Jak zaczęła się legenda – recenzja powieści Zabójca Trolli

Okładka książki „Zabójca Trolli" (Trollslayer) — Williama Kinga, z serii Gotrek i Felix osadzonej w uniwersum Warhammera. Na okładce widoczny jest tytuł powieści oraz słowo „RECENZJA" umieszczone poniżej.
Kamil Podryban
Kamil Podryban

Sięgając po pierwszą książkę z uniwersum, które istnieje od dekad i zrodziło dziesiątki, jeśli nie setki powieści, wybór może przytłoczyć. Na szczęście w sukurs przybył przyjaciel, który zna moją miłość do krasnoludów. Bez chwili wahania wskazał mi na powieści z serii Gotreka i Felixa, a ja, znalazłszy je w formie audiobooków, bez namysłu rzuciłem się wir wydarzeń. Przygody krasnoludzkiego zabójcy i ludzkiego najemnika okazały się idealnym wyborem.

Poznajcie Felixa i Gotreka

Pierwsza powieść z serii nosi tytuł Zabójca Trolli. Opowiedziana jest ona z perspektywy Felixa Jaegera, młodego szlachcica, towarzyszącego krasnoludzkiemu zabójcy w ramach spłaty długu wdzięczności za uratowanie życia. Gotrek bowiem, w ramach pokuty za dawne przewiny, postanowił złożyć swoje życie w ofierze, szukając godnej śmierci. Felix z kolei poprzysiągł udokumentować jego zmagania po to, aby czyny krasnoluda nie zostały zapomniane, a jego przewiny nieodkupione. I tak podróżują po świecie od wioski do wioski, od kraju do kraju, mierząc się z coraz to trudniejszymi wyzwaniami. Zabójca Trolli to tak naprawdę zbiór luźno ze sobą powiązanych opowiadań, które łączą głównie postacie i chronologia. Brakuje tu jednak jednej spójnej historii, która spajałaby je w całość.

U każdego znajdzie się jakieś wady

Ma to swoje pewne zalety, ale i wady. Z jednej strony dzięki temu bohaterów spotykają liczne przygody i mamy okazję poznać spory kawałek świata i różnej maści antagonistów. Z drugiej jednak brakuje temu wszystkiemu pewnej ciągłości. Ot, Gotrek i Felix podróżują z miejsca na miejsce, pakują się w tarapaty i wychodzą z nich cało. I jeszcze raz. I jeszcze. Taka formuła może zachwycić, jak udowodnił na przykład Andrzej Sapkowski z przygodami wiedźmina Geralta. Mam jednak wrażenie, że tamte opowiadania zyskały, mając pewną klamrę. W przypadku Ostatniego Życzenia, na przykład, była to dziejąca się pomiędzy głównymi opowiadaniami historia rekonwalescencji Geralta w świątyni, czy też w przypadku Miecza Przeznaczenia motyw, nomen omen, przeznaczenia. Tutaj mamy po prostu zestaw przygód. Brakowało mi czegoś więcej, co by związało ze sobą te opowiadania.

Dodatkowo z racji na epizodyczny charakter powieści postacie nie będące Gotrekiem i Feliksem nie mają ani miejsca, ani czasu, żeby otrzymać więcej charakteryzacji. Większość z nich wspomniana jest zaledwie kilka razy, zanim niechybnie spotka ich marny los, rzadko mają większą rolę w historiach, a nawet niektóre czarne charaktery zdają się tylko istnieć po to, żeby bohaterowie mieli cel do zabicia. Szkoda, bo kilkoro z nich miało potencjał, by mieć nieco większą rolę. Niestety, niedługo po lekturze nie potrafię przypomnieć sobie żadnego imienia, nawet miłości Felixa, która w zasadzie odciska spore piętno na jego charakterze w Zabójcy Trolli.

