Polacy robią symulator dronów ratunkowych, poznajcie Rescue Drone Simulator: Second Chance

Rescue Drone Simulator: Second Chance - Logo
Artur Janczak
Artur Janczak

Studia Anraga Studios oraz The Farm 51 oficjalnie zapowiedziały Rescue Drone Simulator: Second Chance. To obiecujący symulator akcji ratunkowych osadzony w bliskiej przyszłości, w którym zamiast samemu wbiegać do płonącego budynku, wysyłamy na miejsce zaawansowanego drona. Gra ma trafić na rynek w pierwszym kwartale 2027 roku.

Cztery maszyny do czterech zadań

Kampania rzuca gracza w sam środek pożarów, katastrof naturalnych, awarii infrastruktury oraz trudnych akcji poszukiwawczych. Za każdym razem musimy właściwie rozpoznać sytuację, dobrać odpowiedni sprzęt i przeprowadzić operację pod ogromną presją czasu. Do dyspozycji oddano nam cztery maszyny, a każda z nich pełni na miejscu zupełnie inną funkcję:

  • dron ratowniczy – namierza sygnały telefonów komórkowych, zrzuca zestawy medyczne i precyzyjnie oznacza cele z powietrza,
  • dron strażacki – gasi ogień z bezpiecznej odległości przy użyciu gaśnicy proszkowej albo zrzucanych z góry balonów z wodą,
  • dron policyjny – wyposażony w megafon, granaty dymne oraz paralizator, pozwalający na kontrolowanie sytuacji bez narażania ludzi,
  • dron przechwytujący – błyskawicznie neutralizuje wrogie maszyny za pomocą specjalnej wyrzutni sieci.

Twórcy zapowiadają, że dron w ich grze na pewno nie będzie tylko zwykłą, latającą kamerą. Na jego zachowanie w locie mają realnie wpływać: masa, bezwładność, aerodynamika, stan baterii, uszkodzenia oraz zmienne warunki atmosferyczne. Silny wiatr potrafi łatwo zepchnąć maszynę z kursu, a każdy dodatkowy ładunek odczuwalnie zmienia jej reakcję na sterowanie. Pomiędzy misjami wracamy do warsztatu, gdzie modyfikujemy nasz sprzęt – wymieniamy silniki, śmigła, baterie czy systemy chłodzenia. Gra zaoferuje ponadto dwa warianty sterowania: wymagający tryb Simulator (wiernie oddający fizykę) oraz przystępniejszy Arcade z aktywnym wspomaganiem lotu.

YouTube player

Druga szansa nie dotyczy tylko ratowanych

Najciekawszy motyw fabularny kryje się jednak w samym podtytule. Naszą jednostkę tworzą bowiem bardzo doświadczeni specjaliści, którzy na skutek nieszczęśliwych wypadków, przewlekłych chorób, podeszłego wieku albo przebytej traumy nie mogą już wykonywać swojej pracy w terenie. Zaawansowana technologia daje im upragnioną szansę powrotu do zawodu i prowadzenia akcji z bezpiecznej odległości.

Wchodzimy w świat, w którym sztuczna inteligencja, robotyka i automatyzacja zmienią wiele zawodów wykonywanych dziś przez ludzi. Dużo rozmawiamy o tym, jakie możliwości technologia może nam odebrać. Mnie interesuje również odwrotne pytanie: co może nam oddać?

Tak to unikalne podejście tłumaczy Radosław Kalisz, szef Anraga Studios. Za intrygującą fabułę w grze odpowiada z kolei Artur Fojcik z The Farm 51, w przeszłości związany z docenioną serią Chernobylite oraz nominowanym do prestiżowej nagrody Brytyjskiej Akademii Get Even. Kampanię podzielono na cztery zróżnicowane akty, a jej ukończenie ma zajmować graczom od dziesięciu do piętnastu godzin. Kolejne, z pozoru rutynowe katastrofy, będą stopniowo układać się w znacznie większy kryzys, a same misje przeniosą nas z urokliwych leśnych szlaków wprost do gęstego centrum miasta i szarych dzielnic przemysłowych. Warto zaznaczyć, że dynamicznie zmieniająca się pogoda (w tym surowa zima) potrafi całkowicie odmienić przebieg powtarzanej operacji.

Chernobylite – recenzja (PC). Symulator stalkera w wersji lite

Bliska przyszłość z analogową duszą

Twórcy świadomie uciekają od klasycznej, sterylnej wizji science fiction. Oprawa audiowizualna mocno czerpie z klimatu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, opierając się na industrialnych wnętrzach, analogowej elektronice oraz masywnych, fizycznych panelach sterowania. Za ten unikalny kierunek artystyczny odpowiada osobiście Wojciech Pazdur – prezes i współzałożyciel The Farm 51, niegdyś związany ze studiem People Can Fly i współtwórca kultowego Painkillera. On również komponuje inspirowaną tamtą epoką muzykę do gry.

Nie chcemy robić gry retro. Chcemy stworzyć wiarygodną bliską przyszłość, która ma analogową duszę, bardziej fizyczną, industrialną i ludzką – trafnie punktuje Pazdur.

Warto na koniec przypomnieć, że studio The Farm 51 z powodzeniem działa na rynku już od 2005 roku i ma na swoim koncie również takie tytuły jak strzelankę NecroVisioN czy sieciowe World War 3. Rescue Drone Simulator: Second Chance zadebiutuje jednocześnie na komputerach osobistych, PlayStation 5 oraz konsolach Xbox Series X|S. Na platformie Steam można już swobodnie dodać grę do swojej listy życzeń.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Źródło: Informacja prasowa

Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Artur Janczak
Naczelny. Na co dzień pilnuję, żeby nasz serwis trzymał fason, a w międzyczasie sam siadam do klawiatury. Tworzę newsy, recenzuję gry oraz sprzęt gamingowy i przelewam własne przemyślenia do felietonów. Gry wideo to dla mnie temat rzeka – niezależnie od tego, czy sprawdzam tryby wydajności w nowościach, czy wracam do starszych tytułów.
Scroll to top