klasycznej czarnej po różową i białą. Nauszniki pokryto miękką ekoskórą, a pałąk ma na tyle drobną regulację, że bez kombinowania ustawicie go pod swoją głowę. Słuchawki leżą pewnie, ale nie ściskają, i nawet po kilku godzinach grania nie miałem ochoty ich zdejmować.
W zestawie znalazły się odbiornik 2,4 GHz, dwa kable i odłączany mikrofon, więc GX1 możecie używać przez odbiornik, Bluetooth albo przewodowo. Fajnie rozwiązano sam odbiornik, bo wepniecie go bezpośrednio do portu USB-C albo przez dołączoną przejściówkę do USB-A. Ten sam dongle podłączycie więc do komputera, konsoli albo laptopa z samymi nowszymi portami. Dzięki temu słuchawki bez problemu przepniecie między biurkiem a konsolą w salonie.
Dźwięk
Otwarte muszle robią tu największą różnicę. Dźwięk ma gdzie się rozejść, więc gra brzmi bardziej jak przestrzeń wokół was niż coś, co dzieje się w środku głowy. W strzelankach, w które grałem, kierunek kroków był czytelny, a bas nie przykrywał reszty, choć wybuchom wciąż dawał odpowiednią wagę. Sporo zależy przy tym od tego, jak dźwięk zmiksowano w konkretnej grze. Muzyka i filmy też brzmią swobodniej, choć do słuchania muzyki na poważnie lepiej sięgnąć po słuchawki stworzone z myślą o niej.
Otwarte muszle praktycznie nie izolują, i to w obie strony. Wy słyszycie pokój, pokój słyszy waszą grę, więc GX1 to słuchawki do grania w spokoju, a obok włączonego telewizora albo śpiących domowników się nie sprawdzą. Wirtualne 7.1 traktujcie jako dodatek, który włączacie w aplikacji na PC. W niektórych grach poszerza scenę, ale potrafi też rozmyć pozycjonowanie, dlatego do strzelanek najpierw ustawcie zwykłe stereo, a 7.1 porównajcie później. Na konsolach zakładajcie po prostu stereo, bo 7.1 to funkcja programowa działająca na PC.
Mikrofon i łączność
Do grania ze znajomymi zostawcie mikrofon na wysięgniku, bo jest bliżej ust. Jego redukcja szumów ENC oczyszcza głos wysyłany do rozmówców, a nie wycisza hałasu w waszych uszach, bo aktywnej redukcji hałasu te słuchawki nie mają. W rozmowach podczas grania głos brzmi czytelnie i naturalnie, choć to wciąż nie poziom osobnego mikrofonu USB. Po odpięciu wysięgnika zostaje mikrofon wbudowany w muszlę, przeznaczony przede wszystkim do prostych rozmów i połączeń przez Bluetooth.
Na PC grałem przez odbiornik 2,4 GHz, bo do gier to tryb z najmniejszym opóźnieniem, a Bluetooth lepiej zostawić do telefonu i filmów. Z PS5 i PS4 słuchawki połączą się przez odbiornik 2,4 GHz albo przewodowo, bo Bluetooth nie jest tu obsługiwanym sposobem połączenia. Według producenta ten sam odbiornik działa też z Nintendo Switch, a na Xbox Series zostaje wyłącznie kabel USB-C / 3,5 mm podłączony do kontrolera.
Bateria i podświetlenie
Podświetlenie na muszlach dobrze wygląda na streamie i na zdjęciach biurka, ale w trakcie gry go nie widzicie, a to ono najbardziej obciąża baterię. Z włączonym RGB czas pracy według producenta spada ponad dwukrotnie, więc jeśli nie streamujecie, lepiej je po prostu wyłączyć. Wtedy znacznie rzadziej będziecie sięgać po ładowarkę. Wartości 70 i 30 godzin traktujcie jednak jako deklaracje, bo realny wynik zależy też od głośności i trybu połączenia.
Ładowanie do pełna trwa ponad trzy godziny, ale w tym czasie możecie dalej korzystać ze słuchawek przewodowo albo przez Bluetooth. Dostępne opisy wymieniają tylko te dwa tryby, więc przy odbiorniku 2,4 GHz nie zakładałbym tego z góry. Do ładowania wystarczy ten sam kabel USB-C, którego używacie pewnie przy telefonie. Głośność, mikrofon i podświetlenie obsługujecie przyciskami na muszlach, bez przełączania się do aplikacji w środku meczu.
Podsumowanie
Epomaker GX1 najbardziej spodobają się tym, którzy grają przy PC w cichym pokoju i chcą szerokiego, swobodnego brzmienia bez rezygnacji z łączności bezprzewodowej. Są wygodne, grają przestrzennie, a mikrofon wystarcza do rozmów w drużynie. Za około 200 złotych to ciekawa propozycja dla kogoś, kto szuka czegoś innego niż kolejny zamknięty headset. Trzeba jednak pamiętać, że dźwięk ucieka na zewnątrz, hałas z pokoju wpada do środka, a wirtualne 7.1 nie gwarantuje lepszego pozycjonowania. Jeśli potrzebujecie izolacji albo chcecie grać bezprzewodowo na Xboksie, lepiej poszukać zamkniętej konstrukcji.
Udostępnienie urządzenia w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.






