Jakiś czas temu pisaliśmy o modzie Last Escape, który za cel obrał sobie przerobienie Resident Evil 3 Remake tak, by przypominał kultowy oryginał z ’99. Od tamtej pory zapaleniec stojący za projektem nie próżnował – i właśnie odsłonił skalę swoich planów. A ta okazuje się większa, niż ktokolwiek mógł się spodziewać.
Mod do Resident Evil 3 rośnie do gigantycznych rozmiarów
Kiedy opisywaliśmy Last Escape w lutym, mowa była o przywracaniu wyciętych lokacji, taśm barwiących i przeprojektowanych mechanik. Teraz twórca poszedł o krok dalej i zdradził, że mod ma powiększyć remake o ponad 60% – głównie za sprawą nowych, grywalnych miejscówek. Co ważne, nie są to już mgliste obietnice: autor zapewnia, że cała ta zawartość została już zaimplementowana i przetestowana, a nie istnieje wyłącznie na papierze.
Najciekawsze jest jednak to, jak do tego doszedł. Modder nauczył się nie tylko importować dowolne lokacje z innych gier na silniku RE Engine (wraz z oświetleniem, kolizjami, zagadkami czy muzyką), ale też tworzyć zupełnie oryginalne miejsca od zera. Dzięki temu odtworzy w pełni trójwymiarowe ulice na podstawie klasycznych, prerenderowanych teł z pierwowzoru. Na liście potwierdzonych obszarów znalazły się m.in. Uptown, Wieża Zegarowa, Park, cmentarz, Dead Factory oraz komisariat R.P.D., a w planach jest też przywrócenie sporej części fabuły oryginału za pomocą nowych przerywników.

Za darmo, a Capcom niech się wstydzi
Jest i wisienka na torcie, bo dla przypomnienia dodam coś, o czym w lutym jeszcze nie wspominaliśmy: Last Escape ma zostać wydany całkowicie za darmo. Nic więc dziwnego, że projekt zbiera coraz większą uwagę – każda kolejna aktualizacja na YouTubie ściąga tysiące wyświetleń, a komentarze pękają od słów wsparcia. Warto dodać, że za całym przedsięwzięciem stoi nie zawodowy deweloper, lecz kucharz, którego do modowania popchnęła zwykła fanowska frustracja krótkim metrażem remake’u.
Cała ta historia po raz kolejny pokazuje, jak wielu graczy wciąż nie przełknęło odświeżonej „trójki” i marzy o wersji równie ambitnej jak remake’i „dwójki” czy „czwórki”. Gdyby Capcom kiedyś zdecydował się na taki krok, wielu bez wahania kupiłoby grę po raz drugi. Na razie jednak robotę za wielkiego wydawcę odwala jeden zdeterminowany fan. Kolejnej dużej aktualizacji, wraz z nowym materiałem wideo, możemy spodziewać się mniej więcej za tydzień.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
