LEGO Star Wars: The Skywalker Saga – recenzja (Xbox One X). Moc jest z nami!

LEGO Star Wars

Wszyscy wiemy czym są klocki LEGO. Większość z nas spędziła godziny swojego dzieciństwa albo na układaniu wymarzonych zestawów, albo na urabianiu rodziców żeby kupili nam chociaż maleńką figurkę. I pomimo że czas nieubłaganie pędzi do przodu, a my przekroczyliśmy już przysłowiową osiemnastkę, to trzeba przyznać, że LEGO pomimo wieku nadal zaskakują nie tylko nowymi seriami, ale również grami.

Można powiedzieć, że tytuły ze słynnymi klockami w roli głównej są monotonne i nudne, a przynajmniej ja miałam takie zdanie. Starsze odsłony aż kipiały od powtarzających się schematów, co mnie jako odbiorcę zniechęciło na starcie. Tym razem dostaliśmy coś innego. Coś co sprawia, że otrzymujemy nie tylko grę z klockami, ale również ciekawą historię oraz mechanikę. Mowa oczywiście o LEGO Star Wars: The Skywalker Saga. Gra miała swoją premierę początkiem kwietnia tego roku, a ja miałam przyjemność sprawdzić czy tytuł faktycznie jest powiewem świeżości w grach LEGO. Warto? Nie warto? Zapraszam Was do recenzji!

LEGO Star Wars jakiego jeszcze nie mieliśmy

Najnowsze LEGO Gwiezdne Wojny, to nic innego jak ostateczna odsłona serii, która zawiera aż trzy kinowe trylogie z lat 1977-2019. I tu trzeba przyznać – gra jest bardzo rozbudowana nie tylko pod kątem mechaniki, ale również samej fabuły. Otrzymujemy bowiem aż 9 epizodów i to w jednym miejscu. Tak obszernej odsłony gier LEGO jeszcze nie było. Od 3 lat czekaliśmy na jakikolwiek tytuł w klockowym świecie i w końcu otrzymaliśmy solidny produkt. Czy było warto? W mojej opinii tak, tak i jeszcze raz TAK. To co było mi dane przeżyć, przekroczyło moje wyobrażenia, jednocześnie zmieniając pogląd na gry LEGO. Widać na pierwszy rzut oka, że twórcy starali się dopracować każdy najmniejszy element, co przekłada się na komfort rozgrywki.

Jednymi słowy – jest co robić

Tak jak wcześniej wspomniałam, najnowsze Gwiezdne Wojny to obszerna gra, która dostarcza nam coś więcej niż tylko “ludziki z tych słynnych klocków”. Poza fabułą dostajemy ogrom misji pobocznych, dzięki którym jeszcze bardziej możemy eksplorować świat i wchodzić w interakcję z innymi postaciami. Czy to konieczne? Nie, nie musimy skupiać się na “poboczniakach”. Są one zaledwie dodatkiem, który sprawia, że tytuł jest regrywalny po przejściu wątku fabularnego. Teraz nie tylko mamy ochotę wrócić nowymi postaciami do konkretnych epizodów w poszukiwaniu klocków, sidequesty ubarwiają przygodę, dzięki czemu nie czujemy monotonii. Czy warto je wykonywać? Oczywiście, bo otrzymujemy benefit w postaci unikalnego klocuszka, który również zdobył nową rolę, ale o tym w dalszej części recenzji.

Początek nowej ery gier LEGO

Przyznam, że w dzieciństwie sporo grałam w tytuły z serii LEGO: LEGO Batman, LEGO Harry Potter, LEGO Star Wars, LEGO Piraci z Karaibów. Każda z tych pozycji jest dla mnie kultowa i sentymentalna. Jednak wiele się nie zmieniało między nimi. Przeważnie były to bardzo podobne gry różniące się tematyką przewodnią. Tego bałam się i tym razem. Niemniej jednak LEGO Star Wars: The Skywalker Saga zaskoczyło mnie pod każdym aspektem, a najbardziej grafiką. Postacie są dopracowane pod każdym względem i wyglądają jak prawdziwe figurki ze zdjęcia.

Dodatkowo mimika na ich twarzach podczas rozmowy cały czas się zmienia, co jeszcze bardziej dodaje realizmu oraz wrażenia, jakby to był film LEGO. Niejednokrotnie zatrzymywałam rozgrywkę żeby przyjrzeć się detalom i byłam w szoku widząc wykonanie. Pokuszę się o stwierdzenie, że najnowsze Gwiezdne Wojny są początkiem nowej ery gier z serii LEGO, bo wizualnie prezentują się obłędnie, co mnie kupiło.

LEGO RPG?

Wspomniałam wcześniej, że unikatowe klocki zyskały zupełnie nową rolę. Teraz jeśli zostaniecie szczęśliwymi posiadaczami tego typu elementów, będziecie mogli ulepszyć klasy swoich postaci. Nie, to nie jest żart, to nowe LEGO Star Wars: The Skywalker Saga! W grze takich unikalnych klocków jest do zdobycia ponad 1000. Może się wydawać, że to ogromna liczba, ale w gruncie rzeczy nie trzeba się trudzić aby je otrzymać.
Wystarczy wykonywać wątek fabularny oraz questy poboczne. Dzięki temu klasy Waszych postaci zyskają nowe, lepsze umiejętności, ale to wszystko zależy od Was jak tymi punktami będziecie dysponować. Czy da się przejść grę bez podnoszenia statystyk? Oczywiście, ale mimo to czasami mogą być pomocne.

