Studia Anraga Studios oraz The Farm 51 oficjalnie zapowiedziały Rescue Drone Simulator: Second Chance. To obiecujący symulator akcji ratunkowych osadzony w bliskiej przyszłości, w którym zamiast samemu wbiegać do płonącego budynku, wysyłamy na miejsce zaawansowanego drona. Gra ma trafić na rynek w pierwszym kwartale 2027 roku.
Cztery maszyny do czterech zadań
Kampania rzuca gracza w sam środek pożarów, katastrof naturalnych, awarii infrastruktury oraz trudnych akcji poszukiwawczych. Za każdym razem musimy właściwie rozpoznać sytuację, dobrać odpowiedni sprzęt i przeprowadzić operację pod ogromną presją czasu. Do dyspozycji oddano nam cztery maszyny, a każda z nich pełni na miejscu zupełnie inną funkcję:
- dron ratowniczy – namierza sygnały telefonów komórkowych, zrzuca zestawy medyczne i precyzyjnie oznacza cele z powietrza,
- dron strażacki – gasi ogień z bezpiecznej odległości przy użyciu gaśnicy proszkowej albo zrzucanych z góry balonów z wodą,
- dron policyjny – wyposażony w megafon, granaty dymne oraz paralizator, pozwalający na kontrolowanie sytuacji bez narażania ludzi,
- dron przechwytujący – błyskawicznie neutralizuje wrogie maszyny za pomocą specjalnej wyrzutni sieci.
Twórcy zapowiadają, że dron w ich grze na pewno nie będzie tylko zwykłą, latającą kamerą. Na jego zachowanie w locie mają realnie wpływać: masa, bezwładność, aerodynamika, stan baterii, uszkodzenia oraz zmienne warunki atmosferyczne. Silny wiatr potrafi łatwo zepchnąć maszynę z kursu, a każdy dodatkowy ładunek odczuwalnie zmienia jej reakcję na sterowanie. Pomiędzy misjami wracamy do warsztatu, gdzie modyfikujemy nasz sprzęt – wymieniamy silniki, śmigła, baterie czy systemy chłodzenia. Gra zaoferuje ponadto dwa warianty sterowania: wymagający tryb Simulator (wiernie oddający fizykę) oraz przystępniejszy Arcade z aktywnym wspomaganiem lotu.

Druga szansa nie dotyczy tylko ratowanych
Najciekawszy motyw fabularny kryje się jednak w samym podtytule. Naszą jednostkę tworzą bowiem bardzo doświadczeni specjaliści, którzy na skutek nieszczęśliwych wypadków, przewlekłych chorób, podeszłego wieku albo przebytej traumy nie mogą już wykonywać swojej pracy w terenie. Zaawansowana technologia daje im upragnioną szansę powrotu do zawodu i prowadzenia akcji z bezpiecznej odległości.
Wchodzimy w świat, w którym sztuczna inteligencja, robotyka i automatyzacja zmienią wiele zawodów wykonywanych dziś przez ludzi. Dużo rozmawiamy o tym, jakie możliwości technologia może nam odebrać. Mnie interesuje również odwrotne pytanie: co może nam oddać?
Tak to unikalne podejście tłumaczy Radosław Kalisz, szef Anraga Studios. Za intrygującą fabułę w grze odpowiada z kolei Artur Fojcik z The Farm 51, w przeszłości związany z docenioną serią Chernobylite oraz nominowanym do prestiżowej nagrody Brytyjskiej Akademii Get Even. Kampanię podzielono na cztery zróżnicowane akty, a jej ukończenie ma zajmować graczom od dziesięciu do piętnastu godzin. Kolejne, z pozoru rutynowe katastrofy, będą stopniowo układać się w znacznie większy kryzys, a same misje przeniosą nas z urokliwych leśnych szlaków wprost do gęstego centrum miasta i szarych dzielnic przemysłowych. Warto zaznaczyć, że dynamicznie zmieniająca się pogoda (w tym surowa zima) potrafi całkowicie odmienić przebieg powtarzanej operacji.
Chernobylite – recenzja (PC). Symulator stalkera w wersji lite
Bliska przyszłość z analogową duszą
Twórcy świadomie uciekają od klasycznej, sterylnej wizji science fiction. Oprawa audiowizualna mocno czerpie z klimatu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, opierając się na industrialnych wnętrzach, analogowej elektronice oraz masywnych, fizycznych panelach sterowania. Za ten unikalny kierunek artystyczny odpowiada osobiście Wojciech Pazdur – prezes i współzałożyciel The Farm 51, niegdyś związany ze studiem People Can Fly i współtwórca kultowego Painkillera. On również komponuje inspirowaną tamtą epoką muzykę do gry.
Nie chcemy robić gry retro. Chcemy stworzyć wiarygodną bliską przyszłość, która ma analogową duszę, bardziej fizyczną, industrialną i ludzką – trafnie punktuje Pazdur.
Warto na koniec przypomnieć, że studio The Farm 51 z powodzeniem działa na rynku już od 2005 roku i ma na swoim koncie również takie tytuły jak strzelankę NecroVisioN czy sieciowe World War 3. Rescue Drone Simulator: Second Chance zadebiutuje jednocześnie na komputerach osobistych, PlayStation 5 oraz konsolach Xbox Series X|S. Na platformie Steam można już swobodnie dodać grę do swojej listy życzeń.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
