Logitech G PRO X LIGHTSPEED – test bezprzewodowych słuchawek gamingowych

Słuchawki G PRO X LIGHTSPEED to kolejna propozycja od Logitech G, którą miałem przyjemność testować. Bezprzewodowy sprzęt kierowany do graczy zakochanych w grach sieciowych takich jak Counter-Strike: Global Offensive czy League of Legends. Akumulator działający około 20 godzin, wsparcie DTS, mikrofon z obsługą technologii Blue VO!CE i headset, który pozbył się kabla. Wszystko pięknie wyglądało na papierze, ale jak całość wypadła w praktyce?

Spis Treści

Zawartość pudełka G PRO X LIGHTSPEED

Nikogo raczej nie zdziwi, że zarówno opakowanie, jak i to, co się w nim znajduje, to najwyższa półka. Firma Logitech trzyma wysoki standard, a omawiany model nie jest żadnym wyjątkiem. Wszystko zostało odpowiednio spasowane, żadne elementy nie są luzem, a sprzęt został odpowiednio zabezpieczony. Czuć, że to przedmiot premium i tyczy się to również samego pudełka. Jeżeli chodzi o elementy wewnątrz, to oprócz słuchawek znajdziecie tam mikrofon, dodatkowe nauszniki, odbiornik, kabel USB-C do USB-A, a także mały futerał. Czyli wszystko, co tak naprawdę jest potrzebne.

Specyfikacja Logitech G PRO X LIGHTSPEED:

  • Masa: 370 g,
  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz–20 kHz,
  • Czułość: 91,7 dB SPL przy 1 mW i 1 cm ,
  • Magnes: neodymowy
  • Impedancja: 32 omy,
  • Membrana: PRO-G o średnicy 50 mm z hybrydowych materiałów siateczkowych,
  • Zasięg bezprzewodowy: do 15 metrów,
  • Odczepiany mikrofon nerkowy (jednokierunkowy), (Pasmo przenoszenia 100 Hz – 10 kHz),
  • Łączność bezprzewodowa 2,4 GHz LIGHTSPEED,
  • Port USB-C,

Zabawa z G PRO X LIGHTSPEED w warunkach domowych

Jako użytkownik G PRO X byłem szalenie ciekaw, jak wypadnie nowszy model pozbawiony kabla. Choć na pierwszy rzut oka, to bardzo podobne słuchawki, to jednak różnic jest więcej, niż mogłem przypuszczać. Jedno, co tak naprawdę się nie zmieniło, to jakość wykonania. LIGHTSPEED to równie ładne, jak i dobrze skonstruowane urządzenie. Metalowy pałąk pokryty jest sztuczną czarną skórą, aby nic nie uciskało głowy od góry. Elementy plastikowe z zewnętrznej strony nauszników są gładkie, podatne na zabrudzenia, ale bardzo łatwo je wyczyścić.

Poduszki mogą być z materiału lub sztucznej skóry, wszystko w zależności od preferencji. Kabel spinający słuchawki jest lekko zakręcony w małą spiralkę, tak samo, jak w G PRO X. Regulacja pozostała bez zmian i jest w pełni zadowalająca, zarówno dla osób z mniejszą, jak i nieco większą głową. Model LIGHTSPEED został rozbudowany o kilka przycisków, które umieszczono po lewej stronie urządzenia. Oprócz przycisku włącz/wyłącz mamy również pokrętło sterujące głośnością oraz guzik do obsługi mikrofonu. Do ładowania zastosowano USB-C, aczkolwiek do uzupełnienia akumulatora potrzeba około 3 godzin. Wynik dobry, ale mógłby być lepszy.

Logitech G PRO X LIGHTSPEED - Słuchawki

Headset uniwersalny? Nic bardziej mylnego

Wersja na kablu nigdy nie była moim pierwszym wyborem, jeżeli chodzi o multimedia i wszystkie możliwe gry. Moim daniem, oba G PRO X są skierowane do graczy competitive i tutaj LIGHTSPEED spełnia się rewelacyjnie. Jeżeli ktoś uwielbia: Valoranta, Fortnite, CS:GO, LOL-a, Apex Legends lub Call of Duty, to warto wziąć pod uwagę omawiany model. Dźwięk 3D dostarczy odpowiednie informacje o kierunku, skąd dobiegają dane odgłosy. Będziecie w stanie odnotować każdy, nawet najmniejszy szmer. Jednocześnie bas nie sprawi, że bębenki eksplodują.