Silni bohaterowie

Forma nie wpływa jednak na jakość historii. Te są zdecydowanie wciągające, a złożeni i wielowymiarowi główni bohaterowie nadają wszystkiemu głębi. Pozornie bowiem można po prostu założyć, że Felix jest mającym dobre intencje, ale nieco zagubionym i wrzuconym na zbyt głęboką wodę młodzieńcem, którego główna rola polega na byciu świadkiem mężności i umiejętności bitewnych krasnoluda. Felix daje się poznać jako człowiek, który mimo wszystko zawsze stara się czynić dobrze, co w mrocznym i upiornym świecie Warhammera wcale nie jest częste. Choć sam jako pierwszy temu zaprzeczy, jest nie mniej bohaterem niż jego towarzysz, za czym przemawiają jego czyny. Gotrek z kolei prezentuje się jako prosty wojownik, mający przed sobą tylko jeden cel: zabijać, póki nie znajdzie lepszego od siebie, a walka zdaje się największym źródłem radości w jego życiu. Szybko jednak udowadnia, że w jego przypadku ta walka ma większy sens, a kryje się za nim ból, a także mnóstwo wstydu.

Dodatkowo ich różne perspektywy mocno urozmaicają powieść. Jednakowo postacie poboczne i wydarzenia zyskują wiele, gdy możemy je poznać z kilku stron, a Gotrek i Felix, choć można ich nazwać przyjaciółmi, mają bardzo odmienne postrzegania świata. Ma to także taką nieoczekiwaną zaletę, że prowadzi czasami do zabawnych sytuacji czy dialogów, bo tak, jest to świat Warhammera, czyli fantastyka mroczna, w której górnolotne idee rzadko mają jakąś wartość, ale nie brakuje tutaj lżejszych momentów. Trzeba mieć jednak na uwadze, że nie jest to częste, a świat mimo wszystko w większości pozostaje okropnym miejscem. Dlatego to zdecydowanie nie jest lektura dla młodszych czytelników. Po prawdzie niewiele jest tutaj naprawdę dosadnych opisów, a większość potworności dzieje się w tle, tak jednak trzeba mieć na uwadze, że bardziej wrażliwe osoby mogą nie czerpać z tego przyjemności.

Powieść obowiązkowa

Powieść napisana jest w bardzo wciągający i przystępny sposób, za co należą się autorowi pochwały. Polskie tłumaczenie także jest naprawdę dobrej jakości i bodajże tylko raz usłyszałem zdanie, którego niezręczność mogła wynikać z przełożenia z języka angielskiego. Usłyszałem, bowiem Zabójca Trolli dostępne jest w formie audiobooka na Storytel. Pochwały należą się zdecydowanie także lektorowi, Piotrowi Balazsowi, którego głosu przyjemnie się słucha, a jego interpretacja Gotreka naprawdę brzmi dobrze. Przyznam, że to głównie z jego powodu przez kilka dni po lekturze zdarzało mi się użyć w rozmowie zwrotu “człeczyno”, co w zasadzie jest tylko świadectwem na korzyść lektora.

Tak więc pierwsza część serii o Gotreku i Feliksie zdecydowanie jest warta polecenia fanom fantastyki, zwłaszcza takiej bardziej klasycznej. Miłośnicy krasnoludów na pewno będą zadowoleni, choć zwolennicy elfów mogą czuć się nieco dyskryminowani, zwłaszcza słuchając gotrekowych docinek. Największą bolączką powieści, moim zdaniem, jest jej forma luźnych opowiadań. Jestem przekonany, że jakaś większa historia, choćby przewijająca się w tle, dodałaby jej wiele w oczach odbiorcy, ale nie jest to też bardzo istotny powód do narzekania. Z pewnym zaskoczeniem odkryłem też, że seria zaczynająca się od powieści Zabójca Trolli składa się na ten moment z aż kilkunastu książek. W większości przypadków wywołałoby to we mnie poczucie przytłoczenia, ale nie tutaj. William King stworzył postacie, którym chętnie będę towarzyszył przez długi czas, a na myśl o tuzinie kolejnych książek czuję tylko ekscytację.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.



Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Avatar photo
Czołem, na imię mam Kamil! Kocham gry miłością bez wzajemności, ale staram się nie brać ich za bardzo na poważnie. Najlepiej czuję się w taktycznych strzelankach, ale chętnie próbuję wszystkiego, co się da. Odkąd tylko pamiętam, zawsze chciałem pisać o grach, a tutaj mogę nareszcie spełniać to marzenie.
Scroll to top