Yes, your Grace — połączenie przygodówki i gry ekonomicznej. Recenzja

Słońce nieśmiało wstawało zza horyzontu, oświetlając swym blaskiem królestwo Grewno. Nastał nowy tydzień, a w nim kolejne problemy w rządzeniu państwem jako średniowieczny król. W sali tronowej zbierała się już zgraja wieśniaków, lordów i kupców, którzy w spokoju czekają aby król pomógł rozwiązać ich problemy. Biedni poddani nie wiedzą, że tym królem jestem ja.

Yes, your Grace to gra stworzona przez Polaków ze studia Brave At Night i jest dość nietypowym połączeniem przygodówki z elementami ekonomicznymi. Wcielamy się w Eryka, króla fikcyjnego królestwa Grewno, a naszym zadaniem będzie rządzenie państwem oraz dbanie o potrzeby poddanych. Jako władca nie mamy łatwego życia i nie raz staniemy przed wyborami, których konsekwencje mogą odbić się na relacji z poddanymi czy lordami.

recenzja gry

Kto się ze mną nie zgadza idzie do lochu

Cała rozgrywka opiera się na podejmowaniu odpowiednich decyzji, sprytnym zarządzaniu zasobami oraz rozmowach z postaciami niezależnymi. Utrzymanie wojska kosztuje, a nasi poddani muszą coś jeść. Po każdym tygodniu dostajemy możliwość rozwoju naszego królestwa, jednak trzeba pamiętać, że skarbiec nie jest bez dna.

Gra podzielona jest na tygodnie, zawsze zaczynamy w Sali tronowej od wysłuchania petentów, aby następnie dostać możliwość poruszania się po lokacjach w zamku i rozwijać fabułę. Historia przedstawiona w Yes, your Grace jest świetna, mój znajomy porównał ją nawet do Gry o Tron ze swoimi politycznymi zawirowaniami.

Yes your Grace oprawa

Mówicie Mi Your Grace, ewentualnie wasza wysokość

Poznanie opowieści zajmie nam około 5 godzin i to od nas zależy, jak historia się potoczy. A musicie mi uwierzyć, łatwo nie będzie, czasami łapałem się na tym, że nawet po wyłączeniu gry zastanawiałem się nad konsekwencjami swoich czynów, a raz nawet wyłączyłem tytuł, bo byłem zmęczony ciężarem podejmowanych wyborów. Podczas rozgrywki cały czas balansujemy pomiędzy dobrem królestwa, a naszej rodziny.

Wszystko to sprawia, że zaczyna nam zależeć na postaciach, które spotykamy. Szczególnie na Eryku, jego żonie i ich trzech córkach. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest to jedna z lepszych gier przygodowych, w jakie grałem. Całość podbija genialna ścieżka dźwiękowa, a na szczególną uwagę zasługuje motyw przewodni nagrany przez zespół Merkfolk. Tak jak swego czasu wszyscy zachwycali się Wiedźminem 3, tak i tu swojski klimat to jeden z najlepszych elementów.

Yes your Grace gameplay

Piękno w swojej prostocie

Na sam koniec zostawiłem sobie grafikę, bo nie ukrywam, że jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to jest to właśnie oprawa graficzna. Nie zrozumcie mnie źle, produkcja utrzymana w stylistyce pixel art jest piękna i potrafi zachwycić przedstawionymi komnatami czy krajobrazami. Jednak to sprawia, że wiele poważnych i naprawdę mocnych wydarzeń moim zdaniem odpowiednio nie wybrzmiewa tak, jak powinna, z drugiej strony dzięki takiej umownej grafice, nasza wyobraźnia ma pole do popisu. Pamiętajmy dodatkowo, że Yes, your Grace to produkcja indie.

Zaraz, zaraz, zapytacie? Czy ta produkcja według mnie nie ma wad? Powiedziałbym, że nie ma. Jak wcześniej wspomniałem, całość ukończymy w około 5 godzin, więc do rozgrywki nie wkrada się znużenie. Zdarzyło się co prawda kilka literówek w tekście podczas rozgrywki, ale są to rzeczy, na które szkoda zwracać uwagę przy tak wciągającej opowieści.

Podsumowanie:

Yes your Grace recenzja

Absolutnie uwielbiam tę produkcję, pełną intryg, zarządzania i ciekawych historii. Jeśli szukacie nietuzinkowej gry strategicznej, czy świetnej przygodówki to jest to produkcja dla Was. Tytuł zachwyca klimatem oraz piękną muzyką, a grafice nie da się odmówić uroku. Jestem pewny, że za parę miesięcy znowu powrócę do królestwa Grewno aby jeszcze raz przeżyć te wzruszającą historię o rodzinie, zdradzie i władzy.

Jakub, człowiek, dla którego nigdy nie ma problemu. Próbował już w życiu wszystkiego: aktorstwa, żonglowania, gotowania, pisanie to jego najnowsza pasja, w której ma nadzieje się spełnić. Gra od kiedy pamięta, na początku na komputerze, później głównie na konsolach. Fan nietuzinkowych produkcji z kraju kwitnącej wiśni. Uwielbia wszelkiej maści komiksy o superbohaterach. Zawsze powtarza, że nie liczy klatek woli po prostu grać.
Scroll to top