Dubbing to sztos!

Nie jestem fanką polskiego dubbingu. Wielokrotnie spotkałam się z drętwym tłumaczeniem, albo źle dobranymi aktorami. Niemniej w tym wypadku muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Osoby podkładające głosy świetnie odegrały swoje role, dzięki czemu jeszcze bardziej mogłam wczuć się w fabułę. W cut scenkach czuć było ten element filmu i napięcia.

Co więcej, możliwość słuchania kwestii dialogowych jest świetną opcją dla młodszych graczy, a zwłaszcza tych co dopiero rozpoczynają swoją przygodę w giereczkowym świecie. Pamiętam, że za czasów mojego dzieciństwa wiele produkcji było tylko w języku angielskim, co bardzo utrudniało poznawanie fabuły, lub czytanie wskazówek. Wiem, że moja opinia może być nietypowa, ponieważ rozmawiając ze znajomymi niejednokrotnie słyszałam, że dubbing w LEGO SW to porażka. Niemniej uważam, że polska lokalizacja została dobrze dopracowana i daję temu kredyt zaufania na kolejne produkcje.

Idealna pozycja dla gracza w każdym wieku

Pomimo, że gry LEGO uchodzą za dość infantylne, to LEGO Star Wars: The Skywalker Saga jest tytułem który łączy pokolenia graczy. Każdy znajdzie coś dla siebie i będzie się przy tym dobrze bawić. Fabuła jest przedstawiona na wesoło, co tworzy idealny “podkład” dla młodszych jako wprowadzenie w świat Gwiezdnych Wojen. Dodatkowo warto wspomnieć, że poziom trudności nie jest wygórowany, przez co dzieci bez najmniejszych problemów będą czerpać przyjemność z rozgrywki.

W najnowszych Gwiezdnych Wojnach starsi gracze również z łatwością odnajdą swoją drogę, ponieważ tytuł naszpikowany jest rarytasami i smaczkami dla “tych większych”. To troszkę tak jak w przypadku bajki – z wiekiem zaczynamy dostrzegać elementy, których nie widzieliśmy w wieku dziecięcym. Zabieg ten zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Co więcej, możliwość gry w dwie osoby (klasyczne dla gier LEGO) sprawia, że rodzic z dzieckiem będzie przeżywać na swój sposób tą samą grę. Dlatego jeśli szukacie idealnego tytułu dla siebie oraz swojej pociechy, to LEGO Star Wars: The Skywalker Saga będzie dla Was strzałem w dziesiątkę!

Jak wygląda rozgrywka na konsoli ósmej generacji?

Nowe gry często budzą pewne obawy właścicieli konsol ósmej generacji. Pojawiają się pytania czy płynnie chodzi, albo czy występują jakieś problemy. Ja ogrywając najnowszy tytuł z serii LEGO na Xbox One X spotkałam się z dosłownie paroma błędami, które nie dały negatywnego efektu na rozgrywkę. Zawsze gry zaraz po premierze płatają nam figle i trzeba się z tym liczyć. W moim przypadku wystąpiły: brak wczytania się postaci na ekranie powitalnym (w sumie zabawna sytuacja), zawieszenie gry zmuszające do restartu lub podczas większej walki postaci stały nieruchomo.

Poza tym wszystko śmigało jak należy. Jedyne co faktycznie spowodowało u mnie frustrację, to pod koniec 8 epizodu zostałam wyrzucona do menu konsoli, przez co progress się nie zapisał. Niemniej jednak przeważnie to jest loteria – jeden gracz napotka jakieś kłopoty, inny zaś ani razu, dlatego nie sugerowałabym się tym jakoś specjalnie. Czy w takim razie warto sięgnąć po LEGO Star Wars: The Skywalker Saga na konsolach ósmej generacji? Myślę, że tak i to bez najmniejszych obaw.

Warto polecieć w kosmos?

Z czystym sumieniem polecam każdemu LEGO Star Wars: The Skywalker Saga niezależnie od wieku. Gra jest warta uwagi, bo to solidny, dopracowany i rozbudowany tytuł. Niejednokrotnie wywołał u mnie uśmiech na twarzy, czy nutkę nostalgii. Gwarantuję, że spędzicie mnóstwo godzin latając z planety na planetę, przemierzając nowe epizody u boku kultowych postaci. Według mnie, to pozycja obowiązkowa oraz “topka” gier wydanych w 2022 roku!

Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie Cenega.

Gameplay

Cześć, jestem Kasia – z zawodu technik weterynarii, a po godzinach mały metal, który gra w gry. W świecie gamingu poszukuję dynamicznej rozgrywki trzymającej w napięciu, czarnego humoru rodem z najokrutniejszych memów oraz mocnego brzmienia definiowanego jako „szarpidruty”, lub potocznie nazywanego „darciem wiadomo czego”.
Scroll to top