Wszystkie tony zostały odpowiednio zbalansowane, aby czuć się komfortowo na wirtualnym polu walki. To samo tyczy się również słyszanych dialogów, ekspozycji otoczenia czy rozmów na serwerze głosowym. Harmonia, tak można określić to, co oferuje nowy model G PRO X. Kiedy dźwięki z gry nie przytłaczają, a rozmowa z drużyną jest „czysta” i zrozumiała, to czego chcieć więcej? W bardziej spektakularnych produkcjach głównie single-player, gdzie mamy zupełnie inne audio, słuchawki wypadają dobrze, ale pełne możliwości osiągają tam, gdzie rywalizacja jest na pierwszym miejscu. Zarówno na PC, jak i konsolach Sony. Niestety, Xbox nie obsługuje tego sprzętu.

Jeżeli bezprzewodowe, to pewnie gorsze

Mit ten jest powielany od lat i w przypadku tanich sprzętów pewnie ma nawet trochę sensu, ale obecna technologia potrafi więcej, niż wielu się wydaje. Choć odwzorowanie dźwięków nieco się różni od tego, co mamy w przewodowym G PRO X, tak nie jest to żadna wada. Różnice są niewielkie, w danych momentach odrobinę lepiej wypadnie starszy model, w innych nowszy. Kiedy jednak zsumujemy wszystko, to oba wypadają rewelacyjnie, z tą różnicą, że jeden jest w pełni bezprzewodowy.

Mam wystarczająco dużo innych kabli, aby peryferia też je posiadały. Dlatego jak widzę sprzęt, który ich nie posiada, działa minimum 20 godzin i daje równie dobre wyniki, co wariant przewodowy, to odpowiedź jest prosta. Czas na zmianę. Czy to jednak w pełni uzasadnia cenę wyższą o prawie 300zł ? Biorąc pod uwagę, że zestaw ma wsparcie technologii Blue VO!CE i DTS, to tak.

Siła tkwi w Logitech G HUB

Oprogramowanie to mocny punkt Logitech G PRO X LIGHTSPEED. Bo o ile same słuchawki od samego początku są dobrze skonfigurowane i wcale nie wymagają dodatkowych zmian, tak mikrofon warto przystosować pod swoje preferencje. To właśnie w G HUB mamy możliwość ustawić nadawanie tak, jak nam się tylko podoba. Do tego będąc zalogowanym do platformy mamy dostęp do ustawień użytkowników z całego świata, w tym esportowców.


To daje ogromne możliwości, bo nawet jeżeli ktoś się nie zna na korektorach, kompresorach, filtrach, redukcji szumu i tak dalej, to może użyć ustawień tych, którzy mają wiedzę. Nie powiem, sam kilka razy sprawdziłem, jak ktoś inny coś ustawił, a potem naniosłem w mojej konfiguracji kilka zmian. To jest coś, czego nie warto pomijać, bo w praktyce wypada naprawdę dobrze.

Drogie, ale warte swojej ceny

Omawiany model oscyluje w granicach 739zł, to nie jest mało, ale jeżeli spędzacie wiele czasu przy grach competitive i liczycie na jakość, to wybór powinien być prosty. Brak kabla, dobry mikrofon, świetne wykonanie i konkretny czas pracy na baterii. Produkt skierowany to określonej, ale bardzo licznej grupy. Jeżeli jednak się zdecydujecie, to wydaje mi się, że nie pożałujecie ani przez chwilę.

Za dostarczenie sprzętu do recenzji dziękujemy firmie Mindspot

Cześć! Mam na imię Artur i uwielbiam gry wideo niezależnie od platformy. Mimo 30 lat na karku cały czas sprawiają mi radość i liczę, że to się nie zmieni.
Scroll to top