Liczyliście po cichu, że w The Blood of Dawnwalker znajdzie się coś w stylu Gwinta? W końcu za grą stoją byli twórcy Wiedźmina 3: Dziki Gon, więc skojarzenie nasuwa się samo. Mamy jednak złą wiadomość: minigier nie będzie. Ekipa Rebel Wolves rozwiała te nadzieje podczas sesji Q&A na Instagramie, przy okazji zdradzając kilka innych smaczków – w tym jeden, który mocno ucieszy wrogów systemów DRM.
Bez Gwinta, ale z czym się zderzymy?
Zacznijmy od tego, co fanów karcianek zaboli najbardziej – w tym otwartoświatowym action RPG nie uświadczymy żadnych klasycznych minigier. Zanim jednak zaczniecie narzekać, studio zapewnia, że o nudzie nie ma mowy. Jak zresztą wiemy z naszego niedawnego pokazu gry, sama eksploracja i mechanika upływającego czasu robią świetną robotę, a dodatkowo w świecie gry czekać będą na nas „ukryte skarby, gniazda potworów, starożytne ruiny, obozowiska bandytów… i więcej”. Rebel Wolves nie potwierdziło ani nie zaprzeczyło istnieniu „sekretnych questów”, co samo w sobie jest dość wymowne – w końcu gdyby o nich opowiedzieli, przestałyby być sekretem.
Druga nowinka to miód na serce dla tych, którzy na sam dźwięk skrótu DRM dostają gęsiej skórki: gra nie korzysta z Denuvo. Wymagań sprzętowych na PC to pewnie magicznie nie obniży, ale przynajmniej odpada odwieczna obawa, że agresywne zabezpieczenia będą po cichu dławić wydajność sprzętu.

Wilkołaki? „Może”. A także data premiery
Bestiariusz zapowiada się niezwykle soczyście. Poza potwierdzonymi już istotami z mrocznego folkloru – takimi jak pixie, uriasze czy koboldy – w trakcie Q&A padło wprost pytanie o wilkołaki. Odpowiedź studia zamknęła się w jednym, lakonicznym słowie: „może”. Można to interpretować na sto sposobów, ale powiedzmy sobie szczerze: gra o wampirach bez brutalnego starcia rodem z Underworld to byłby spory zawód. Miejmy nadzieję, że twórcy tylko się z nami droczą.
Na koniec najważniejsze konkrety. The Blood of Dawnwalker pokryło się już złotem, więc premiera zaplanowana na 3 września (na Xbox Series X/S, PS5 i PC) jest niezagrożona. W drodze jest łatka premierowa, ale tu czeka nas miła niespodzianka – nabywcy edycji fizycznych odpalą produkcję nawet bez niej, ponieważ cała, kompletna gra znajduje się na płycie. Rebel Wolves na ten moment nie zdradza dalekosiężnych planów na wsparcie posprzedażowe, choć otwarcie rozważa darmowe dodatki.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
